przeżycia rodzinne i inne

Miejsce, w którym przeczytać można różne intrygujące opowieści związane ze Spirytyzmem.

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: czarnyMag » 15 kwie 2018, 02:12

danut pisze:Myślisz, ze egzorcyzmy pomogą - nie pomogą :twisted:


Ja się nie boję ani duchów ani demonów :!: A jakbym potrzebował egzorcyzmu to bym poprosił najzdolniejszą "czarownicę" z rodu "czarownic" - a u nas jest tych zdolnych kobiet trochę :D
"żyj i daj żyć innym"
Awatar użytkownika
czarnyMag
 
Posty: 2868
Rejestracja: 05 gru 2014, 22:22
Lokalizacja: Astral - tu i tam - teraz tu

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: danut » 15 kwie 2018, 02:18

Mam rozumieć, że znasz też poczynania przez to tych "najzdolniejszych" ale czy nie pomyślałeś czasem o tym aby je obnażyć? Było by to zaliczone do opowiedzenia się po stronie prawdy. I aby nie było, to wcale nie dla mnie, bo ja je już dostatecznie zdemaskowałam :D
danut
 
Posty: 5603
Rejestracja: 27 paź 2015, 10:27

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: czarnyMag » 15 kwie 2018, 02:29

danut pisze:Mam rozumieć, że znasz też poczynania przez to tych "najzdolniejszych" ale czy nie pomyślałeś czasem o tym aby je obnażyć? Było by to zaliczone do opowiedzenia się po stronie prawdy. I aby nie było, to wcale nie dla mnie, bo ja je już dostatecznie zdemaskowałam :D


Strona prawdy? Cóż to takiego? Jezus? Bóg? Wolę się trzymać swojej czarno-białej rodziny - zresztą tak mi powiedziała kiedyś moja matka - "jak się zawiedziesz na człowieku i wszystkich pamiętaj, że my trwamy i czekamy byś nas tylko wezwał" a jak ją zapytałem co konkretnie mam zrobić wtedy gdy będą mi potrzebni? Powiedziała, żebym ich wezwał a przyjdą - i uczyniłem to 20 lat temu jak się łamałem i przyszli 30 coś duchów z dwóch stron rodziny i się zaczęli mi przedstawiać - obiecali pomoc i opiekę i chyba są. A najważniejsze słuchają!
"żyj i daj żyć innym"
Awatar użytkownika
czarnyMag
 
Posty: 2868
Rejestracja: 05 gru 2014, 22:22
Lokalizacja: Astral - tu i tam - teraz tu

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: danut » 15 kwie 2018, 02:43

Jak zaczną w takiej ilości ingerować w Twoje życie, a Ty zdawać się na nich, to stracisz osobowość. Ale to tylko taka moja szczera przestroga. A o tym, że bardzo łatwo jest Tobie narzucić czyjąś wolę przekonałam się dopiero co. :D Prześledź ostatnie nasze posty, to może załapiesz kiedy i jak. ;) Lubię żartować.. :lol:
danut
 
Posty: 5603
Rejestracja: 27 paź 2015, 10:27

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Nikita » 15 kwie 2018, 10:14

No Magu Wasza rodzina jak Rodzina Adamsów..he he...Oczywiście żartuje wybacz...ale ciekawie jest... ;)
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 4877
Rejestracja: 03 maja 2010, 16:31

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Xsenia » 23 lip 2018, 16:31

soldado pisze:
Xsenia pisze:
soldado pisze:W Twoim życiu w krótkim czasie nastąpi zwrot zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym.W pracy otrzymasz propozycję.To jedno z głównych wydarzeń w Twoim życiu.Masz tak jak napisałaś wolną wolę, dlatego tylko od Ciebie zależy co z tą propozycją zrobisz.W życiu prywatnym dokładnie w ciągu kilku dni poznasz osobę, która może zmienić całe Twoje dotychczasowe życie.To też główne zaplanowane wcześniej wydarzenie.


W niedzielę znajomy poprosił mnie bym była świadkiem na jego rozprawie sądowej.
W poniedziałek dowiedziałam się, że moja firma pod koniec roku przenosi się w nowe miejsce.
A dziś z rana zatkała mi sie ubikacja i zamiast porannej kawy miałam sprężynę w robocie...

Pominę już takie drobnostki jak dziura w zebie (dentysta na piatek), wystawienie auta na sprzedaż (czas do dzis), wstawienie szyby przedniej w drugim aucie (na ten czwartek), prześwietlenie kregosłupa (także czwartek).

