Bardzo szczytne cele, mam tylko nadzieję, ż przez tą "pomoc" nie zaniedbuje własnej rodziny

Ale w jednej sprawie ma człowiek 100% rację.
Kiedyś w jednym domu potrafiły żyć 3 pokolenia jednej rodziny, ludzie znali swoich sąsiadów, ludzi w własnej wioski i wiosek wokół. Zasady życia i prawo były proste i logiczne (to wolno, a tego nie). A kto je łamał, to natychmiastowo był karany. W wioskach była hierarchia wśród ludzi, którą każdy przestrzegał. Życie było prostsze, łatwiejsze oparte na porach dnia i porach roku, czyli ludzie żyli w zgodzie z naszą naturą.
Teraz jest tak dużo zaburzeń i chorób psychicznych z powodu rozwoju cywilizacji. Ludzie oddalają się od siebie, nie rozmawiają z przyjaciółmi (wręcz nie mają takowych, bo nie ma na nich czasu), nie rozmawiają nawet z własną rodziną. Bo na nic nie ma czasu. W pogoni za dobrobytem zatracamy wiedzę kim jesteśmy i po co żyjemy. Czas pracy, tempo życia przyśpieszyło do poziomu, kiedy ludzie nie są w stanie za nim nadążyć. Ciągle za czymś gonią, co powoduje frustracje. Prawo robi się totalnie niezrozumiałe. Chroni przestępców, a dobrych ludzi karze (przypomnę tu piekarza, który rozdawał stary chleb. Urząd skarbowy w majestacie prawa nałożył mu taki podatek, że piekarz splajtował i do końca życia będzie spłacał ten dług). Ludzie się w tym gubią, nie rozumieją otaczającego ich świata i stąd takie zagubienie, depresje, samobójstwa. Jesteśmy coraz bardziej samotni w świecie coraz bardziej zaludnionym. Nie znamy ludzi z własnej ulicy, nie wiemy nawet kto mieszka obok. Ludzie odwracają się od siebie, wolą nie wtrącać się ,nie odezwać, nie pomagać, bo boją się skrytykowania i złego potraktowania.
A najgorsze w tym wszystkim jest to, że wiele osób odczuwa samotność wręcz fizycznie, i nie wie, że do tego by się uleczyć wystarczy wyjść z domu.
Dlatego popieram takie akcje, tyle że one pomogą tylko komuś, kto sam sobie zdaje sprawę, że tej pomocy potrzebuje. A ile jest takich, którzy czują się źle, wpadają w depresję i nawet nie szukają tej pomocy?