autor: Achill » 08 gru 2015, 16:01
chodziło oto że zemsta nie może iśc w parze z obroną. Jest to nielogiczne. i przykłady które podałaś na to właśnie wskazuję. albo obrona albo atak /zemsta.
obrona wymaga działania w momencie powstania zagrożenia, eliminację zagrożenia ukierunkowanego w daną osobę. Za co ma się ta osoba mścic skoro jeszcze nie zostaal skrzywdzona? to tylko takie tam rozważania.
owszem sa przypadki beznadziejne. pytanie czy to tylko kwestia tego ze nie posiadamy dość wiedzy aby temu zaradzić, czy może tego że przez dwadzieścia kilka lat odsiadki tej osoby nie robiono nic aby ją zresocjalizować? Dziś może być za późno na tłumaczenie niemal 70-latkowi, że to co zrobił jest złe, zwłaszcza jeśli za rok czy dwa ma wyjść. Co mu zależy? czy będzie czy nie będzie się chciał zmienić to przecież już niczego nie zmieni.
Przypadki beznadziejne to przypadki nadające się do leczenie psychiatrycznego - niestety taka jest prawda, to sa ludzie tak zatwardziali w swoim pojmowaniu rzeczywistości czyli tak od niej oderwani, że nie nadający się do życia w społeczeństwie.
i nie mówię o ludziach czerpiących przyjemność ze złych poczynań - dla tych jest nadzieja, tylko o tych którzy uznają swoje wyczyny za samą dobroć.
W pierwszym wypadku mamy do czynienia z błędnym pojmowaniem przyjemności, w drugim z kimś żyjącym we własnym świecie.
prawda tez jest taka, że każdego można złamać, każdy ma jakiś czuły punkt, ale czasem potrzeba czasu żeby do tego dotrzeć. Zrozumieć dana osobę, jej sposób myślenia wgryźć się w jego psychikę i dopiero wtedy można próbować coś działać.
Podzielę się jeszcze jednym spostrzeżeniem znajomych. wiesz co najbardziej łamie tych zbrodniarzy? To że ktoś rozmawia z nimi jak z równym człowiekiem. szczerą wiarą że jeśli zechcą będą potrafili się zmienić. Nikt im nie obiecuje złotych gór, wiedzą, że to ciężka praca nad sobą, ze wsparciem psychologów. Ale oni wiedzą, że "zgrzeszyli" i to ciężko. w głębi serca pogardzają samym sobą - od momentu kiedy dokonali zbrodni - gdyby było inaczej nie kryliby się z nia. nie zacierali śladów, nie kryli się.
Kluczowe jest więc przywrócenie im własnej godności. Danie im na powrót tego co sami sobie zabrali. Wielu po odbyciu kary zaczyna rozumieć, jak jest to ważne, że jakakolwiek zbrodnia odbiera właśnie poczucie własnej wartości. Niestety niedojrzale wolne społeczeństwo poza zasluzoną karą woli takich wytykac palcami aniżeli pomóc.
Niecaly miesiąc temu miałem okazje rozmawiać z chłopakiem który wyszedł z więzienia po kradzieży. młody chłopak, silny, zdrowy - chłop jak dąb... i płakał jak dziecko wiesz czemu? bo obiecal sobie, że nie wróci do złodziejki, a na wolności skończyły mu się pieniądze, pracy nie mógł dostać, a jak dostał na czarno to mu wypłacali jakies ochlapy "bo to przecież patologia". Traktowali jak śmiecia. Do domu nie chciał wracać, bo tam tylko alkohol. Tak załamanego człowieka to ja w życiu nie widziałem, a starał się jak mógł.
W końcu udało mu się znaleźć robote w budowlance - przez znajomych i trzeba było za chłopaka poręczyć.
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek