kara...

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: kara...

Postautor: bernadeta1963 » 05 lut 2015, 16:17

Myślę , że człowiek który w tym życiu popełnił zbrodnie odpokutuje to np będąc w więzieniu i stanie się lepszym człowiekiem nie może być karany w następnym wcieleniu . Bóg nie jest mściwy . Taki człowiek , który nie stara się naprawić zła myślę ,że ponosi jakieś konsekwencję w następnym życiu.Trudno jest mi zrozumieć tylko jedną rzecz , dlaczego Bóg pozwala na to aby w okrutny sposób umierali ludzie , którzy w tym wcieleniu żyją w zgodzie z naukami Jezusa. Mają rodziny i są szczęśliwi. Nie raz zastanawiam się , czy Bóg nie ma za dużo na głowie i nieraz czegoś nie dojrzy.
bernadeta1963
 
Posty: 546
Rejestracja: 30 gru 2014, 18:31
Lokalizacja: Łódź

Re: kara...

Postautor: Mirek » 05 lut 2015, 16:47

Może to coś Ci wyjaśni Bernadeto:
https://www.youtube.com/watch?v=IPfi0sN0T08
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: kara...

Postautor: gaba75 » 08 lut 2015, 10:24

W KD napisane jest że wszystko opiera się o słowa. Każdy rozumie słowo na swój sposób. Sposób bycia, jak to stwierdza de Mello. A ostatnio ojciec mojej córci, ten którego kocham, powiedział mądrze- Magia liter. Tak, ja uwielbiam od dziecka czytać. Pochłaniam książki dosłownie. Dziś nawet miałam sen o książkach. Śniło mi się, że mam obowiązek przeczytać "Chłopów" Reymonta i chyba to zrobię, bo może to jakiś znak. sniło mi się że bałam się iż nie zdążę na czas,a jakaś kobieta pocieszała mnie żebym się nie obawiała, że zdążę, że szybko czytam i zdołam tę lekcję odrobić na czas.

Tak więc jak zapisane w KD wszystko opiera się o słowa i nasze ich zrozumienie i przyswojenie w odpowiedni dla nas sposób.

A słowo "kara" wydaje mi się, a wręcz jestem pewna, że odpowiednio wyjaśniłeś, Konradzie już na wstępie. Ja nazywam karę - lekcją, bo jest mniej surowe. Wolę odrabiać lekcję niż ponosić karę. Przy słowie "ponoszenie" nasuwa mi się ogromny ciężar. Odrobiona lekcja nie jest ciężarem, a doświadczeniem i wydaje mi się to lepsze.
gaba75
 
Posty: 848
Rejestracja: 15 kwie 2014, 11:20

Re: kara...

Postautor: Xsenia » 09 lut 2015, 00:21

Dla mnie kara jest po to by człowiek zapamiętał, że złe zachowanie nie popłaca. By nauczać, żeby następnym razem czegoś złego nie robić.
Konrad napisał: "Kara jest w moim odczuciu wyrazem pewnej bezsilności. Rodzice stosują tego typu metodę wychowawczą, gdy inne zupełnie nie działają..."
Uważam, że nie masz racji. Kara to nie jest rodzaj bezsilności, a ma za zadanie wytłumaczenie młodemu człowiekowi co w społeczeństwie nie jest tolerowane. Jeśli nie nauczą go tego rodzice, to społeczeństwo szybko i brutalnie to nadrobi, co może mieć dużo dotkliwsze następstwa niż kara rodziców. Teraz rodzice są wyklinani gdy karzą swoje dzieci. Ale nikt nie patrzy co z tych dzieci wyrośnie i jakie mają życie w dorosłości. Bezstresowe wychowanie to dla mnie bzdura na resorach. Kiedyś dzieci miały dużo ciężej, musiały pomagać rodzicom, pracować w polu. Od dzieciństwa uczyły się co jest ważne by przetrwać. Ja pracowałam pierwszy raz za pieniądze gdy miałam 13 lat. I tylko po to by finansowo wspomóc rodziców. A teraz? Teraz dla dzieci liczy się tylko komputer i potrafią zadzwonić po policję, lub nawet zabić za zabranie komputera. Teraz dzieciom totalnie przewraca się w głowach. Uważają, że wszystko się im należy, że wszystko powinni dostawać, a rolą rodzica jest utrzymywać dziecko aż do śmierci, nawet gdy te dziecko ma już 40 czy 50 lat.

Najśmieszniejszą rzeczą, która ostatnio mnie spotkała, to matka pewnego chłopca 9 letniego, kolegi z klasy mojego młodszego syna. Ona wychowywała syna bez bicia. Bić nie było wolno, ani jego, ani jej. I dziecko poszło do szkoły, gdzie dzieciaki wyczuły, że ten chłopiec nie będzie się bronił. Zaczął być popychadłem, dzieci potrafiły go opluć, wyśmiać, a biedny on nie potrafił się bronić, bo wpojono mu, że nie wolno się bić. I mamusia musiała szybko zrewidować swoje poglądy, bo inaczej dziecko wylądowało by u psychiatry i ciągle zmieniałoby szkoły. I właśnie ostatnio mamusia z dumą opowiadała, jak to jej dziecko dostało uwagę za pobicie się z kolegą. Ale dzieciak w końcu przestał być popychadłem, już przestano mu dokuczać.
Dlatego uważam, że kara powinna istnieć. Oczywiście adekwatna do przewinienia, z czym dużo rodziców też ma problem. W sumie szkoda, że nie ma szkół dla rodziców. I każdy pierworodny jest królikiem doświadczalnym.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: kara...

