Bylam w lesie z ojcem na grzybobraniu, troche sie oddalilam. Las byl dosyc ciemny, przechodzilismy przez droge z jednej do drugiej czesci lasu. Zauwazylam w tych ciemnosciach bardzo mocno oswietlona mala polanke krzakow malin, tuz przy drodze. Nad nia lataly przepiekne motyle. Zupelnie inne niz nasze polskie. Byly wieksze, mialy jaskrawe kolory, duzo turkusu, neonowego zielonego. Jeszcze nigdy takich duzych niewidzialam i w naszych warunkach klimatycznych w naturze nigdy potem nie spotkalam. Tata mnie zawolal i pobieglam do niego nieodwracajac sie. Jako dziecko uznalam to co widzialam, za cos zupelnie normalnego. Moglam miec wtedy 10-13lat. Dzis jako osoba dorosla, analizujaca, jestem pewna, ze przydarzylo mi sie wtedy cos paranormalnego.
Innych dziwnych wydarzeń tego typu ze swojego życia, nie pamiętasz?
"Odpowiem Ci znów na swoim przykładzie...
Gdy wszystko się u mnie lata temu zaczynało"
Wszystko czyli co?
Takie tam różne rzeczy, związane z doświadczeniami z Ufo, z duchami i innymi Istotami...
Soldado czy sugerujesz ze mi moze sie cos zaczac?
Nie sugeruję.
Ja ufam ze po usunieciu, okaze sie, ze jest to jakas czesc zabawki ktora wepchnelam sobie w dziecinstwie. Przez tyle lat moglaby zawedrowac tak daleko. Mysle jednak, ze jest to amalgamat.
Skoro tak uważasz.