KOCHANY Soldado, czy życie ma jeszcze jakieś niespodzianki dla mnie czy mam już spokój? ;)


Podświadomie znasz odpowiedź na to pytanie :)
To nie ja wybrałem tak nie spokojne życie, które ma Cię jak najwięcej nauczyć.
Jak to było....
Coś jakoś tak...
,,W poprzednim życiu zmarnowałam swój czas i bardzo proszę o życie, w którym to co zmarnowałam nadrobię.'' :)
Odbieram, że byłaś bardzo bogatą osobą, która większość życia spędziła na cieszeniu się z tego co miała.
Nie martw się, pewnie sam bym uległ tym pokusom :D
Teraz Ci tego co było związane z poprzednim życiem bardzo brakuje.
Dosyć mocno to odbieram.
Brak stabilizacji, często brak pieniędzy....
Przez to jesteś bardzo sfrustrowana.
Bo to co zarabiasz, to nie Twoja Liga. ;)


Soldado przeniosę naszą rozmowę do mojego watku, mam nadzieję, że się nie pogniewasz, ale tu bardziej pasuje. :)

Tak, niestety znam odpowiedź na wlasne pytanie. Odkąd dorosłam mam życie usiane takimi "niespodziankami". Każda rodzina takie przeżywa, tylko mam nieodłączne wrażenie, że ja przeżywam tego zdecydowanie za dużo.
Mówisz, że sama się na to pisałam? No to zdecydowanie JESTEM MASOCHISTKĄ i do tego nienawidzę siebie samej. Tak by to wyglądało.... :?

To, że musiałam być bogata, to się domyśliłam. Ale musiało to być gdzieś w XIX wieku. Ciągnie mnie do dworków polskich. Uwielbiam pałace, zamki mniej. Nowoczesne budownictwo prawie nigdy mi się nie podoba. I nie lubię sprzątać, nie lubię gotować, ogólnie rzecz biorąc to wolałabym zarządzać domem i służbą niż sama wykonywać te wszystkie czynności. Za to wiem jak sie powinno pracować i jaka czystość mnie satysfakcjonuje. Do tego uwielbiam czytać książki, uwielbiam muzykę, lubię robótki drobne (szydełko, decoupage). I na koniec dodam, że nawet teraz cieszę się z tego co mam, potrafię to docenić. Także wszystko sie potwierdza Soldado.
Ja nie wiem co to stabilizacja. Rutyna dla mnie to nirwana do osiągniecia....
Natomiast jesli idzie o pieniądze, to tak, był czas gdy głodowałam i głodowała moja rodzina. Ale na szczęście mam ambitnego męża. Także teraz mi raczej niczego nie brakuje.

ronald73 pisze:Ewolucja dusza. Xsenia, tym więcej przeżywasz, tym szybciej ewolucja idzie swojego dusza. Tak na prawda powiniesz się z tego cieszyć :)

No to się na tyle już wyewoluowałam, ż emogę z tego padołu łez spokojnie odejść i już nigdy nie wracać. Zresztą takie jest też moje marzenie. :)
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 2784
Rejestracja: 08 lis 2013, 23:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Nikita » 23 lip 2018, 20:19

Xsenia masz to samo co ja czyli w tym wcieleniu przyszło spłacać dużo długów karmicznych. Ale jak spłacimy to zrobi się lżej...i wróci ochota na życie.
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 4877
Rejestracja: 03 maja 2010, 16:31

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: soldado » 25 lip 2018, 00:15

Soldado przeniosę naszą rozmowę do mojego watku, mam nadzieję, że się nie pogniewasz, ale tu bardziej pasuje. :)

Tak, niestety znam odpowiedź na wlasne pytanie. Odkąd dorosłam mam życie usiane takimi "niespodziankami". Każda rodzina takie przeżywa, tylko mam nieodłączne wrażenie, że ja przeżywam tego zdecydowanie za dużo.
Mówisz, że sama się na to pisałam? No to zdecydowanie JESTEM MASOCHISTKĄ i do tego nienawidzę siebie samej. Tak by to wyglądało.... :?

To, że musiałam być bogata, to się domyśliłam. Ale musiało to być gdzieś w XIX wieku. Ciągnie mnie do dworków polskich. Uwielbiam pałace, zamki mniej. Nowoczesne budownictwo prawie nigdy mi się nie podoba. I nie lubię sprzątać, nie lubię gotować, ogólnie rzecz biorąc to wolałabym zarządzać domem i służbą niż sama wykonywać te wszystkie czynności. Za to wiem jak sie powinno pracować i jaka czystość mnie satysfakcjonuje. Do tego uwielbiam czytać książki, uwielbiam muzykę, lubię robótki drobne (szydełko, decoupage). I na koniec dodam, że nawet teraz cieszę się z tego co mam, potrafię to docenić. Także wszystko sie potwierdza Soldado.
Ja nie wiem co to stabilizacja. Rutyna dla mnie to nirwana do osiągniecia....
Natomiast jesli idzie o pieniądze, to tak, był czas gdy głodowałam i głodowała moja rodzina. Ale na szczęście mam ambitnego męża. Także teraz mi raczej niczego nie brakuje.


Gdy wracamy do domu, wtedy zaczynamy rozumieć kim jesteśmy, po co tutaj byliśmy i w jakim celu.
Niekiedy jest tak, że żałujemy czasu spędzonego tutaj, pomimo, że gdy tutaj byliśmy wszystko było ok, ale tam już tak tego nie postrzegamy.
Niektórzy z nas są bardzo ambitni i przez tę ambicje biorą następne życie dokładnie takie jak Twoje.
Wiem, że z naszej perspektywy to wygląda zupełnie inaczej, ale patrząc z perspektywy naszego Domu, rozumiem Twój wybór i trzymam za Ciebie kciuki.

Napiszę Ci dlaczego tutaj jesteś.
Podświadomie wiesz, że nie o to w tym wszystkim chodzi w życiu, które doświadczasz.
Fajnie, że Twój mąż jest zaradny, chwała mu za to, ale dalej to nie to...
Szukasz cały czas odpowiedzi, swojego miejsca w świecie.

Ok napiszę Ci to.
Czym więcej doświadczeń, które masz, tym więcej nauki, którą pragnie Twoja Dusza, nie ciało.
Poprzez doświadczenia które już masz, możesz pomagać wielu osobom.
Zrozumiesz to bardziej, gdy poprzez swoje doświadczenia pomożesz osobie, która będzie chciała popełnić samobójstwo, a właśnie takie doświadczenie jest na Twojej drodze.
Dokładnie wtedy zrozumiesz sens swoich doświadczeń i je wtedy docenisz.
I pokochasz siebie za swój wybór.
Nie ma przypadku, on nie istnieje.
Czasem w życiu warto jest się zgubić, by móc się na nowo odnaleźć
soldado
Moderator forum.
 
Posty: 2085
Rejestracja: 05 lis 2014, 00:35
Lokalizacja: Stolica Polskiej Piosenki :)

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: Xsenia » 25 lip 2018, 12:48

soldado pisze:Czym więcej doświadczeń, które masz, tym więcej nauki, którą pragnie Twoja Dusza, nie ciało.

Ten niezrozumiały pęd do wiedzy i nauki zauważyłam u siebie już dawno temu. Teraz uczę się jak "nie wiedzieć": nie dopytywać, nie zagłębiać się, nie grzebać (choć to trudne). Nie mogę tylko pojąć po co mi ta wiedza encyklopedyczna i życiowa...

soldado pisze:Poprzez doświadczenia które już masz, możesz pomagać wielu osobom.

Ostatnio zaczynam się często łapać na tym, że ktos mi opowiada swoje przeżycia, a ja mam myśli "tak, znam to", "ja też to przeżylam", "ja też tak miałam", "wiem co powinnaś zrobić", "wiem jak powinnaś się zachować". To zaczyna mnie przerażać.

soldado pisze:Zrozumiesz to bardziej, gdy poprzez swoje doświadczenia pomożesz osobie, która będzie chciała popełnić samobójstwo, a właśnie takie doświadczenie jest na Twojej drodze.Dokładnie wtedy zrozumiesz sens swoich doświadczeń i je wtedy docenisz.I pokochasz siebie za swój wybór.

Już miałam kilka rozmów o samobójstwie....
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 2784
Rejestracja: 08 lis 2013, 23:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: przeżycia rodzinne i inne

Postautor: soldado » 26 lip 2018, 22:38

Ten niezrozumiały pęd do wiedzy i nauki zauważyłam u siebie już dawno temu. Teraz uczę się jak "nie wiedzieć": nie dopytywać, nie zagłębiać się, nie grzebać (choć to trudne). Nie mogę tylko pojąć po co mi ta wiedza encyklopedyczna i życiowa...


Nie oszukuj siebie, nie zrezygnujesz z tego nigdy.
Jest Ci ona potrzebna do rozwoju Twojej Duszy.
To główny cel, dla którego tutaj jesteś.

Ostatnio zaczynam się często łapać na tym, że ktos mi opowiada swoje przeżycia, a ja mam myśli "tak, znam to", "ja też to przeżylam", "ja też tak miałam", "wiem co powinnaś zrobić", "wiem jak powinnaś się zachować". To zaczyna mnie przerażać.


Takie osoby wyczuwają podświadomie, że mogą to zrobić bo zostaną zrozumiane.
W ten sposób wyczuwa się Stare Dusze..., które mogą nam pomóc.

Już miałam kilka rozmów o samobójstwie....


;)
Wiesz co.
Odbieram, że ktoś Cię bardzo mocno zdominował i to ktoś Ci najbliższy.
W ten sposób Cię ograniczył i dalej ogranicza.
To Młoda Dusza, którą zdominował ten materialny świat, nie mająca w ogóle pojęcia o tym np. o czy tutaj ze sobą piszemy.
Bądź sobą Xseniu, wyznacz granice i nie daj się już nigdy zdominować.
Czasem w życiu warto jest się zgubić, by móc się na nowo odnaleźć
soldado
Moderator forum.
 
Posty: 2085
Rejestracja: 05 lis 2014, 00:35
Lokalizacja: Stolica Polskiej Piosenki :)

Poprzednia

Wróć do Opowieści spirytystyczne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość