Kris pisze:Skoro rak to wynik negatywnego działania na nas złych wcieleń to odpowiedź sama się nasuwa.
W sumie było by to proste gdyby nie spora grupa ludzi działających świadomie, którzy programują wcielenia do atakowania swoich jasnych części.
Wcielenia nazwijmy to nie buntowane przez świadomie zajmujących się czarną magią ludzi nie są takie agresywne żeby same nas atakowały tak jak to robią gdy są opętywane.
Jak poodcinałem część wcieleń od złych ludzi to łatwiej było je oczyścić, po prostu się temu poddawały.
Czyli następny wniosek- trzeba coś zrobić ze złymi ludźmi, gdzieś około miliarda osób i to jest robione w miarę możliwości.
Napisałeś to jasno, ale myślę, że i tak niektórym potrzeba wyłożyć kawę na ławę, bo tego nie pojmą. Te inne wcielenia, które my pojmujemy jako przeszłe niestety nie są zapomnianą przeszłością, bo one wciąż istnieją i są z nami połączone, a co więcej one razem tworzą coś takiego jak zbiorczy twór, ten twór jest obrazem naszej duszy, jest jej źródłem, jej nadświadomością. Gdy zły człowiek nawiązuje kontakt z tym czymś, to może to ujrzeć i to dlatego mamy taką wielką różnorodność w widzeniu bytów, znane dawniej pokraczne strzygi, południce, wodniki, kosmici, zielone, szare ludki, powykręcane istoty niby ludzkie np. z kocimi uszami. Ludzie mają wybór- albo pracować nad u ładnieniem tej postaci i nad wykształceniem z niej klarownego stabilnego tworu takiego jaki tworzy miłość, takiego który jest przyjemny sam w sobie i do odbioru przez innych, albo raka, który tez przypomina zdrową ludzką komórkę, ale nią nie jest. Z tym ze jeśli wybiorą tworzenie raka w głębszym wymiarze muszą się liczyć z tym ze na podobieństwo naszej tu walki z tym i tak świat z niego w końcu zostanie oczyszczony, a ten rak zostanie w końcu pokonany i wyeliminowany.