konrad pisze:A nawet powiem, że nasza chęć bycia częścią Boga świadczy często o egoizmie, który jakoś mi się z Boskością nie kojarzy.
Nie sądzę, że łączy się to z egoizmem. Myślę, że chęć bycia częścią Boga, albo nawet zlania się z Bogiem w jedną całość wynika przede wszystkim z głębokiej ludzkiej potrzeby bliskości i uwolnienia od cierpienia. Freud porównywał doświadczenie mistycznego zjednoczenia z Bogiem z poczuciem błogiej jedności, jakie dziecko miało z matką jeszcze w okresie płodowym. Dziecko, które rodzi się, dorasta i którego umysł stopniowo napełnia się bogactwem wrażeń otrzymanych ze świata zewnętrznego, zaczyna odróżniać swoje
ja od
nie-ja. Pierwsze odróżnienie między dzieckiem a matką pojawia się na przykład w chwili, gdy dziecko chce otrzymać pokarm a matka nie zawsze jest dostępna. A więc podział na ja i nie-ja wiąże się zawsze z jakimś cierpieniem... Jeśli nie ma czegoś, co doznaje bólu, nie ma mowy o bólu.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl