Róże po raz pierwszy odkąd je mam - ale też pierwszy raz pryskałam, wcześniej to stosowałam bardziej ekologiczne metody - rosną normalnie i mają zdrowe liście. Jedna z nich od razu na dzień dobry na wiosnę została tradycyjnie czymś zaatakowana, ale po opryskach nowe liście zaczęły pięknie i zdrowo rosnąć, nie żarte przez nic. Jaśminowiec co roku ma mszy, w tym roku też miał, ale po spryskaniu znikły. Na różach też mszyc nie ma. Niedawno pojawił się u mnie Naliściak drzewoszek, po kilka siedziało na różanecznikach i różach, róże nawet parę razy dziobnęły, ale różaneczniki nie. Liście były wcześniej 2 razy pryskane i chyba chrząszcze nie przeżyły tego spotkania, bo ich już nie widuję.
Na załączonych zdjęciach widnieje Lilia pajęcza (Krynka) pochodząca z Afryki Południowej. Trafiła w moje ręce ponad 20 lat temu, a wcześniej błąkała się po domu. Mam dwa dorosłe okazy, chociaż przymierzam się do zmiany im doniczek na większe, bo w naturze ich cebule osiągaja nawet 20 cm średnicy, a moje takie nie są. One chętnie wydają cebulki przybyszowe, teraz też mam z 8 sztuk, różnej wielkości, niektóre są już całkiem duże, inne malutkie.
To nie jest kłopotliwa roślina, jednak jak z wieloma celbulowymi bywa, musi spędzic kilka zimowych miesięcy w chłodnym pomieszczeniu. Ja je wystawiam na klatkę w bloku, gdzie prawdę mówiąc wcale nie jest zimno, no ale chłodniej niż w domu. Roślina lubi półcień, na słońcu blednie. Ma kruche liście więc nie mozna jej stawiać tam, gdzie mocno wieje. Jest BARDZO długowieczna. Ma atrakcyjne, w naturze dochądzące do długości metra, liście. Ale najlepszym momentem jest, gdy kwitnie. Wypuszcza podobnie jak Amarylis pęd kwiatowy z cebuli, który rośnie, rośnie, rośnie, osiąga ponad metr długości i zaczyna kwitnąć. Kwitnie powoli, w sumie chyba prawie miesiąc. Kwiaty otwierają się pojedynczo, dostojnie. I zaczynają wydzielać woń. Bardzo słodką, odurząjąca woń, która bez trudu potrafi wypełnić całe pomieszczenie. W tym roku po raz PIERWSZY obie lilie zakwitły mi jednocześnie.
Piszę o tym, ponieważ muszę coś zrobić z cebulkami przybyszowymi. Chętnie oddam je za darmo. Mam nadzieję, że zachęciłam...
Może jeszcze wyjaśnię dlaczego na zdjęciach widzicie po trzy kwiatki, a ja piszę, że kwitną pojedynczo. Na tej łodyżce na pierwszym planie kwiat z prawej już przekwita, ten z lewej niedawno się otworzył, jeszcze nie do końca, a w środku rośnie jeszcze pąk. Podobnie na łodyżce z tyłu - kwiat z prawej właśnie sie otworzył, dobrze to widać, z lewej jest w pełni kwitnienia, a za nim jak się przyjrzycie jest trzeci, który już zwiądł i umiera.
