Konieczność wojen

Re: Konieczność wojen

Postautor: sigma » 05 sty 2010, 18:18

Zgadza się. Ole Nydahl, duński nauczyciel buddyzmu tybetańskiego, twórca wielu wspólnot buddyjskich (również w Polsce), napisał gdzieś że jego zdaniem ktoś mieszkający w kraju islamskim powinien postępować szczególnie rozważnie w dzieleniu się z innymi swoją wiedzą o buddyźmie bo to się może źle skończyć. W ostateczności wystarczy że praktykuje sam.

Z tym że Maroko to kraj żyjący chyba na tyle z turystyki że skłonny do pewnej tolerancji. Ale możliwe że ta tolerancja może dotyczyć tylko gości z zagranicy. Swojaków już nie...

A jeżeli mowa o otwarciu krajów arabskich na zewnątrz to pouczającym przykładem jest Liban. Jak klarował mi dawno temu znajomy Palestyńczyk (chrześcijanin) urodzony i wychowany na przedmieściach Bejrutu, to miasto było kiedyś Paryżem Bliskiego Wschodu. A jak się losy potoczyły ? Trudno mi uwierzyć w to że islamistom akurat właśnie Bejrut nie przeszkadzał. I jest jak jest...
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 20:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Konieczność wojen

Postautor: Jul » 05 sty 2010, 18:51

Turcja przez lata uchodziła, za najbardziej zeświecczone państwo muzułmańskie, ale i to się zmienia w ostatnich latach...

Odnośnie duchowości kultury islamu, to pamiętajmy o ich mistyce - sufizmie. Sufiści min. przyjmowali teorię reinkarnacji, oraz mieli podobne założenia etyczne do spirytyzmu. Z otwartych odłamów islamu warto też wspomnieć o bahaizmie i babizmie (choć to już bardziej nieortodoksyjne nurty synkretyczne).
Jul
 
Posty: 346
Rejestracja: 01 lis 2008, 00:41

Re: Konieczność wojen

Postautor: lilo » 05 sty 2010, 22:09

Jul pisze:Odnośnie duchowości kultury islamu, to pamiętajmy o ich mistyce - sufizmie. Sufiści min. przyjmowali teorię reinkarnacji, oraz mieli podobne założenia etyczne do spirytyzmu. Z otwartych odłamów islamu warto też wspomnieć o bahaizmie i babizmie (choć to już bardziej nieortodoksyjne nurty synkretyczne).


Jul, ostatnio po przeczytaniu Twoich postów popadam w kompleksy, że znów czegoś nie wiem. ;) Podziwiam wiedzę i pozdrawiam
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 19:32

Re: Konieczność wojen

Postautor: sigma » 05 sty 2010, 23:10

Na temat islamu wiem bardzo mało. Zaś sufizm kojarzy mi się wyłącznie z opowieściami zebranymi przez o. Anthony de Mello SJ.

:oops:
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 20:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Konieczność wojen

Postautor: vinitor » 14 sty 2010, 13:27

cthulhu87 04.01.2010 pisze:



Jak poznać smak mięsa, nie zabijając zwierząt? ;) Podobnie jest - moim zdaniem - z poznaniem dobra i zła. A że wojny - mimo wszystko - były w przeszłości asumptem do rozwoju moralnego, można dostrzec, patrząc na zagadnienie z perspektywy historycznej olbrzymia. Dziś już nie potrzebujemy wojen, by to wszystko zrozumieć, dlatego jest ich coraz mniej.

Jak widzę spirytyści mają i poczucie humoru i argumenty nie do odparcia. Widok noża, krwi, ofiary działa nad wyraz orzeźwiająco, najbardziej na umysł pacyfisty. i pozwala w końcu zrozumieć ile zalet kryje w sobie wojna. To tak jak z powodzią dzięki której jest okazja nazbierać opału na zimę, wyłowić bezcenny antyk....

