Zacznę od małego porównania, które nasunęło mi się na myśl. Często mówi się, że medium powinno stać się medium zawodowym, by lepiej pomagać innym, mieć dla ludzi więcej czasu itp. Wyobraźmy sobie, że medium to lekarz, który do tego, by mógł skutecznie leczyć musi przepisywać recepty, a te są ważne, gdy postawi na nich pieczątkę. Postawienie takiej pieczątki wymaga od niego wypełnienia serii obowiązków, opłacenia licencji, kursów itp. Można by więc powiedzieć, że przecież lepiej będzie jak porzuci te wszystkie kliniki, zapomni o kursach i będzie działał na własną rękę. Wówczas przecież będzie miał więcej czasu, by pomagać i więcej pieniędzy, by działać.
Tylko, że nie będzie mógł przepisywać recept, które da się zrealizować w aptece. Co więc będzie robił: albo będzie zalecał lekarstwa bez recepty, które nie zawsze będą tak skuteczne, albo będzie kombinował, oszukiwał, importował nielegalnie lekarstwa dla swoich pacjentów, bo przecież nikt mu nie będzie płacił za usługi, jeśli będzie nieskuteczny.
Te recepty w przypadku mediumizmu to pomoc Duchów wyższych. Mam nadzieję, że porównanie jest jasne.
lokio pisze:Mam wrażenie, że większośc z forumowiczów to teoretycy, sympatycy i zwolennicy spirytyzmu w idealistycznej postaci mającej niewiele wspólnego z praktyką i życiem.
Obawiam się, że to o czym mówimy, ma więcej wspólnego z praktyką i życiem niż się wielu osobom wydaje.

lokio pisze:Przede wszystkim nie jestem medium. I nawet nie udaję, że nim jestem, chociaż w swoim życiu przeprowadziłem setki seansów(klasyczny spodek i plansza). Spotkałem media, które wprowadzały mnie w spirytyzm- praktyczny spirytyzm. I moja wiedza wynika z obserwacji i przeżyć a nie z książkowej teorii.
Nasza wiedza opiera się na naszych doświadczeniach, lekturach, a także rozmowach z wieloma spirytystami z całego świata, którzy przeprowadzili dużo więcej spotkań mediumicznych niż zapewne wszystkie polskie media razem wzięte. Poza tym zawsze radzimy się ludzi, którzy są mediami dużo lepiej rozwiniętymi niż większość z nas, widzą Duchy na co dzień itp. I oni w 100% potwierdzają to, o czym piszemy.
lokio pisze: Przypomijcie sobie Jana Guzika, czy Teofila Modrzejewskiego, którzy po seansach padali z wycieńczenia i potrzebowali kilku dni na pełną regenerację.
Do kwestii Jana Guzika odniósł się cthulhu87, ja tylko wspomnę tu, że przykład Teofila Modrzejewskiego, czyli Franka Kluskiego, jest nie do końca trafiony, bo on akurat nie pobierał pieniędzy za swoje usługi, choć pewnie by mu się przydały, bo bogaczem nie był.
lokio pisze:A co z reinkarnacją? Czy myślicie, że duchy tam, w zaświatach, czekają cały czas na to, że skontaktuje się z nimi medium i porozmawiają ze swoją rodziną? Albo zostaną wywołane do odpowiedzi znane postacie historyczne? A jeśli ich już tam nie ma? Inkarnowały i żyją obok nas? Kto wtedy przychodzi? Zastanawialiście się kiedykolwiek nad tym? Większość, jak widzę czytając posty, nie.
My właśnie o tym mówimy cały czas, gdyż wiemy, że kontakt z Duchami naszych bliskich nie jest w większości przypadków możliwy. To dlatego jesteśmy przeciwni pobieraniu zań pieniędzy między innymi.
lokio pisze:Duchy wyższe, stanowiące ochronę medium nie brzydzą się pieniędzmi. Po prostu w ich świecie tego nie ma. Czasem tego nie rozumieją ale są wyrozumiałe i wiedzą(czasem trzeba to wytłumaczyć), że medium jest ciałem materialnym w materialnym świecie o które trzeba dbać, bo dzięki niemu zachodzi kontakt.
To ciekawe spostrzeżenie, bo z definicji Duchy wyższe to te, które przewyższają nas wiedzą i moralnością. Jeśli wiec musimy im coś tłumaczyć, to raczej nie są już Duchami wyższymi

lokio pisze:Pisałem już o kilku rodzajach mediumizmu, ale większośc z was ciągle podpiera się przykładami Chico i innych, którzy byli mediami piszącymi pismem automatycznym. Pisali pod dyktando a nie organizowali seansów z duchami zmarłych dzieci o które prosi zrozpaczona matka.
Akurat tu się w pełni nie zgadzam. Chico był doskonałym medium nie tylko piszącym, ale także mówiącym i materializacyjnym. Poza tym pół życia spędził na pisaniu listów od bliskich z zaświatów, w których zgodnie z przeprowadzanymi badaniami: 1) nie ma żadnych błędów; 2) jest mnóstwo szczegółów z życia zmarłego, które w części nie były znane nikomu; 3) jest mnóstwo nazwisk, imion, miejsc, opis śmierci, życia itp.; 4) charakter pisma albo przynajmniej podpisu jest niekiedy identyczny albo zbieżny z charakterem pisma zmarłego. Moim zdaniem Chico przebija tu showmenów noszących diamentowe naszyjniki i organizujących tzw. publiczne seanse, na których stosują zimny odczyt albo manipulują Bogu ducha winnymi ludźmi.
lokio pisze:Pomijam odpowiedź na pozostałą częśc postu użytkownika atalia, gdyż mam wrażenie, że jest po prostu teoretyzującym spirytystycznym neofitą...
Myślę, że w przypadku dyskusji powinniśmy skupić się na argumentach i teoriach, a nie na osobach, które je wypowiadają.
lokio pisze:Jan Guzik. Jeśli oczekuje się od człowieka medium, żeby był gotowy na każde zawolanie, chociaż jak niektórzy słusznie zauważyli, czasem medium może być niedysponowane, by zademonstrował gawiedzi coś niezwykłego, myślę że dla "swiętego" spokoju, bo przecież zaraz dyletanci okrzyknęli by go oszustem, na swoje nieszczęście "spełniał ich oczekiwania. Okazał słabość jak każdy zwykły człowiek. Ale czy można go za to winić?
Jeśli oszukiwał świadomie innych, to jak najbardziej ponosi winę. Tym bardziej, że jak piszesz, robił to "dla świętego spokoju", a więc kierowały nim raczej egoistyczne pobudki.