autor: danut » 03 sie 2016, 16:09
"Dla ratowania duszy ciało musi umrzeć"? - Co to za herezje? Podobnie jak to stwierdzenie, że z powodu braku miłości w sobie biorą się choroby. Paradoksalnie, to ten który naprawdę kocha narażony jest na więcej emocji, na więcej smutku, żalu, niepokoju, z tego powodu, że bardziej obawia się on np. o swoich bliskich, których kocha i to ta miłość sprawia, ze przejmuje się ich losem. To zimnego człowieka nic nie rusza. A emocje targają całym organizmem i owszem z przepracowania, nadwyrężenia organizmu powstają choroby. No chyba Mirku, że masz na myśli miłość egoistyczną i zakochanie się w samym sobie, wtedy wszystko co byś nie robił skupiałbyś wokół tego swojego organizmu i mu dogadzał na wszelkie sposoby, co teoretycznie mogłoby utrzymywać go w lepszej od innych np. tych przepracowanych kondycji. Teoretycznie bo zawsze pamiętaj, że człowiek jest narażony na różne oddziaływania zewnętrzne i nóż trafisz na gabinet dentystyczny, gdzie zarażą Cie Aids, lub przypadkowo złapiesz inną zaraźliwą ciężką chorobę, lub jeszcze inna malutka z pozoru rzecz ją tak sobie wywoła. Co wtedy zrobisz? Starczy Ci tej miłości byś ją pokonał? Udowodnisz nam, że jej wcześniej nie miałeś w sobie i temu chorujesz? Skąd zaczerpniesz by uzupełnić sobie braki miłości?