autor: kakofonia myśli » 07 sty 2014, 21:01
Czytałam dzisiaj bloga pewnej kobiety, która najwyraźniej jest medium i naszła mnie taka oto refleksja: czy, aby na pewno jest tak, że wszystko, co nam się przydarza powinniśmy podciągać pod próbę? Powiedzmy, że układając sobie plan na przyszłe wcielenie ustalamy wszelkie szczegóły (mam tu na myśli sprawy fundamentalne – trzon naszej egzystencji), ale czy ustalamy na przykład choroby? Czy jest po prostu tak, że decydując się na inkarnację w ciele ludzkim automatycznie bierzemy poprawkę na to, że jest ono delikatne, że łatwo ulega zniszczeniu, że może zostać zaatakowane przez różne dolegliwości? Mam wrażenie, że uproszczeniem byłoby mówienie o każdej jednej przydarzającej nam się sytuacji „to twoja próba; tak miało być” - wówczas wcale nie musielibyśmy się starać, o nic martwić i niczego wystrzegać. Przyjmujemy ciało człowieka z całym dobrodziejstwem inwentarza, więc może niekoniecznie wszystko co dotyka nas na gruncie fizycznym jest z góry ustalone. Może pewne rzeczy są wpisane w ryzyko? W związku z tym jeśli ktoś sobie żyje na tym łez padole i nagle dostanie zapalenia płuc i zejdzie to może nie były to wytyczne wcześniej ustalonego planu, ale po prostu efekt uboczny posiadania ludzkiego ciała? Co myślicie?
Pelo Amor ou Pela Dor... (By love or by pain)
„What is mind? No matter. What is matter. Never mind.” Thomas Hewitt Key
sbitara77@gmail.com