Voldo pisze:Wielki wybuch wielkim wybuchem... Ale czy mi się tylko wydaje, czy to dotyczy materii, a nie sfery duchowej?
Powiedziałbym, że dotyczy raczej natury jako całości, nie tylko materii. W końcu świat nie jest złożony tylko z materii (niektórzy w ogóle uważają, że pojęcie materii, energii itd. to tylko idee mające obrazować nasze doświadczanie rzeczywistości, być może dalekie od tego jaki świat jest naprawdę). W każdym razie Kardec w
czym jest spirytyzm zrobił ciekawa rzecz, bo wspomniał, że spirytyzm odkrył istnienie duchów rozumianych jako kolejny element przyrody, porównując je do "małych żyjątek", o których nic nie wiedziano przed wynalezieniem mikroskopu - można by powiedzieć, że zaświaty są więc częścią szeroko pojętej natury, a nie miejscem domniemanych cudów.
A wracając do koncepcji cyklicznego czasu i wiecznego powrotu minionych zdarzeń, wydaje mi się, że tu jest dalece ważniejszy problem - determinizm. Jeśli ta teoria byłaby prawdą, robilibyśmy mechanicznie to co i tak musielibyśmy robić (nawet o tym nie wiedząc), a więc nie mielibyśmy wolnej woli. Nie wiem jak pogodzić wolną wolę z ideą wiecznego powrotu.
methyl pisze:Komu się wydaje, że może istnieć w nirwanie po wieczność nie robiąc nic tylko kontemplując lub marząc o niebieskich migdałach rozczaruje się srodze.
Methyl, ale ci którzy wierzą w nirwanę, odrzucają jakiekolwiek trwałe ego - a więc raczej są przekonani, że ich indywidualność nie będzie istnieć. Będą jak kropla wpadająca do morza. Nie ma tu mowy o żadnej kontemplacji, ale o rozpłynięciu się, rozpuszczeniu itd. Takich stanów doświadczają np. mistycy gdy doświadczają "zatracenia się w Bogu" czy "utonięcia w światłości". Wydaje mi się, że w takim stanie nie byłoby myślenia w jakiejkolwiek formie.