Krzysztoff pisze:Oczywiście w chrześcijaństwie szacunek dla ojca i matki jest jednym z głównych przykazań więc nie sądzę żeby Jezus je łamał.
Jezus nie był chrześcijaninem
Krzysztoff pisze:Oczywiście w chrześcijaństwie szacunek dla ojca i matki jest jednym z głównych przykazań więc nie sądzę żeby Jezus je łamał.
Xsenia pisze:Krzysztoff pisze:Oczywiście w chrześcijaństwie szacunek dla ojca i matki jest jednym z głównych przykazań więc nie sądzę żeby Jezus je łamał.
Jezus nie był chrześcijaninemI skoro mówi do własnej matki "kobieto", "niewiasto" to dla mnie to jest brak szacunku, bo podkreśla, że oprócz tego, że jest kobietą nic dla niego nie znaczy. Po za tym często mówi, by porzucić rodzinę i oddać się Bogu. Łk.14,26 "«Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem."

Krzysztoff pisze:Basiu , czy my wiemy jakie były kanony odzywania się do siebie syna (dorosłego) i matki 2 tysiące lat temu ? Dla ciebie to może wydawać się obraźliwe ale tak naprawdę to wszystko zależy od kontekstu i relacji 2 osób.
Krzysztoff pisze:Co do nienawiści , fragment Łk 14:26Tutaj jest tłumaczenie : http://pierzchalski.ecclesia.org.pl/ind ... z=&pyt=607
Krzysztoff pisze: jeżeli chcesz stać się takim jak ja
Xsenia pisze:nie może być moim uczniem."
Krzysztoff pisze:ale te wartości i nauki które Jezus reprezentuje - miłość, miłosierdzie, sprawiedliwość, przebaczanie i dobro
Krzysztoff pisze:Dlaczego "nienawidzić siebie" - tutaj odbieram odbieram to jako zwalczanie swojego EGO , pychy , uczenie się skromności i (właśnie) służby dla innych.
Jul pisze:Myślę, że najwięcej podobieństw do spirytyzmu ma właśnie tybetańska odmiana buddyzmu (mantrajana, czy też diamentowy wóz). Dlatego, że ma ona pewne pozostałości i naleciałości poprzedniej religii na tych terenach - szamanizmu bon, w którym wiara w duchy była oczywistością.
Buddyzm w ogóle ma niezwykle bogatą kosmologię, a także hierarchię zaświatów (wliczając nieba, piekła, stany pośrednie). Posiada także znany instruktaż umierania - Tybetańską Księgę Umarłych, w której kładzie się ogromny nacisk na zachowanie świadomości w trakcie i po śmierci. anie świadomości w trakcie i po śmierci.
Co prawda, jest też sporo różnic - np w buddyźmie zakłada się możliwość (ale moim zdaniem, raczej w celach moralistycznych - podobnie jak w katolicyźmie kiedyś straszenie piekłem) spadnięcia niżej na poziom zwierząt lub świata głodnych upiorów (pretów) albo równie przyjemnego miejsca...
Jest tam także to założenie, że duch powinien odejść w przeciągu 49 dni (tzw stan bardo), co prawdopodobnie uznaje wspomniana gdzie indziej Wanda Prątnicka. Dla mnie to jednak wszystko są detale i zgadzam się z przedmówcą o bliskości filozoficznej buddyzmu i spirytyzmu.

Xsenia pisze:Dokładnie PabloDlatego Jezus odtrącił własną rodzinę i własną matkę. Traktował ją z obojętnością właśnie dlatego, że miłość do Boga ma przewyższać więzy krwi. Jezus pokazał to na własnym przykładzie.

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 2 gości