Natasza pisze:
czy chodzi ozmiany w was samych, czy zauważyłyście , że nastał jakich ,, pech,, w waszym życiu? czy popadłyście w jakiś stan melancholii ocierający się o stres?
i teraz czy to co mówię w formie pytań było :
- reakcją organizmu a właściwie psychiki na ,, nowości,, i wasza psychika zareagowała właśnie w taki sposób
- brak odpowiedniego bufora , czyli środowiska, ludzi , którym można powiedzieć o tym co się stało - duszenie ciężaru zdarzenia w sobie
wytworzenie symptomu ofiary i sprawców
- czy stan ,, ducha,, wynikający z życia, zobacz, że ludzie kochający boga pogrążeni są w stanach depresji i nic im nie daje wiara czy niewiara
ale teraz jest jeszcze jeden aspekt
osoby mający takie przeżycia dzielę wg zdarzeń : przypadkowi świadkowie i nieprzypadkowi
nieprzypadkowi - to ludzie mający od urodzenia styczność z innymi cywilizacjami - mogę tak to pisać spokojnie
wśród tych cywilizacji są typy jakich nie chcesz spotykać, oraz te , które dają kopa twojemu życiu i takie pozytywne emocje , że Twój świat jest jedną wielką przygodą
ONA SŁYSZAŁA , ale ze strachu wmawiała co innego Tobie jako dziecku...............
nie wiem gdzie to specyficzne buczenie słyszałaś , bo ja niech sobie przypomnę ...hmmm to było raz i miało miejsce w moim domu z 5 lat temu
siedziałam wraz ze świadkiem - bo stała się ta osoba świadkiem - w kuchni
była może 16:30 , jesień...............
teraz o tym czy inni coś dostrzegają w takich osobach
Ci co was znają od zawsze są do was przyzwyczajeni
ale wystarczy taki ktoś jak świadek przedstawiony przez soldado, który sam widzi coś , nie w sylwetce soldado, ale w jego spojrzeniu
nie wiem czy miałyście już takie doświadczenia, że ktoś mówił o waszych oczach - nie , że są piękne , ale że wasze spojrzenie budzi dziwne doznania
Tu nie chodzi Nataszo o zaden pech....to co bylo najtrudniejsze w moim zyciu i co pokonalam i przeszlam, mialo swoje miejsce za nim ich spotkalam w realu. A wiekszosc moich trudnych doswiadczen od dziecinstwa brala sie raczej z oporu przed zyciem tutaj...ja naprawde nie chcialam tutaj byc...

Swiat ktory widzialam dookola i odczuwalam.....

jak dla mnie bylo w nim za duzo cierpienia, obojetnosci itd.
Spotkanie z nimi "zdegradowalo"wszystkie moje bledne wyobrazenia/pojmowanie zwlaszcza jesli chodzi o religie,...wiesz tego biblijnego goda/zewnetrznego i na poczatku popadlam w jakis dziwny stan zawieszenia/odretwienia , nie potrafilam odnalesc sie w tym wszystkim...ale pozniej to dalo mi rowniez "kopa" by jeszcze bardziej poszukiwac ,odnalesc prawde o.... sobie.
Bylo to dla mnie wydarzenie, ktore oczywiscie nie od razu sobie uswiadomilam ,cos jak na zasadzie filmu "koniec dziecinstwa"
Jak wspominal Soldado ja rowniez od zawsze mialam w sobie dziwna nieukojona tesknote...za tym czyms utraconym, nie wiem, moze za swiatem ducha z ktorego przyszlam .... ?:roll: moze za kims.....nie wiem

ja to wtedy odczuwalam jako tesknote za bogiem.... ciezko mi to opisac, ale bol rozstania/rozdzielenia przez wiekszosc mojego zycia byl czasami nie do zniesienia..........wiem ,ze to zabrzmi glupio Nataszo ale ja zylam od kad pamietam jak by w 2 swiatach jednoczesnie w tym swiecie zewnetrznym jak kazdy i w swiecie ducha z ktorym mialam nieustanny kontakt, ktorego nikt inny z mojego otoczenia nie widzial i nie pojmowal i nie potrafil wytlumaczyc , co jedynie czasami przeczuwal pewne rzeczy poprzez pryzmat dziwnych wydarzen ktore dzialy sie w mojej obecnosci...Nataszo.
I wszystko co bylo piekne w moim zyciu zewnetrznym bylo jak by zagluszane ciagle przez ta niewypowiedziana tesknote za czyms....Do dnia dzisiejszego zyje w tych dwoch swiatach, przez co wielu ludzi czasem nie potrafi zrozumiec mnie, to o czym pisze,mowie, proboje przekazac,czasami ktos odbiera mnie zupelnie inaczej/odwrotnie/negatywnie niz to co chcialam przez pewne slowa wyrazic.... byc moze zbyt nieudolnie ...
Jak pisalam juz wczesniej dopiero spotkanie z istota ktora przyszla pod postacia "Jezusa" i pokazala mi jak bardzo chcialam sama tutaj przyjsc jeszcze przed narodzeniem...heh

to bylo...... cos niesamowitego Nataszo, ta energia jaka wtedy poczulam i te pragnienie ktore wtedy poczulam by wszystko wykonac co sobie zaplanowalam, tam nie bylo najmniejszej watpliwosci Nataszo ze tego dokonam bez wzgledu na doswiadczenia

pokazala mi rowniez ta istota jakie odczuje rozczarowanie jesli teraz postanowie wrocic/odejsc z tad.
No i w koncu przestalam az tak mocno sie buntowac by byc tutaj...
Nataszo te specyficzne doznania/buczenie mialy zawsze miejsce w moim domu, a wlasciwie dochodzily z zewnatrz , jak by cos bylo nad moim domem i slyszalam je w calym mieszkaniu zwlaszcza poznym wieczorem (mieszkalam na ostatnim pietrze)
Co do spojrzenia ... wszyscy moi znajomi, lacznie z rodzina zawsze uwazali ze mam...bardzo ostre/przenikliwe spojrzenie...czasem ludzie mysleli/odbierali nawet ze jestem na nich zla ....co oczywiscie bylo nieprawda , przez te moje spojrzenie mialam rowniez czesto klopoty.... i u wielu ludzi wywolywalo ono niepokoj....zawsze rowniez potrafilam przejrzec na wylot klamcow czy osoby nieszczere ,ja oczywiscie nie widzialam nigdy nic dziwnego w moim spojrzeniu, dla mnie ono jest normalne

Jednego razu gdy odwiedzilam swoich przyjaciol , moj dobry kolega ktory tez zajmuje sie ogolnie mowiac rozwojem duchowym chcial nauczyc mnie jakiejs wschodniej techniki by jak on to nazwal "rozproszyc" energie wzroku by nie byl tak ostry
No ale ta technika nie pomogla :
Do dzisiaj ludzie z ktorymi sie spotykam twierdza ,ze mam niesamowite oczy/spojrzenie nie ze jakies piekne jak napisalas , po prostu inne....