Krzysztoff pisze:Natasza pisze:a teraz refleksja z innej strony
co jest Waszym celem ? czy w ogóle nad nim myśleliście?
co wam daje czerpanie wiedzy z książek jak biblia, kazanie kościelne , wiara w Jezusa i wiara
w głosicieli choćby formacji takiej jak spirytyzm
To jest dobre pytanie , zawsze warto się zastanawiać nad swoimi celami , w różnych sferach, - materialnej, intelektualnej, społecznej-rodzinnej, duchowej.
Moim celem jest przeżyć życie pięknie, głęboko, żyjąc z innymi ludźmi w harmonii, nauczyć się dawać i dawać innym wiele od siebie, poznać siebie i zostawić ten świat o ten okruszek lepszym niż był.
O to co będzie po śmierci jestem spokojny - po prostu wrócę do domu.
Nataszo postawilas swietne pytanie

Odpowiem Ci w ten sposob....
Kiedys chcialam zbawiac swiat i innych

, ale jak wiemy byla juz kiedys tutaj energia chrystusowa i jakos od 2000 lat nikt nie zostal zbawiony, ba malo tego, z tego co widac niewolnikow przybywa tutaj coraz wiecej.....
A dlaczego bo znowu zarzadcy zrobili wielka manipulacje wciskajac ludziom ze oto niejaki Jezus umarl za nas na krzyzu meczenska smiercia i to juz w zupelnosci wystarczy, bedziemy wolni i zbawieni....z meczarni i smierci uczynili kult ,pieknie brzmiacy przekret do tego stopnia ze ludzie uwierzyli ze wystarczy chodzic do kosciola i brac udzial w koscielnych rytualach, paplac w kolko mantry/paciorki ,ochrzcic sie, pojsc co miesiac do spowiedzi i juz niebo czeka...lol , ale zapomnial im ktos powiedziec ze zeby uwolnic sie z tego ziemskiego piekielka i lucyferianskiego dogmatu ciaglej reinkarnacji ktora jest wciskana z tej jak i tamtej zmanipulowanej strony kurtyny trzeba pojsc wewnetrzna droga chrystusa, tej pieknej chrystusowej energii ktora splynela 2000 lat temu na kazdego czlowieka by go wzmocnic, oswietlic droge i uwolnic z manipulacji tych chorych pasozytniczych istot grajacych role boga i przewodnikow. Jest takie piekne powiedzenie "gdy zobaczysz mistrza/boga zewnetrznego zabij go" oczywiscie nie w sensie doslownym. Nauka jaka splynela wtedy na ludzkosc to nauka wewnetrzna, nauka serca i tylko wewnatrz siebie odnajdziemy ta prawdziwa chrystusowa energie, wiec kiedy Nataszo po drugiej stronie spotkam jakiegos cwaniaka kto pokaze mi sie jako rzekomy chrystus/Jezus zapytam wprost przebieranca kim jest....i jakim prawem rznie role boga....czy mistrza, bo fizyczny zewnetrzny Jezus nigdy nie istnial....tak jak nie ma zewnetrznego boga ktorego ludzie szukaja i wierza od tysiecy lat w formie tatusia..... Nataszo

Ba...zapytam sie tych przebierancow kto dal im prawo mnie osadzac za czyny te uczynione i zaniechane w tej holograficznej gierce symulacyjnej i zarzadam by mi pokazali swojego zwodniczego....boga!
Gdyz ja jako czesc boska odrebniona z ogromu boskiej swiadomosci nie mam zadnych panow ani bogow nad soba!
Ale.....zeby to wiedziec nie wystarczy tak jak wiekszosc ludzi to czyni wierzyc powierzchownie, potrzeba glebokiej wewnetrznej potrzeby odnalezienia prawdy . Ja szukalam tej prawdy od kad pojawilam sie tu na ziemi i mialam juz na tyle samoswiadomosci jako dziecko by zaczac zadawac sobie i zewnetrznym autorytetom niewygodne pytanie, szukalam wpierw w domu, kosciele, biblii, innych religiach a gdy zaglebialam sie w tym bardziej odkrywalam ze wszystko to kryje za soba drugie dno....odrwrocone klamstwo zakryte pieknymi ideami i patetycznymi slowami. Badalam kazde dostepne informacje jaka moglam znalesc i za kazdym razem znajdowalam polprawdy lub wrecz klamstwa ktore konfrontowalam ze swoim wnetrzem/sercem i ono mi zawsze cicho szeptalo stoj , to nastepna pulapka, az ktoregos dnia zrozumialam ze wszystko to czego szukalam zawsze bylo we mnie i ze w moim wnetrzu kryje sie prawda/wewnetrzny mistrz, ta mityczna boska energia stworcza, ze to ja jestem jego nierozerwalna czescia, a kazde dobro, milosc , milosierdzie, wyrozumialosc , usmiech i nieosadzanie jest jej promieniem ktory niose w sobie i obdarowuje innych, zrozumialam rowniez ze w kazdej istocie czlowieku ,zwierzeciu, czy roslinie rowniez jest ta prawda/boski pierwiastek domagajacy sie tylko naszej uwagi i zrozumienia ze wszyscy jestesmy rowni i jednym i tym samym a gdy to bedziemy wiedziec wtedy zrozumiemy ze nie ma tu miejsca na mitycznych bogow , mistrzow czy przewodnikow....
Wiec odpowiadajac na Twoje pytanie...chce wyjsc z tego chorego swiata stworzonego przez psychopatyczne chore istoty, jestem juz zmeczona materia i mam zamiar wrocic do swojego duchowego domu jako wolny,stworczy i radosny duch ktorym jestem , eksplorowac swiaty i wszechswiaty na zasadzie dobrowolnosci w formie w jakiej zapragne czy to materialnej czy polmaterialnej czy calkowicie bezcielesnej....tyle i az tyle Nataszo

Nie mam zadnych zludzen i majakow zwiazanych z tym swiatem i rzekomym mitycznym szczesciem na tym swiecie za ktorym wszyscy jak cmy podarzaja.....jeszcze tylko dostane awans, jeszcze tylko znajde lepszego partnera, jeszcze tylko zaloze rodzine, jeszcze tylko splace kredyt, kupie lepszy dom, samochod, poprawie sobie implantami biust...itd. Lecz spojrzmy na bogatych ludzi czy sa naprawde szczesliwi...? Szczescie to nie posiadanie , szczescie to stan umyslu i nie znajdziemy go na zewnatrz tylko w sobie tak jak wszystko co prawdziwe....

To my jestesmy tworcami naszego szczescia w obrebie naszego mikrowszechswiata i tylko my sami rowniez mozemy sie uwolnic z tej chorej rzeczywistosci i od tych zarzadcow, zaden zbawiciel nie przyjdzie niestety z zewnatrz....nikt nie pstryknie za nas palcami i nie znikna nasze "slabosci" jak nienawisc a raczej brak milosci czy brak tolerancji,osadzanie , pasozytnictwo itd. nikt nie wylaczy w nas egoizmu, to my musimy wykonac sami wewnetrzna prace by moc spowrotem wejsc w sfery z ktorych jako istoty duchowe tu zeszlismy...
