
Wybaczcie, że się wyłamię, ale nie czuję potrzeby zakładania profilu facebook'owego. A tym bardziej nie widzę potrzeby "laikowania" jakichkolwiek stron (a kiedyś laik oznaczało człowieka nieznającego się na danej rzeczy, niekompetentnego w danej dziedzinie; dyletant; profan, amator).
konrad pisze:Jeśli jakiś profil lubi pięć osób na krzyż, nikt się nim nie zainteresuje. Jeśli lubią go tysiące osób, to nie dość, że zwiększa się wiarygodność danej grupy, to jeszcze często zaczynają się nią interesować ludzie z zewnątrz,
Jeśli ktoś szuka wiedzy, to ją znajdzie. A przekonywanie na "siłę" niedowiarków (bo im nas więcej tym lepiej: dla kogo?) za bardzo mi przypomina ekspansję chrześcijaństwa, która za dobra nie była. Dlaczego wiarygodność czegokolwiek ma wyznaczać ilość "laikujących" osób? A jeśli ktoś założy profil "lubię pedofilii" i znajdzie się 1000 amatorów tego profilu, to oni też staja się wiarygodni???.
Ja rozumiem, że żyjemy w dobie informatyki i internetu, ale "na siłę" przekonywać nikogo nie mam zamiaru.
