Xsenia pisze:Dużo piszesz o ZŁU Danut. Ale kto ocenia co jest złem, a co nim nie jest? Moralność każdy ma inną, to która moralność będzie brana pod uwagę? Co to jest zło? kto je ustala?
Piszesz "Zło musi zniknąć". A ja się pytam, "jakie zło?".
Pytasz się, czy składamy się tylko ze zła, skoro mamy umierać, gdy ono zniknie. A ja powiem tak: składasz się i z dobra, i ze zła, gdy zniknie zło, to zniknie połowa ciebie. Czy byłabyś tym kim jesteś, gdyby zabrakło połowy ciebie?
Nie ma ludzi idealnych, a nam jeszcze naprawdę bardzo daleko do tych tylko dobrych
Zamiast wiec tak głośno krzyczeć o likwidowaniu zła (choć każda likwidacja czegokolwiek jest złem), może warto by był zaakceptować tą ciemną stronę siebie i nie walczyć sama ze sobą.
A ja właśnie piszę o braku akceptacji tego co jest w nas złe i o umiejętności skorzystania z wiadomości o tym co jest naprawdę dobre a co złe, przecież w tym ludzie się gubią nie umiejąc prawdziwie rozpoznać. To nie chodzi o to żeby usprawiedliwiać swoją niemoralność subiektywnym odczuciem, że coś jednak jest moralne dla jednych a dla innych nie. Trzeba dojść do takiego poziomu świadomości by nie kluczyć, tworzyć, przypuszczać a wiedzieć, że jest złe bo przynosi przykre, bolesne, nieprzewidziane, niszczące skutki czy to dla innych, czy dla ciebie, dla kogokolwiek, dla czegokolwiek. Rozpoznać jakie są tego konsekwencje. "Jeśli coś uczyniłeś wbrew jednemu z tych braci najmniejszych, mnie uczyniłeś". Dokąd będziemy akceptować tę ciemną stronę - ona nie zniknie, a jedynie wykorzysta to i będzie rosnąc w siłę, a zło pociąga za sobą zło. I zło mnie nie wzmacnia, bo zło niszczy i rujnuje to może jest przeciwnie do Twojego wywodu i taki ktoś kto odrzuci zło, choćby była tego połowa nic nie straci, a odzyska samego siebie?