odnowa pisze:Mesjaszu,
Niecały miesiąc później chciałem popełnić samobójstwo - nie wiem czemu. Miałem wszystko co chciałem (no może poza pracą), ale było blisko końca. Zadzwoniłem po pomoc, poprosiłem o skierowanie do szpitala psychiatrycznego. Opowiedziałem co mi dolegało, jak postrzegałem świat i zostały mi przepisane leki na schizofrenię. Podtrzymuje mnie na duchu to, że nie jestem jeszcze oświecony i że mam jakiś duchowy cel w swym życiu.
Bardzo Ci współczuję!!! Uważam, że mnie nigdy nie najdą myśli samobójcze. Obawiam się że za taki czyn mogę spędzić bardzo dużo czasu w czeluściach lub/i reinkarnować się na inwalidę. Poza tym mam dla kogo żyć i żona jak i dzieci dają ogromne szczęście, kontroluję emocje do tego stopnia że depresja mi nie grozna, rachunek sumienia całego życia przeszedłem już jakiś czas temu a teraz tylko się pilnować zostało.
Nie wierzę w lekarzy i nie chcę od nich żadnej opinii, dodatkowo nie zażywam żadnych leków czy suplementów wspomagających życie, nigdy nie zażywałem. Z usług lekarzy to tylko chirurg lub dentysta, żaden inny. Psychotropy prowadzą do zwapnienia szyszynki co w efekcie blokuje wytwarzanie dopaminy która jest odpowiedzialna za szczęście. Znam sporo osób które zażywają takie leki i jakoś ich nie leczą, wręcz przeciwnie. Co jakiś czas jak spotkam kogoś to mówi że dawka zwiększona albo zamienione na mocniejsze.
Żeby zgłosić się do psychiatryka musiałbym komuś wyrządzić lub chcieć wyrządzić krzywdę. Uważam że filozofia życia spirytystycznego sama w sobie jest niosącą dobro lecz przebudzenie duchowe przychodzi powoli kilka a nawet kilkanaście lat a czasami w ogóle. Zbyt dużo doświadczyłem już żeby zwątpić. Pozdrawiam i życzę pozytywnych myśli

Krzysztof:
Niemniej uważam że idąc na egzamin powinno się myśleć o nim ze strony duchowej: co nam da ta wiedzą?, jak możemy się z nią dzielić dla innych?, jak można pomagać z nowym doświadczeniem? itp. Natomiast materialnie można iść na egzamin ze ściągami, dać w "łapę" za zdanie go, czy iść z jakąś słuchawką i mikrofonem, i zdać go tylko i wyłącznie dla korzyści jakie wynikają z większych zarobków i chęci bogacenia się. Także wiedza którą zdobywamy powinna ubogacać naszego ducha a nie porfel. Wiadomo że pieniądze są niezbędne do życia ale wszystko z umiarem a nie do celu po trupach np.zawyżanie, lichwa, oszustwa, wyłudzanie, itp. dzięki swojemu wykształceniu a kosztem innych. A tak jest prawie w każdej dziedzinie życia lekarze, handlowcy, prawnicy, ekonomiści, itd. Nie wszyscy ale spora ich część.