Piszemy wciąż o wiedzy teoretycznej, książkach i tym, co one zawierają (oczywiście w temacie spirytyzmu i świata duchowego). Wiecie, co pokazały mi ostatnie miesiące? Że ta wiedza jest niczym, po prostu nic nie warta w stosunku do wiedzy, która istnieje rzeczywiście. To taki malutki płateczek na wietrze. Rzeczywistość duchowa jest tak ogromna, że ostatnimi czasy rzuca mnie na kolana i nie wiem jak ją udźwignąć. Na prawdę nie wiem...
Dzieła spirytystyczne i wszystkie inne mówiące o duchowości człowieka są maleńkie, leżą u samej podstawy, omawiając temat w bardzo pobieżny sposób. Są jak maleńkie ziarenko, jak mała smuga na szybie. Taka iskra, która coś w człowieku rozbudza, ale tylko tyle. Nie ukazuje tego ogromu, który jest w rzeczywistości, nawet setnej jej części. To nie jest zła wiedza. Jest niezwykle dobra i cenna, ponieważ pomaga wielu osobom, staje się ich dobrym drogowskazem i światłem (moim też się stała), ale w rzeczywistości jest tak bardzo maleńka. Dlatego nie traktowałabym jej jak wyrocznię, ale jak znak ukazujący odpowiedni kierunek.
Wiecie co daje najbardziej intensywny rozwój duchowy? Dwie rzeczy: nasze nieszczęścia i jedność ze wszystkimi ludźmi.
Dlaczego nie miłość? Bo miłość to to, co wszyscy w sobie już mamy, ponieważ każdy Duch jest miłością, jest światłem i częścią Boga.
I chcę jeszcze jedno napisać. Na Ziemi istnieje tendencja do dualizmu, gdzie Boga stawia się po jednej stronie, a ludzi po drugiej, gdzie uznaje się, że Bóg jest wszechpotężny (i tak jest), a ludzie to cała reszta, która wiecznie walczy z własnymi słabościami i znajduje się po drugiej strony tej wagi, jako część poddana. Tymczasem nie ma dwóch biegunów Bóg-ludzie, ponieważ Bóg i my to JEDNOŚĆ, to jedna energia, Bóg jest w nas, a my w Bogu. Jesteśmy jedną energetyczną całością. Dlatego każdy Duch, który jest w Was, we mnie i każdym innym człowieku, oraz istnieje we wszechświecie jest najpiękniejszą istotą, jest światłem i miłością sam w sobie. Chcę, byście to wiedzieli, by każdy z Was kochał siebie i wszystkich innych jako właśnie te piękne, świetliste istoty. Czuł z nimi tę właśnie jedność, którą jesteśmy. Różnimy się od siebie tylko wtedy, gdy jesteśmy w skórach (choć to iluzja), a poza nimi jesteśmy tak bardzo do siebie podobni...

