Nie wiem Kim bylam w poprzednim wcieleniu, ale wiem ze w tym wcieleniu "wzielam" sobie duzo trudnych lekcji do przerobienia...
Od wlasciwie niemowlecych lat towarzysza mi paronormalne jesli wolicie tak to nazwac zjawiska.
Jako niemowlak bylam pokryta cala bolesnymi wrzodami, przez co darlam sie dzien i w nocy, mojemu ojcu czesto puszczaly nerwy a ze jest czlowiekiem bardzo porywczym
to bluznil na cale gardlo pod moim adresem. Na scianie nad lozkiem gdzie sypiali moi rodzice wisial duzy,ciezki tkz. swiety obraz z Jezusem z sercem w koronie cierniowej, trzeba dodac wisial tam od lat , ktorejs nocy gdy moj ojciec znowu wyrazal swoje niezadowolenie ten obraz spadl ze sciany omijajac moja matke ktora spala przy scianie i lecac bezposrednio na mojego ojca lezacego przy brzegu lozka, moj ojciec na tyle sie wystraszyl ze po pierwsze przestal na mnie bluzgac , a po drugie wyniosl ten obraz do piwnicy i juz go nigdy wiecej nie zawiesil.
Jako male dziecko bylam bardzo nadwrazliwym dzieciakiem, swoje zycie pamietam od okolo 1,5 roku zycia, pamietam bardzo bolesne uczucia ktore odczuwalam przy klotniach moich rodzicow, pamietam rowniez smutek i poczucie straty gdy umarl moj o rok mlodszy brat, mial zaledwie 5-6 mc.
Od najmlodszych lat doswiadczal "odwiedzin roznych istot" niekoniecznie zawsze przyjaznych, przerazaly mnie czesto, doswiadczalam rowniez swiadomych snow ,wizji a takze opuszczania wlasnego ciala i tego ostatniego zawsze balam sie najbardziej...tym bardziej ze nikt mi nie potrafil z doroslych nigdy wytlumaczyc czym sa te zjawiska ktore doswiadczalam. Zawsze balam sie ze nie bede mogla wrocic do ciala, najgorsze bylo to ze nikt mnie nie widzi ani nie slyszy, nikt nie moze mi pomoc...Pamietam rowniez dwie rzeczy z mojego dziecinstwa, pierwsza jest to przeblysk za nim sie narodzilam-to jest nie do opisania jaka wielka energie i entuzjazm czujemy na mysl o naszym wcieleniu, pamietam jak sobie obiecywalam ze tym razem wszystko zrobie tak jak sobie to zaplanowalam , ze zrobie to z cala moca napewno, z wszystkich sil i nie bylo w tym najmniejszej watpliwosci. Niestety zycie ugina nas jak drzewka na wietrze i albo sie ugniemy albo zostaniemy zlamani...
Poniewaz od najmlodszych lat mialam swiadomosc zycia duchowego istnienia na poziomie duchowym wiec jako 7-8 latka czesto zastanawialam sie nad zyciem duchowym nad zyciem doczesnym, nad smiercia fizyczna i problemami moralnymi...podczas takich przemyslen pamietam jak dzis pewna "przerazajaca wizje" tematem tych przemyslen bylo co by bylo gdybysmy mieli taka moc jak stworca i nagle doszlo do mnie ze oto nagle kazda nasza mysl staje , realizuje sie natychmiast, blyskawicznie przejawia sie w rzeczywistosc i powiem szczerze napelnilo mnie to trwoga i pokora...bo przeciez kazdy zapewne sam zdaje sobie sprawe jak nasze mysli potrafia bezladnie plynac przyjmujac najgorsze jak i najlepsze scenariusze, sama mysl o konsekwencjach wynikajacych z tego byla dobijajaca . druga taka wizja ktora mnie przerazila byla bardzo specyficzna. Wyobrazmy sobie ze wszyscy ludzie, drzewa, zwierzeta, skaly, palnety ,wszechswiat , swiat duchowy , nasza rodzina, przyjaciele czy wrogowie to wyodrebnione czastki swiadomosci ktore pochadza tylko od jednej istoty ktora jest to nazwijmy ja stworca, jest nas biliony bilionow ale tak naprawde w swojej pierwotnej naturze jestes tylko jedna swiadoma istota...nie ma nikogo i niczego po za toba, to tak jak bys byla stworca a wszyscy ludzie ,wszystkie swiaty byly tylko snem...nie wiem czy dobrze to wam opisalam czasem poprostu brakuje slow by przelozyc to na ludzki trojwymiarowy jezyk ,do dzisiaj pamietam ta przenikajaca mnie wielka pustke i osamotnienie...jest to uczucie nie do opisania!
Mialam i doswiadczalam wiele wizji, snow proroczych, przeczuc ,kontaktow z duchami , poznalam na wlasnej skorze potege mysli i afirmacji, wiem jak to jest szydzic z kogos i byc wyszydzanym i pogardzanym, co czuja osoby puszyste i anorektyki, jak czuje sie osoba atrakcyjna i brzydka, jak wielka moc mamy gdy jestesmyswiadomi wlasnej wartosci i czlowiek ktoremu tego poczucia wartosci jest brak, co to znaczy byc molestowanym w dziecinstwie i jakie konsekwencje niesie to na cale zycie, jak czuja sie rodzice ktorzy przeszli smierc wlasnego dziecka, jak zyc beztrosko nie martwiac sie o nic i jak wiazac zaledwie koniec z koncem, wiem jak wielka krzywde moze uczynic zly jezyk drugiego czlowieka, co czuja osoby smiertelnie chore, wiem jak wlasne mysli potrafia zabic a jednoczesnie jak za pomoca pozytywnych mysli moze stac sie cud i mozemy wyzdrowiec., wiem co to beznajdzieja gdy juz wszystkow zyciu traci sens a takze jak najmniejsza rzecz moze wyzwolic w czlowieku najwiekszy plomien nadzieji. Tego wszystkiego doswiadczylam w tym moim krotkim zyciu , nie odbieram juz dzisiaj wiele rzeczy w kategoriach dobra i zla a nauczylam sie tego po smierci mojego dziecka , z jednej strony wielka tragedia dla kazdego rodzica ale to z tego ludzkiego punktu widzenia , bo przeciez nikt z nas tak naprawde nie umiera
z drugiej strony wielka duchowa nauka poprzez cierpienie fakt ale nie do oszacowania z perspektywy duszy, bo dzieki tej lekcji otworzyly mi sie oczy i zmienilam kolizyjny kierunek na droge prosta.
Wiem tez ze to juz moje ostatnie zycie na tej ziemi , widzialam dom moj i widzialam wiele pokoji , ja juz wyroslam z "mojego dziececego lozka"- w moim duchowym domu co nie oznacza ze to kres nauki, bo przed nami sa jeszcze tysiace takich pokoi i lozek tyle ze w innej formie egzystencji i widzialam tez tlumy ktore wysrosly tak jak ja z tych lozeczek , pamietam jeszcze ta niesamowita ekscytacje ze nam sie udalo i ze mozemy isc dalej w nowe swiaty, rzeczywistosci i doznania. Wiedzialam jedno idac w dalsza droge z tym tlumem istot ze gdziekolwiek pojdziemy juz nie musimy sie niczego bac bo tworca rozproszonej swiadomosci to ja to my!