,,689 post dużo przekroczony czas
,, ale to tylko jeszcze raz pokazuje , że mamy wolną wolę
od czego zacząć, może od
świetlistych postaci, tak zacznę od tego , bo były przywoływane w kilku tematach , że myślę, iż warto od nich zacząć
czy jak napiszę, że wyglądają one np. tak
JESTEM ŚWIETLISTĄ POSTACIĄ to istota ziemska uzna je za pochodzącą od boga? czy od diabła?
a jak napiszę, że wyglądają one np. tak
JESTEM TAK JAK MNIE WIDZISZ CZARNĄ POSTACIĄ to istota ludzka uzna je za boskie czy demoniczne?
to jest bardzo ważne, bo naprawdę trudno jest dopasować się do pragnień i oczekiwań każdego
a może to co widzimy jest odbiciem nas samych , może jasność to jasność naszego serca, naszego umysłu, a ciemność to mrok? może obrazy jakie widzimy to materializacja naszego wyższego JA? - bardzo lubię każde te ,, kwiatki,,
kilka publicznych ,, wystąpień,, zasugerowało , że świetlista postać to nikt inny jak postać diabła , czy pochodząca ze źródła zła, coś tak to wybrzmiało
no wspaniale, czyli gdy miałam 17 lat i stanęłam przed całą radą około 10 postaci , które były
szaro-czarnego koloru w MACIE, zero błysku, ani jednego wydanego fleszu to znaczy , że stanęłam przed ,,radą planetarną ziemi - zarządcami wszystkiego ,,???? wspaniale!
po pierwsze - uważam ( wyłącznie na podstawie własnych doświadczeń), że nie ma czegoś takiego jak RADA PLANETARNA ZIEMI, bo to oznaczałoby , że kręcimy się w kółko zawężając znowu nasze ludzkie pojmowanie do tu i teraz , a nawet jeśli ktoś uzna , że są wymiary ,choćby nieskończona ich ilość to dalej wszystko zawęża do ogniska ziemskiego; obraz krąży niczym zamulony hologram w obrębie jedno planetarnej rady tyle , że ,, rozciągniętej na nieskończone obszary istnienia,, , dodając do tego poszatkowane JA niczym piksele na obrazie , porozdzielane ,, sprawiedliwie,, po jednym na każdy z tych obszarów
wow, aż mnie głowa rozbolała na samą myśl jak ostateczna świadomość musiałaby mieć pomieszane zmysły , nawet ona gdyby istniała miałaby wiecznego kaca
a jeśli ktoś zakłada do tego, że może istnieć życie we wszechświecie, to rodzi się kolejne pytanie : tamta planeta ma tak samo jak nasza???
wg mojej oceny życie, które przybiera przeróżne formy ( pisałam) i egzystuje w przeróżnych wymiarach ( jedni mówią , że jest ich np.11, inni , że nieskończenie wiele- nie znam liczb) ma na pewno spójny ze sobą kompatybilny obraz i na końcu dopiero widać całość całości - tej nieskończonej formy istnienia
czy istnieje unifikacja? myślę , że inaczej pojmowana niż ta funkcjonująca w ludzkim pojmowaniu, ale jest rozumiana tylko przez Istoty ,dla których nie ma problemu wyobrażenie sobie jak wygląda wszechświat ze swoimi mikro i makroświatami
te Istoty potrafią wyciągać kiedy chcą każdą z szufladek tego czy innego wymiaru, czasami to musi być komiczne gdy nas widzą - szamotających się dosłownie z wizjami, nadawaniem sensu czemuś co go nie ma, szukaniem świętego graala, kłócących się o wszystko i te nasze ziemskie wojenki a s drugiej strony każdy z nas jest święty - homo duplex, nigdzie indziej nie znajdziesz tylu aniołów i diabłów jak na tej planecie
małpi gaj, zoo
niektóre ,, wizyty,, są wycieczkami planetoznawczymi , wypadami weekendowymi , są statki ,, obserwacyjne ,, takie stacjonujące i czuwające abyśmy za daleko nie wycelowali z naszej planety w inne rejony naszej broni
inne mają wielkość kilku km - niczym wycieczkowce
a jest na co u nas popatrzeć, repertuar jest bogaty , od fauny i flory po światowe igrzyska śmierci
czy przybywają tu sławetni reptilianie a może nawet tu mieszkają ? heh z tego co wiem z ust najtęższych badaczy UFO ( oni powiadają, że to strasznie przestarzałe nazwy i straciły aktualność z racji identyfikacji ) to jedynym wizjonerem tejże nazwy i koncepcji ich istnienia jest David Icke, którego omija się szerokim łukiem ;czy ma rację, czy się myli ten samotny jeździec?
a może Zachary Sitchin miał rację?
osobiście szanuję każdego kto szuka i działa z pasją, w którą wierzy, bez względu na to na ile zbliżył się do prawdy
na pewno warto zacząć czytać o Sumerach