Postautor: Hansel » 09 lut 2015, 01:03

Xsenia pisze:Najśmieszniejszą rzeczą, która ostatnio mnie spotkała, to matka pewnego chłopca 9 letniego, kolegi z klasy mojego młodszego syna. Ona wychowywała syna bez bicia. Bić nie było wolno, ani jego, ani jej. I dziecko poszło do szkoły, gdzie dzieciaki wyczuły, że ten chłopiec nie będzie się bronił. Zaczął być popychadłem, dzieci potrafiły go opluć, wyśmiać, a biedny on nie potrafił się bronić, bo wpojono mu, że nie wolno się bić. I mamusia musiała szybko zrewidować swoje poglądy, bo inaczej dziecko wylądowało by u psychiatry i ciągle zmieniałoby szkoły. I właśnie ostatnio mamusia z dumą opowiadała, jak to jej dziecko dostało uwagę za pobicie się z kolegą. Ale dzieciak w końcu przestał być popychadłem, już przestano mu dokuczać.
Dlatego uważam, że kara powinna istnieć. Oczywiście adekwatna do przewinienia, z czym dużo rodziców też ma problem. W sumie szkoda, że nie ma szkół dla rodziców. I każdy pierworodny jest królikiem doświadczalnym.


Smutne ale prawdziwe...
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: kara...

Postautor: bernadeta1963 » 09 lut 2015, 04:35

Xeniu. Smutne to co piszesz, w dzieciństwie nie raz dostałam od mamy i teraz z zazdrością patrzę na niektórych ludzi , jak bardzo są zżyci ze swoimi rodzicami . Ja nie potrafię aż tak ich kochać . Mój syn ma obecnie 24 lata. w dzieciństwie pamiętam tylko dwa wypadki gdy go uderzyłam . pamiętam je do dzisiaj i jego smutne oczy. Wolalam z nim dużo rozmawiać niż używać innych argumentów. Do trzeciej klasy chodziłam do szkoły ,bo był prześladowany. Dziecko bylo za spokojne , wolał się popłakać niż miałby oddać . Nie dlatego ,że nie umiał , ale że nie chciał nikogo skrzywdzić. Pedagog szkolny stwierdził,że moje dziecko jest ''niedostosowane'' i zaczął mu tłumaczyć ,że dzieci które go biją są złe , ale już takie są. Łatwiej było wytłumaczyć spokojnemu niż zadzierać z trójką rodziców bezstresowych dzieci. W połowie V klasy miał dosyć . Postanowiliśmy zmienić szkołę , a ponieważ był wzorowym uczniem przyjęli go bez problemu. Dyrektorka popatrzyła na mnie ze zdziwieniem gdy jej opowiedziałam o niedostosowaniu syna. W jej szkole nie było przemocy. Tak skończył też gimnazjum i technikum , Nikt nie chciał bić źródła informacji , bo od kogo by ściągali. Nie uważam , żeby wyrósł na maminsynka . Umie się bronić , jest też wyczulony na ludzką krzywdę. Może ma trochę za dużo jak na dzisiejsze czasy szacunku dla prawa i prawdy i ludzie mogą go oszukać ,,le myślę że bez względu na wychowanie my też byliśmy nie raz oszukani. Tak więc myślę , że bicie nie jest jedynym argumentem wychowawczym .Kiedyś z nim rozmawiałam i jako dorosły człowiek nie żałuje tamtych lat.
bernadeta1963
 
Posty: 546
Rejestracja: 30 gru 2014, 18:31
Lokalizacja: Łódź

Re: kara...

Postautor: juniperus » 09 lut 2015, 10:11

Ja również nie uznaję przemocy wobec dziecka jako metody wychowawczej, dlatego sama swojego nie biję. Jest milion innych sposobów. Osobiście jako dziecko dostałam lanie dwa razy. Dziś uważam, że sama nie uderzyłabym dziecka za coś takiego, ale trudno... Taka kara nie wywołała u mnie wtedy szacunku do rodziców, ale strach przed nimi, a to nie ma nic wspólnego z miłością. Wszystko można dziecku wytłumaczyć po warunkiem, że od pierwszych dni życia nawiązuje się z nim ścisłe relacje i współpracę. Wielu rodziców bije swoje dzieci za to, że w im mniemaniu zrobią coś złego. Niejednokrotnie dorośli zapominają, że dziecko nie wie co jest dobre, a co złe i my jesteśmy od tego by tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć. Nierzadko nieodpowiednie zachowanie dziecka jest konsekwencją jego niewiedzy lub braku umiejętności przewidywania. Cechy te kształtują się z czasem, dlatego nie można wymagać od dziecka logicznego myślenia. Jeśli ktoś poczyta sobie literaturę w zakresie psychologii wie, że umiejętność przewidywania skutków działania u dziecka kształtuje się dopiero po 7 roku życia i trwa do pełnoletności. To długi proces, a i u wielu dorosłych ludzi czasem brak jest wyobraźni. Nie należy więc karać dzieci za to, że zrobiły w naszym mniemaniu coś niebezpiecznego, czy głupiego ale wytłumaczyć mu, co mogło się stać i wyjaśnić, dlaczego nigdy więcej nie powinny tak się zachowywać. Trzeba też wyjaśnienia składać dokładnie, omawiając różne kwestie, a nie wykrzyczeć coś w tym stylu: "głupi jesteś? Co ty robisz? Myślisz trochę?". To nie wnosi do świadomości dziecka niczego poza poczuciem bycia gorszym. Takie zachowanie nie daje dziecku wyjaśnienia, gdzie popełniło błąd, dlaczego, jakie są konsekwencje i jak w przyszłości ma postępować. Dziecku trzeba tłumaczyć w sposób prosty, przystępny dla niego, a jednocześnie dokładny i OBRAZOWY. Każdy człowiek w początku swego życia zapamiętuje świat właśnie w sposób obrazowy, gdyż niektóre procesy mózgowe, jak logika nie są wówczas jeszcze wykształcone. Jeśli zrozumie się kilka tych podstawowych zasad, łatwiej jest znaleźć metodę na przekazanie dziecku wiedzy.

Na przykładzie własnego dziecka nauczyłam się ważnej rzeczy. Nie warto wpajać dziecku, by oddało temu, kto je bije. Kiedy we wrześniu synek poszedł do zerówki zetknął się z chłopcem, który niemiłosiernie bił wszystkie dzieci. Osobiście od początku wpajałam mu, że nie wolno nikogo bić, ponieważ bicie jest złe (i nikt mi nie powie, że jest dobre). Nie oddawał więc agresywnemu koledze. Moja mama słysząc opowieści wnuczka wpoiła dziecku, że w takiej sytuacji ma tamtemu oddać, uderzając go. Małemu nie trzeba było powtarzać dwa razy, zaczął okładać tamtego. Wszytko jednak przyjęło odwrotny skutek. Mój syn zaczął bić również inne dzieci za głupstwa nawet wówczas, gdy sam od nich nie obrywał. Musiałam ostro zareagować na to, gdyż przybierało to zbyt duży zasięg. To nie była z mojej strony rozmowa z małym, ale maglowanie tematu na okrągło, dzień w dzień. Synek uspokoił się i już nie bije. Należy więc mocno zastanowić się, zanim zachęcimy nasze dziecko do agresji, by sprawa nie wymknęła się spod kontroli i byśmy się sami kiedyś nie stali ofiarą agresji, którą w dzieciach zakorzeniliśmy.
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: kara...

Postautor: Krzysztoff » 09 lut 2015, 10:24

Dziwne rzeczy opowiadasz Xenia , - czyli jak rozumiem jak dziecko było by bite to by sobie radziło w szkole ?

Przemoc jest głupotą i oznaką bezradności (zwłaszcza jeśli jest stosowana przez dorosłych) . Warto pooglądać kilka odcinków super niani , rodzice zazwyczaj nie stawiają wymagań dziecku i przede wszystkiem nie są konsekwentni w swoim postępowaniu .

Psycholog w takim przypadku wprowadza do rodziny "zasady gry" i wymaga od rodziców ich egzekwowania . - oto cała tajemnica
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: kara...

Postautor: Mirek » 09 lut 2015, 10:31

To co mówisz jest fajne lecz dziecko nie może stać biernie gdy inne je okłada. Ma starać się nie dopuścić do takiej sytuacji, a kiedy nie ma innego wyjścia, to powinno się bronić aby oprawca poczuł opór i respekt. Aby drugi raz mu nie przyszło do głowy go atakować. To co jest uczone w technikach walk wschodu. Nigdy nie zaczynać walki i do ostatniego momentu starać się jej uniknąć. Gdy jest to niemożliwe, to tylko się bronić.
Twój syn zaczął okładać inne dzieci, bo babcia mu powiedziała, że ma oddać, a jak oddajesz, a nie bronisz się, to może ci się to spodobać. Ty mu kazałaś być biernym i taka postawa może mieć poważne konsekwencje w późniejszym życiu.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: kara...

Postautor: juniperus » 09 lut 2015, 10:37

Nigdy nie zachęcę dziecka, by użyło przemocy w stosunku do drugiego człowieka.
Poza tym nie kazałam mu być biernym, ale poleciłam, by tłumaczył koledze, że bicie jest złem i nie wolno tak się zachowywać. Sama z resztą również rozmawiałam z tym dzieckiem.
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości