kalatala pisze:Moim skromnym zdaniem takie podejście, by akceptować zło i w ogóle głupotę, to totalna bzdura, wręcz wbrew naukom Jezusa. Jedną z powinności każdego jest NAUCZANIE, nauczanie dobrego zachowania, moralności, dobrych wyborów, nauk. Czy rodzice powinni zaakceptować to, że dziecko rzuca talerzami, gdy nie dostanie lizaka? Powinni nauczać dziecko. Wybaczać mu błędy, karać za złe zachowanie i nauczać. Ale absolutnie nie akceptować jego zachowania. Tak, karać, ponieważ przychodzimy na ten świat mocno niedoskonali i uczymy się również poprzez kary.
Nie chcę znowu wywoływać burzy, bo po co ?
Mylisz pojęcia, nie akceptuję zła, przeciwstawiam się mu na ile tylko mogę ale akceptuję drogę, wybory innych ludzi.
Nawet dzieci wybierają swoich rodziców i nie trafiają do nas przez przypadek. Jeżeli spojrzymy na to w taki sposób, to wszystko staje się łatwiejsze. A żeby jednak spojrzeć na to w taki sposób najpierw trzeba być świadomym własnego EGO, poskramić go i nad nim pracować. Bo to nie ja chcę (bo JA to DUSZA) ale chce tego moje EGO. Moja dusza, czyli JA - inaczej na to patrzy. Tu jest dualizm, trzeba dostrzegać ten dualizm – wcielamy się w ciała bo mamy zadanie.
Ja nie żałuję murzynków w Afryce. Może ten mały Bambo w świecie duchowym wybrał takie życie, może chce doświadczyć głodu, upokorzenia itd. Jeżeli nie doświadczysz głodu to nie docenisz sytości. Może trzeba w taki sposób na to spojrzeć.
Jest mi bliższa koncepcja Boga, ta o której pisze Neale Donald Walsch w „Rozmowach z Bogiem”. Cytat z Księgi pierwszej:
„Nie zazdrość innym sukcesu ani nie ubolewaj nad porażką, abowiem nie wiesz, co jest sukcesem czy porażką w końcowym rozrachunku duszy.”
W sumie to powinnam sie wytłumaczyć. Wy opieracie swój rozwój duchowy na Spirytyzmie a ja opieram swój rozwój duchowy na równowadze, na TAO. O TAO napierw wspomniała medycyna chińska. Zgodnie z nią wszystko jest dwubiegunowe. Mam Jin i Jang, dzień i noc, mamy kobietę i meżczyznę, starość i młodość, mamy świat materialny i na tej podstawie możemy PRZYPUSZCZAĆ, że istnieje biegun przeciwny czyli świat duchowy, mamy miłość i strach itd, itd...
Medycyna chińska dąży do równowagi. Równowagę bardzo trudno osiągnąć, bo jedyną stałą w naszym materialnym świecie jest zmienna, wszytko drga – to cecha materii.
Jeżeli osiągniesz pewien poziom świadomości to religie przestaną ci być potrzebne. A co jeżeli Jezus nie był Bogiem, nie był synem Boga a był tylko człowiekiem o ogromnej świadomości ? Albo spójrzmy na to z drugiej strony - Jezus był takim samym Bogiem jak każdy z nas, albo był synem Boga jak każdy z nas nim jest. Każda dusza pochodzi od BOGA, jest częścią całości, jest cześcią TAO. Nikt przed nim ani nikt po nim nie był tak samoświadomy. Ludzie nie wiedzieli o czym on naucza, bo ich świadomość tego nie ogarniała.
Ja swój rozwój duchowy rozpoczełam od PP Anny Ciesielskiej. Chciałam wyciągnąć swoje wówczas roczne dziecko z gigantycznej alergii. Nigdy w życiu nie przypuszczałabym, że to sie tak skończy (rozwojem duchowym). Wiecie jaki jest efekt tych moich zabiegów? Dzieci zdrowe i silne (odpukać!, piszę to z pełną pokorą). Rodzice zdecydowanie bardziej samoświadomi, poszukujący drogi do Boga.
Kiedyś człowiek, który rozwija się duchowo kojarzył mi się z facetem, który siedzi w pozycji kwiatu lotosu i medytuje. Ale dróg do Boga jest wiele, każdy ma swoją i każdą trzeba uszanować.
Dla tych którzy chcą spóbować polecam: „Filozofię zdrowia”, „Filozofię życia” i „Filozofię smaku” – Anny Ciesielskiej.
Ostrzegam jednak, że to ciężka robota
To tyle