Zadziwiające, że ci, których ideały powinny być jak najdalej od przelewania krwi, swoim beztroskim uzasadnieniem usprawiedliwiają agresję innych. Jest to szczególne błogosławieństwo i zachęta wypływająca z czeluści bezlitosnego zła. Jeśli ktoś lubi mięso, może z powodzeniem poćwiczyć zabijanie.... Pęd do doskonałości. Nastaje pokój. Ten i ów przepełniony miłością i miłosierdziem pocznie nawoływać do niesienia pomocy poszkodowanym rodzinom, wsparcia finansowego w odbudowie zrujnowanych domostw.
I znowu jak odrastająca głowa hydry rozbłyskuje na firmamencie obłuda. Dla osiągnięcia swoich wybujałych pragnień, człowiek sięga po najgorsze środki mające służyć niejako rozwojowi i zawsze postara się je uzasadnić jako nieprzepartą potrzebę i życiową konieczność. Czy umysł ludzki zawsze musi prowadzić na skróty. Patrząc wokół setki razy widziałem jak kierując się pozorami, większość zamiast iść prostym, równym i czystym chodnikiem idzie na przełaj, przez dziury, błoto i zakamarki bram. Coś w nich jest nienormalnego. Jest ładny trawnik, zaraz robią ścieżki i całe piękno pryska jak bańka mydlana. Czy rozum kieruje się jedynie prymitywnymi rozwiązaniami? A może to nie rozum ale brak czegoś innego?
Odżywianie organizmu jest częścią egzystencji, aczkolwiek bez mięsa da się żyć. Jeśli taka prawidłowość ma rację bytu, to jej znaczenie można przenieść na inne obszary ludzkich pomysłów. Podkreślam z całą siłą, że zabijanie nie jest niezbędne do poznania czym jest zło. Poprzez zabijanie zwierząt nie zawsze we właściwych proporcjach potrzeb, człowiek ma już doświadczenie i wie jak to wygląda. Jest mu mało morderczych zapędów, więc eksperymenty przenosi na likwidowanie swoich bliźnich. Żeby zajrzeć do wnętrza jakiegoś domu, nie trzeba od razu wyłamywać drzwi. Rozwiązywanie problemów siłą ukazuje dominację cech zwierzęcych, z tym że zwierzę zabija, żeby przetrwać. U niejednego człowieka ten rodzaj etyki tonie w morzu krwi niewinnych ofiar. Bez względu na efekty terapeutyczne doświadczeń prowadzących do poznania skuteczności niszczenia istot żywych, pojęcie „wojna” spirytysta winien wyrugować z myśli i serca, traktując jako obrzydliwość pierwszego gatunku. W podręcznikach spirytyzmu nie może być miejsca dla argumentów potwierdzających zasadność wojny. Spirytyzm opowiada się za ostra krytyką morderstwa, pojedynku, samobójstwa jako coś zasługującego na karę, to tym bardziej masowe niszczenie gatunku ludzkiego jest o wiele większym łamaniem prawa Bożego. Pytanie i odpowiedź nr 744 rozpala umysły gnębicieli . Podłość urasta do rangi symbolu wolności i postępu. Lepiej by było takiego pytania w ogóle nie zamieszczać w podręczniku, w którym obok aprobaty wojny widnieją dążenia przeciwko karze śmierci. W końcu to nie jest kodeks karny, aby wymieniać wszelkie możliwe warianty występków. Ludzki kodeks jest bardziej konsekwentny i występuje przeciwko zabijaniu i ludobójstwu. Odnosi się wrażenie, że spirytyzm jakby oponował, bagatelizując w sposób jawny okrucieństwo wojen, a więc także ich niszczycielskich następstw. Propagowanie spirytyzmu z takimi niechlubnymi wyjątkami, z których wyzierają przesiąknięte krwią ideały, bo tak powiedziały Duchy ponad sto lat temu, to poważny błąd. Czy aby usunąć mały chwaścik trzeba od razu buldożera? Ten chwaścik jest złem, coś co przeszkadza, jest czymś do naprawy. Dla chcącego nie ma nic trudnego i właściwy kształt rabatki potrafiłby nadać znacznie skromniejszymi i pokojowymi środkami. Uzasadnianie działań wojennych to jak korzystanie z buldożera, to jak wyłamywanie drzwi w domu, chociaż jest wiele łagodniejszych sposobów doprowadzenia do wolności i postępu. Zakrawa na ironię pochwalanie kolosalnego zła i wypływającego z niego specyficznego dobra, bo jak w przypadku tego domu, jego nowy właściciel wyremontuje go, pokryje świeżymi farbami tak że będzie jeszcze piękniejszy i bardziej funkcjonalny
Stanowisko wielu jest zgodne: Przemoc zakończyła się happy-endem. Pogratulować! Fakt jest faktem – doszło do niepotrzebnej eskalacji działań pod sztandarami wolności i postępu. Dla mnie jest to nadużywanie Bożej dobroci i nie pochwalam tego na równi ze słowami zezwalającymi na przekraczanie granicy zdrowego rozsądku.
Wszystko wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko wolno, ale nie wszystko buduje. Niech nikt nie szuka własnego dobra, lecz dobra bliźniego!
1 Kor 10:23-24

Nie zamierzam wysilać się na komentarze. Próżny mój trud. Nauka wypływająca z tekstu pod numerem 744 stoi ością w gardle; jest święta, nienaruszalna, tabu. Można by pomyśleć, że jej pozytywy sprawiają, że kropelka krwi przeistacza się w łzę szczęścia. Nie ma piękniejszej wizji jak z wypiętą piersią płynąć rzeką wypełnioną tym drogocennym płynem organizmu.
Upłynęło 150 lat od napisanie tej książki. Po dwóch wojnach światowych jest spokojniej lecz zapis z słowem „niezbędne” nie zmienił się i dalej kusi . Logika bywa żelazna, elastyczna i plastyczna. Skutki dowolności są zatrważające.
Konrad w jednym z postów napisał, że prawa Boże są niezmienne. Jeżeli więc konieczność wojen uchodzi za niezbędną, a nierozważność słów sprzeciwia się prawu wolności, to nie ma co liczyć, że się skończą.
Według Duchów zła nie ma, jest brak wiedzy. Ciekawostką jest, że posiadanie wiedzy a nadużywanie wolnej woli doprowadza do tego samego stanu. Jeżeli w człowieku tkwi nieprzemożona wola usprawiedliwiania jej braku, to ja więcej do powiedzenia nic nie mam.

