Mam znajomą która, będąc zaangażowaną nauczycielką języka angielskiego, dostała kiedyś skierowanie na wyjazd do Londynu w celu dokształcenia się "u źródeł". Mojej znajomej język angielski, cała kultura obszaru języka angielskiego kojarzyła się chyba głównie z miejscem w Londynie o nazwie Picadilly Circus

. Po kilku tygodniach wróciła ale w kiepskim nastroju. Nie potrafiła zaakceptować tego że Picadilly Circus jest taki mały...
http://pl.wikipedia.org/wiki/Piccadilly_CircusCzytałem kiedyś o wrażeniach ewangelicznych chrześcijan z USA (głównie baptystów różnych denominacji) z ich pobytów w Ziemi Świętej. Otóż wielu z nich było rozczarowanych wielkością miejsc biblijnych. No, jak to: Betlejem jest takie malutkie...
http://en.wikipedia.org/wiki/BethlehemW drugiej połowie XIX wieku w ówczesnym Tybecie pojawili się mieszkańcy Zachodu. Spotkania z ówczesnymi buddystami linii tybetańskich zaowocowały zasianiem w umysłach ludzi Zachodu wizją Tybetu - krainy mistyki. A Tybetańczyków jako ludzi zajmujących się głównie medytacją.
Jeden z nauczycieli buddyzmu tybetańskiego pracujący w USA w drugiej połowie XX wieku zauważył że dla wielu Amerykanów buddysta to ktoś kto zasadniczo zajmuje się czterema czynnościami: spanie, medytacja, konsumpcja, wydalanie.
Piszę to co wiem, może dlatego to tak wygląda...
A co wiem jeszcze ? Wiem otóż to, że medytując kwadrans dziennie po ok. półtora roku zauważyłem w jak znacznym stopniu myśli i emocje które do tej pory uważałem za "moje", "będące mną" w gruncie rzeczy są "cudze". A mną nie są w żadnym wypadku. Co do myśli i emocji będących moim udziałem w poprzednich wcieleniach nie mogę się wypowiadać na podstawie własnego doświadczenia żadną miarą. W ogóle wiem niewiele na temat praktyk medytacyjnych zmierzających w tym kierunku, właściwie wiem tylko tyle że takie praktyki rzeczywiście istnieją. Ale wiem to że podstawą takich praktyk jest medytacyjne "tu i teraz", to jest najbardziej istotne, z różnych zresztą punktów widzenia.
Z książek mogę polecić jedynie "Intronizację" (zaznaczam że jej nigdy nie czytałem):
http://www.khandro.pl/dets/det_kintron.htmlStaram się przestrzegać zasady w myśli której postęp w nauce powinien poprzedzać tylko o jeden krok postęp w medytacji. Stąd moja nieduża wiedza odnośnie spraw o których piszesz

.
Medytacja to nie tylko statyczny zazen. Zazen może i powinien być również dynamiczny.
http://pl.wikipedia.org/wiki/ZazenWszystko może być zen.
Zen to także sztuka parzenia i picia herbaty (jap. "sa-do").
http://pl.wikipedia.org/wiki/Japo%C5%84 ... ia_herbaty... strzelania z łuku (jap. "kyu-do")
http://en.wikipedia.org/wiki/Ky%C5%ABd%C5%8D... mycia naczyń, wkładania butów...
Mistrzowie zen niewiele mówią o tym co nieosiągalne. Sporo zaś mówią o tym co osiągalne. Być "tu i teraz" to umieć doświadczyć chwili w tym miejscu i czasie który jest dany. A dlaczego dane są właśnie to miejsce i ten czas ? Właśnie dlatego że moje myśli i emocje w poprzednich wcieleniach, a przede wszystkim w ostatnim moim wcieleniu były takie jakie były.
Niewiele wiem, prawda ?
