Mirek...
Z mojego punktu widzenia zarówno jednia, triada i dualizm istnieją razem. Jednię rozumiem jako świat astralny, zaświaty, miejsce gdzie wszyscy są połączeni myślą. Triada dotyczy już wydzielonej duszy która istnieje na ziemi, która została odłączona od jedni na czas wcielenia, i tak jak piszesz aby ciało na ziemi połączyło się z jednią potrzebne jest coś do połączenia. Bóg ojciec, syn Boży i to co je łączy. Dualizm istnieje na ziemi to tutaj dokonujemy wyborów, które albo nas przybliża albo oddalą od Boga. Kierując się tylko zachciankami i dążeniami do korzyści materialnych, "do celu po trupach" wtedy wybieramy zło, demona, szatana, który istnieje tutaj na ziemi(?), mamy cały czas myśleć o kredytach, nowych samochodach, remontach, karierze, itd. co zbacza nas z toru, ze ścieżki właściwej. Według mnie życie to miłość, pomoc, współczucie, wolność, równość, braterstwo, itd. To nas przybliża do Boga.
Danut:
Nie wiem skąd ja to pamiętam. Od 2009 zacząłem się interesować tematami spirytystycznymi, psychologią, głównie samym sobą. Po co ja tu żyje jak nie widzę sensu w dotychczasowym życiu. Nie chce całe dnie pracować, na starość nie dożyć emerytury, a życie poświęcić na nieudolny system. Zacząłem kombinować z własną głową i pierwsze doświadczenia kontroli, przywoływania emocji podczas medytacji udowodniły mi że jest coś więcej niż to co widzimy. Nie raz sam próbowałem regresji na sobie i kiedyś po prostu wstałem rano i nie wiem czy mi się to przyśniło czy przywołałem to podczas medytacji, po prostu pamiętałem to. Jak rozmawiam z żoną to patrzy na mnie jak na debila

i nie wiem czy mam jakąś schizofremię

Nie chce sobie przyklejać jakiś specjalnych przywilejów, wyjątkowości ale liczba 4, 44, 444, 4444 od urodzenia mnie prześladuje. Co miałaś na myśli mówiąc : "a imię jego 44" wyjaśnij jak możesz znaczenie tego.
Krzysztof:
Nie pamiętam poprzedniego wcielenia, choć kiedy myślę o tym to towarzyszą mi dziwne uczucia: smutku, żalu, jakiejś dużej straty. Zasugerowałem strzał w głowę bo mam od urodzenia między oczami niewielkie czerwone znamię. Dodatkowo dziwne czoło, zapadnięte na środku w kształcie litery V gdzie spód litery jest przy nosie a górna część na linii włosów, zaś w środku wypukły owalny kształt. Do tego pełno X na dłoniach. Już mam świra czasem jak zacznę czytać to jak w jakimś transie bym był. Chciałbym pomagać i uświadamiać ludzi ale najpierw muszę siebie ogarnąć w prawie 100%.
Ciężko jest darzyć ludzi miłością czy uświadamiać ich skoro żyje w mieście ignorantów, alkoholików, narkomanów, oszustów i złodziei. Takich ludzi poznawałem przez dłuższy czas w moim życiu. Sam nie jestem święty, nie byłem święty ale zmiany jakie w sobie próbuję dokonać odstraszyły większość ludzi ode mnie, głównie przez to że poruszałem dziwne tematy w różnych towarzystwach. Co ciekawe większość tych ludzi jest głęboko wierząca, choć według własnych zasad, każdy ma swoje a należą w większości do tego samego kościoła...A ja tylko próbuje udowodnić że wszystkie religie na świecie są jak szprychy w kole od roweru - każda prowadzi do tej samej piasty...