Czy jeszcze nie nadszedł czas na właściwą ocenę tego punktu w świetle osiągniętego postępu?
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 08:58

Re: Konieczność wojen

Postautor: cthulhu87 » 14 sty 2010, 14:37

vinitor pisze:Widok noża, krwi, ofiary działa nad wyraz orzeźwiająco, najbardziej na umysł pacyfisty. i pozwala w końcu zrozumieć ile zalet kryje w sobie wojna. To tak jak z powodzią dzięki której jest okazja nazbierać opału na zimę, wyłowić bezcenny antyk....


Jeśli zastąpisz "zalety", "wadami", wszystko będzie ok. :), więc brzmiałoby to tak: "widok noża, krwi, ofiary działAŁ nad wyraz orzeźwiająco (...) pozwalAŁ w końcu zrozumieć ile WAD kryje w sobie wojna". Może więc lepiej spojrzeć na tę kwestię z tego punktu widzenia, albo chociaż zadumać się chwilę nad naszymi dziadami i pradziadami, zamiast się wyzłośliwiać;).

vinitor pisze:Upłynęło 150 lat od napisanie tej książki. Po dwóch wojnach światowych jest spokojniej lecz zapis z słowem „niezbędne” nie zmienił się i dalej kusi . Logika bywa żelazna, elastyczna i plastyczna. Skutki dowolności są zatrważające.


Pozostaję przy opinii, że NA PEWNYM etapie rozwoju cywilizacji to kryzysy związane z konfliktami zbrojnymi były przyczyną zmian instytucjonalnych (konwencje 1907, Liga Narodów, ONZ, Unia Europejska) i w zakresie polityki międzynarodowej, które spowodowały, że obecnie mamy chyba najdłuższy okres pokoju, wolny od konflitków zbrojnych między mocarstwami.
Jeśli sam przyznajesz, że po dwóch wojnach światowych jest spokojniej, problem po prostu się rozwiązuje, bo "Księga Duchów" nie jest tekstem objawionym, nikt nie zobowiązuje nas, byśmy przyjmowali ją bez krytyki i w całości. Jeśli jakiś zapis wydaje się przestarzały, albo niespójny ze współczesnymi standardami, nie ma powodu trzymać się go na siłę. Gdyby w 1857 roku ktoś trzeźwo ocenił sytuację jako "spokojną" to i Duchy inaczej by się do tych ludzi zwracały, jako do ludzi dojrzalszych. Inaczej dorośli rozmawiają z dziećmi, gdy mówią o poważnych sprawach, inaczej z dorosłymi. Zapis tekstu się nie zmienił, bo nie miał się zmienić - tak jak nie uaktualnia się innych XIX-wiecznych tekstów, które stanowią pomniki w jakiejś dziedzinie wiedzy. Zdziwiłbym się bardzo, gdyby komuś przyszło do głowy wydać znowu Lelewela czy Niemcewicza i prostować ich historyczne wywody, które XX-wieczna historiografia podważyła. Zdziwiłbym się też, gdyby ktoś "prostował" Arystotelesa w związku ze zmianami, jakie zaszły w astronomii po XVI wieku. Podobnie jest z dziełami Kardeca czy Leona Denis, gdzie można znaleźć pewne anachronizmy, ale na sprostowania jest miejsce we współczesnych tekstach spirytystycznych, bo ingerencja w oryginał niczemu by nie służyła, chyba że chęci manipulacji. Kardec, naukowiec XIX wieczny - syn swojej epoki, uszeregował tekst z odpowiedziami Duchów, które uznał za najmądrzejsze i najbardziej sensowne - ale to było 150 lat temu. Wiele jednak zachowało aktualność do dziś, a nadto należy zauważyć, że pacyfizm zawsze towarzyszył spirytyzmowi, jako jego nieodłączna część.

vinitor pisze:Konrad w jednym z postów napisał, że prawa Boże są niezmienne. Jeżeli więc konieczność wojen uchodzi za niezbędną, a nierozważność słów sprzeciwia się prawu wolności, to nie ma co liczyć, że się skończą.


Konieczność wojny zawsze będzie niezbędna w światach niższych, w każdym społeczeństwie, które znajdzie się na poziomie Asyryjczyków, Rzymian, Rewolucyjnej Francji i Niemiec Hitlerowskich. Cierpienie jest bowiem niezbędne dla rozwoju. Duchy nigdzie nie mówią, że w światach wyższych toczą się jakiekolwiek wojny - skoro więc Ziemia stopniowo przechodzi na ten etap, czy jest się czemu dziwić, że od 65 lat nie ma światowego konfliktu? Czy nie spełnia się to, o czym mówiły Duchy? Barbarzyństwem byłoby twierdzenie, że ludzie mądrzy, wykształceni i wrażliwi potrzebują do czegokolwiek wojen.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4281
Rejestracja: 19 lip 2008, 13:44

Poprzednia

Wróć do Księga Duchów

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość