Z jakiegos powodu nie jest to powszechne ... Bóg wie z jakiego. Z jakiegos powodu doswiadczaja tego nieliczni. Moze to sposób zycia, niedoskonałasc ducha we mnie? Zjakiegos powodu nie znamy odpowiedzi.
Im bardziej im wiecej widze smierci tym wieksza tajemnica to jest dla mnie - tez pewnie z jakigos powodu.
W zeszłym tygodniu umierał czyjs tata. Syn poprosil mnie bym tam była. Dawno bylo wiadomo że umrze.. ciezko chorował. By z nim porozmawiac bo on sam nie umie, tylko płacze i modli sie. Poszłam wiec do szpitala / bo jak odmówic / Rodzina przy łóżku, wszystko pieknie, tak jak powinno byc. Zapłakana zona, syn... wszyscy płaczący, drugi dzien odwiedziny i płacz. Pomyslałam po co ja tu, przeciez nie samotny jak to bywa. A starszy pan poprosił wszystkich by wyszli. Syn bym z nim porozmawiała. Bym została. Jak wszysc wyszli zapanowała cudowna cisza. Powiedzial tylko - jaka cisza. I umarł... sam.
Taka mała historia śmierci.
Dlatego czasem mysle ze jesli gdzies nas nie chca to trzeba to zostawic...
