Nikita pisze:Czlowiek do pewnego momentu potrzebuje religii i rytualow a potem juz nie potrzebuje i zwraca sie ku wnetrzu...
Zgoda, ale trudno określić ten moment

. Z tego co wiem to rzeczywiście mógł stać się udziałem wielu ale ci ludzie nie byli skłonni do mówienia o nim (co zresztą potwierdzają nauczyciele buddyjscy - człowiek nie wie że wie, a jeżeli twierdzi że wie to znaczy że nie wie). Ale, jak czytałem, np. w czasach Kontrreformacji mógł być powodem wyboru między śmiercią a wyrzeczeniem się własnych przekonań (bo niektórzy taki wybór mieli).
A chrześcijanie praktykujący medytację (mam na myśli praktyków takich jak np. Willigis Jaeger OSB czy Hugo Lasalle SJ) dochodzą czasem do ciekawych wniosków. Nie rozumiem do końca ich spostrzeżeń ale myślę że warto próbować

.
atalia pisze: ... w Waszych wypowiedziach pobrzmiewa ton oswieconej wyższości ...
może i macie ku temu podstawy ...
Atalio, jeżeli o mnie chodzi to nirwana jest moim udziałem od kilkunastu już wcieleń ...

ps.: Medytacja jest pewnym doświadczeniem dziejącym się na płaszczyźnie emocji i myśłi, po prostu. Zwróć uwagę na to że wielu medytuje z pobudek całkiem praktycznych,temu nie musi towarzyszyć żadna filozofia.
