Natchniony moją przygodą z dzisiejszej nocy ze świadomym snem zaczęła mnie zastanawiać pewna rzecz. Jak to jest z czasem w snach? Czy on tam istnieje? Czy wygląda to tak jak po śmierci (co teoretycznie powinno wyglądać biorąc pod uwagę że nasza dusza odczepia się od ciała podczas spania), że czas jest jednym z "wymiarów" który duch może podróżować między przyszłością a przeszłością?
Pytam z tego względu, że zaciekawiło mnie to czym są byty w snach, czy są to wytwory naszego umysłu, przypadkowe duchy, czy naprawdę dusze osób, które znamy (gdzie KD stwierdza trzecią możliwość). Ktoś może tu wyskoczyć z argumentem, że skoro widzimy podczas snu ojca, a śpimy podczas dnia gdy on pracuje, to nie ma szans by to był on, jednak gdyby czas nie istniał w snach, byłaby taka możliwość.
Spotkałem się z pewną teorią, bodajże z książki o świadomym śnieniu, że gdy mamy sen gdzie widzimy naszego przyjaciela, a on nas, to on również będzie miał taki sen, jednak może nie dzisiaj, ale jutro, pojutrze, lub za kilka dni, bo czas po drugiej stronie nie istnieje.
Co o tym sądzicie? Chętnie poznam wszystkie opinie, ale zależy mi jak jest ten czas postrzegany z punktu spirytystycznego, bo w księdze duchów rozdział o snach jest ciut ubogi według mnie.