choćby z tego względu by móc budować pojmowanie ludzkiej historii
ok, to teraz coś o świątyni, przed która przestrzegałam - wiem, że piszę czasami ogólnikami ale mam też ubaw , gdy do tego ktoś inny dobudowuje całą własną koncepcję - uwielbiam się śmiać

taką mam naturę od zawsze i na zawsze
,, podróże,, jedne małe drugie duże ; jedne to tylko wizje senne, inne to tzw. przeze mnie chwilówki z futerału , pozostające w świecie 3 D i są też te głębsze w rejony wielowymiarowe
ja zatrzymam się na tych ostatnich, mi najbliższych
tam mogłam zobaczyć Istoty - te czarno- szare , matowe - stojące przede mną niczym jury, albo jak niektórzy wolą - RADA
może, czy to mówić..ok powiem , jak to ująć? ok, kiedy stałam tam przed nimi wryta swoim strachem ,a Oni się mnie pytali czy ich słyszę i czy rozumiem, a ja nie byłam w stanie wydukać przez zaciśnięte gardło ani jednego słowa, posypały się od Nich zdania, komunikaty, ocierające się o moją świadomość
jednym z nich było zaskoczenie, że Ich nie poznaję
na sam koniec, abym nie uznała tego co zobaczyłam za omam nocny - bo miałam tak od dziecka , że na wszystko proszę DOWÓD! ,, przerzucili,, mnie do
tragicznej sytuacji , która była najtwardszym z dowodów o jakie może prosić osoba , tę sytuację już opisywałam więc nie będę się powtarzała
pamiętam jak się spieszyli bym odebrała ten zwój z informacją - liczyły się sekundy do zdarzenia, a ja nie byłam w stanie sięgnąć po niego
sięgnęłam w ostatniej chwili , gdy przerzucono mnie na miejsce zdarzenia i to wszystko zobaczyłam na własne oczy i wyrwałam się ze snu spojrzałam na zegar z wyświetlaczem i była godzina - z dokładnością co do minuty! dlatego tak się spieszyli bym mogła to potwierdzić nawet z czasem zdarzenia włącznie
i tak to się zaczęło
później było już później i dalej
ale wracając do świątyni, revenons a nos moutons jak mawia jeden naród
aby do niej dotrzeć trzeba przenieść się do tego wymiaru, w którym ona istnieje
ona nie ma nazwy, ale ma ołtarz, hostie, obrazy świętych itp itd - wszystko jak się należy tam jest
i są tam ludzie - a wszyscy jak jeden mąż umarli
tzn. są w swoich ciałach i powiem więcej - komunikują się słowami

)))
dotarłam tam za pośrednictwem jednej postaci, której dziękuję za taką możliwość zobaczenia
w tej świątyni jest bardzo jasno i bardzo tłoczno
ludzie czekają na boga i jego pojawienie się w niej
ale gdy ta chwila ma nadejść ,, ludzie,, którzy są w środku niczym kapłani każą wszystkim położyć się - dosłownie! na ziemi i odwrócic głowę -
gdy ja nie chciałam, osoba , która mnie tam wprowadziła szarpnęła mnie i też się położyłam
wszystkie głowy ludzkie odwrócone były na bok, najczęściej w lewą stronę , ludzkie ciała zastygły w totalnym bezruchu i zupełnym milczeniu
nikt nie patrzył na ołtarz, nikt nawet nie drgnął powieką,
nie byłabym sobą gdybym nie spojrzała w górę i zobaczyła
gdy to wszystko zobaczyłam moja świadomość natychmiast znalazła się w moim futerale, gdybym nie żyła, po wejściu do świątyni na pewno bym nie mogła z niej wyjść i iść gdzie chcę
mówią , że boga nikt nigdy nie widział, ciekawe dlaczego? w sumie, to się nie ma co dziwić
po latach kiedy o tym opowiadałam jednej z osób , ta wskazała mi książkę o jednym człowieku, który robiąc przeróżne eksperymenty w czasie swojego snu , podróżował w przeróżne rejony i miał podobną wizytę w świątyni, do jakiejś trafił i opisywał co widział
czy jest jedna , czy są ich nieskończone liczby - nie wiem, ale są przestrzenie bardzo pojemne jedne ciepłe inne zimne
aby do nich dotrzeć, trzeba pokonać znane wymiary