Ja mam tutaj dosyć sztywne spojrzenie, to że ktoś mówi o sobie katolik nie znaczy że nim jest, Katolicyzm głosi że na seanse przybywają tylko demony których nie można słuchać, co wielokrotnie jest potwierdzane, w tym wypadku, skoro ktoś uznaje naukę spirytystyczną, która w większej cześć wzięła się z tych właśnie przekazów, to w istocie daleko mu do katolika ponieważ występuje przeciw prawom katolickim.
Tak samo daleko jest katolikowi do chrześcijanina, według Biblii, a Biblia jest wyznacznikiem chrześcijaństwa, katolicyzm jest pogaństwem które zmieniło tylko nazwę.
To nie przynależność z urodzenia czy nazewnictwo tworzy nas przynależącymi do grupy, tylko to co wyznajemy i jak tego przestrzegamy.
Dlatego odgraniczam spirytyzm od katolicyzmu, ponieważ mają się do siebie ja woda i ogień, albo jak pięść do nosa. I nigdy nie będzie inaczej
Ale warto powiedzieć jeszcze jedno, to nie religia czyni nas ludźmi, to nie religia wyznacza czy jesteśmy bardziej dobrzy czy źli, ale my sami i nasze działania.
"Artur jest zdeklarowanym przeciwnikiem spirytyzmu" Artur jest po prostu katolikiem, nic więcej i nic mniej, i jedno wynika z drugiego.

