Natasza pisze:neuron przeszedłeś przez dwa odprawione rytuały zwane egzorcyzmami, czy podzieliłbyś się tym co czułeś w ich trakcie i jak konkretnie wpływały na Ciebie, bo jak wiemy, na ,, skowronka,, nic a nic
w tym miejscu nie pamiętam bym spotkała opis odczuć osób uczestniczących jako obserwator, więc Twoje doświadczenie będzie bardzo bardzo ważne i przekaże jak to wygląda z tej drugiej strony czyli tego, przy którym wygłasza się ,, formuły,,
sorry nie zauważyłem pytania wcześniej ....
no cóż , dwa razy odbyło się to w kościele , gdzie byłem tylko ja i ksiądz egzorcysta ..... nie działo sie nic szczególnego w czasie kiedy ksiądz odprawiał swoje , nawet nie wiem jak sie to nazywa dokladnie , tzn to co robil przy mnie bo wg mnie to nie były rzymskie maksymy i jak sie pozniej okazalo faktycznie nimi nie byly , nie w tamtym momencie , kłęczałem przed ołtarzem i ksiadz traktując mnie indywidualnie modlił się za mnia i prosił o łaske dla mnie , centralnie imiennie ....... co mi utkwiło w pamięci to nietypowa jak dla mnie sytuacja kiedy ksiąd prosił o zesłanie na mnie ducha , ale nie mam tu na mysli ducha świetego jako takiego o ktorym wszyscy wiemy i znamy z kazan czy modlitw , ale zabijcie mnie nie ma szans zebym sobie przypomnial jego imie , to bylo cos takiego ze wzywał jakiegos ducha, istote , moze anioła ale mial tak na imie ze nie sposob po jednym razie zapamietac, to mnie uderzylo i zaskoczylo oraz zdziwilo , pierwszy raz w ogole spotkalem sie z czym takim , jesli w ogole dobrze pamietam to jego imie zaczynało się na M ..... i bylo takie troche dlugie i jakies takie połamane , to mnie i ciekawilo i zaskoczyło ....... po drugim spotkaniu ktore trwało godzine (+/-) ksiądz powiedzial mi ze moge jechac spokojnie do domu i ze ma juz przygotowane w domu ksiegi właśnie z rzymskimi maksymamy i tego wieczora bedzie modlił sie za mnie wg tych maksym właśnie .....no i tu zaczyna sie cos czego ani nie jestem w stanie wyjasnic ani niemoge temu zaprzeczyc .......
to był listopad pózny , pojechałem do domu ...bylo juz blisko 20 wiec ciemno,zimno i ponuro .....śnieg i mróz , no i wrocilem normalnie , bez jakiegos halo specjalnego , cos tam ogarnąłem i wyszedłem przed dom na schody żeby zapalić papierosa , no i stoje , pale , patrze sobie w niebo bo ładnie było widać wszystko , i mija jakies moze 2-3 min i nagle uswiadam sobie ze jest mróz i zimno jak diabli a ja stoje w koszulce i w ogole tego nie czuje , i czuje w tym momencie jak od srodka centralnie ogarnia mnie cieplo , normalnie ciepło ktore czulem coraz bardziej naplywało od srodka , we mnie sie pojawiło , i od razu pomyślałem o tym ksiedzu .....pomyślałem "oho ksiadz sie wlasnie teraz za mnie modli" bylem o tym przekonany , i w pewnym momencie pale tego papierosa ,patrze w to niebo i czuje bardzo mocno i wyraznie ze nie jestem sam , ale nie w sensie czy wyczulem obecnosc kogos obok siebie itp nie , tylko to jets cos takiego ze wiedzialem i czulem ze ktos jest ze mna , ze nie jestem sam tu z tym wszystkim ze ktos mnie wspiera itp , pamietam to uczucie bardzo dokladnie i zeby bylo smieszniej w kazdej chwili normalnie tak samo mocno i silnie je czuje kiedy tylko dopuszczam to do siebie , to trwa , to sie nie konczy ...... to ciezko mi opisac , ale jesli to wlasnie jest moc takiej modlitwy w imieniu calej wspolnoty to wlasnie po czyms takim wiesz i czujesz to doslownie ze nie jestes sam na tym swiecie ze jest z Toba ktos i jest cos ponad tym wszystkim, co nie pozoli nikomu i nieczemu zrobic Ci krzywdy ......... tak to sie odbylo u mnie i tak to czułem .........
tak wracam pamiecia do tego wieczora i to kiedy ksiadz prosił o zesłanie tego "ducha" to ewidentnie była jakas inwokacja wzwywająca jakąs istote , nie wiem , moze anioła , nie pamietam naprawde, nawet jego imienia nie pamietam ......