Buddyzm i spirytyzm

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: sigma » 23 gru 2009, 13:06

zainteresowany pisze:A powiedz mi Sigma czy w Buddyzmie znane są przypadki nauczycieli czy też uczniów którzy za pomocą medytacji czy też innych praktyk, np. wyciągali swoje stare umiejętności zakodowane w duchu? ...
"


Zacytowałem tylko fragment Twojego postu ponieważ jest obszerny. Odpowiem trochę później bo teraz mam coś do zrobienia. Ale z tego co widzę to Twoje pytania mnie przerastają. Co do niektórych kwestii to po prostu nic nie wiem. Ale poruszyłeś kilka istotnych spraw :).
Ostatnio zmieniony 23 gru 2009, 17:04 przez sigma, łącznie zmieniany 1 raz
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: sigma » 23 gru 2009, 17:03

Mam znajomą która, będąc zaangażowaną nauczycielką języka angielskiego, dostała kiedyś skierowanie na wyjazd do Londynu w celu dokształcenia się "u źródeł". Mojej znajomej język angielski, cała kultura obszaru języka angielskiego kojarzyła się chyba głównie z miejscem w Londynie o nazwie Picadilly Circus :D . Po kilku tygodniach wróciła ale w kiepskim nastroju. Nie potrafiła zaakceptować tego że Picadilly Circus jest taki mały...

http://pl.wikipedia.org/wiki/Piccadilly_Circus

Czytałem kiedyś o wrażeniach ewangelicznych chrześcijan z USA (głównie baptystów różnych denominacji) z ich pobytów w Ziemi Świętej. Otóż wielu z nich było rozczarowanych wielkością miejsc biblijnych. No, jak to: Betlejem jest takie malutkie...

http://en.wikipedia.org/wiki/Bethlehem

W drugiej połowie XIX wieku w ówczesnym Tybecie pojawili się mieszkańcy Zachodu. Spotkania z ówczesnymi buddystami linii tybetańskich zaowocowały zasianiem w umysłach ludzi Zachodu wizją Tybetu - krainy mistyki. A Tybetańczyków jako ludzi zajmujących się głównie medytacją.

Jeden z nauczycieli buddyzmu tybetańskiego pracujący w USA w drugiej połowie XX wieku zauważył że dla wielu Amerykanów buddysta to ktoś kto zasadniczo zajmuje się czterema czynnościami: spanie, medytacja, konsumpcja, wydalanie.

Piszę to co wiem, może dlatego to tak wygląda...

A co wiem jeszcze ? Wiem otóż to, że medytując kwadrans dziennie po ok. półtora roku zauważyłem w jak znacznym stopniu myśli i emocje które do tej pory uważałem za "moje", "będące mną" w gruncie rzeczy są "cudze". A mną nie są w żadnym wypadku. Co do myśli i emocji będących moim udziałem w poprzednich wcieleniach nie mogę się wypowiadać na podstawie własnego doświadczenia żadną miarą. W ogóle wiem niewiele na temat praktyk medytacyjnych zmierzających w tym kierunku, właściwie wiem tylko tyle że takie praktyki rzeczywiście istnieją. Ale wiem to że podstawą takich praktyk jest medytacyjne "tu i teraz", to jest najbardziej istotne, z różnych zresztą punktów widzenia.

Z książek mogę polecić jedynie "Intronizację" (zaznaczam że jej nigdy nie czytałem):

http://www.khandro.pl/dets/det_kintron.html

Staram się przestrzegać zasady w myśli której postęp w nauce powinien poprzedzać tylko o jeden krok postęp w medytacji. Stąd moja nieduża wiedza odnośnie spraw o których piszesz :).

Medytacja to nie tylko statyczny zazen. Zazen może i powinien być również dynamiczny.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Zazen

Wszystko może być zen.

Zen to także sztuka parzenia i picia herbaty (jap. "sa-do").

http://pl.wikipedia.org/wiki/Japo%C5%84 ... ia_herbaty

... strzelania z łuku (jap. "kyu-do")

http://en.wikipedia.org/wiki/Ky%C5%ABd%C5%8D

... mycia naczyń, wkładania butów...

Mistrzowie zen niewiele mówią o tym co nieosiągalne. Sporo zaś mówią o tym co osiągalne. Być "tu i teraz" to umieć doświadczyć chwili w tym miejscu i czasie który jest dany. A dlaczego dane są właśnie to miejsce i ten czas ? Właśnie dlatego że moje myśli i emocje w poprzednich wcieleniach, a przede wszystkim w ostatnim moim wcieleniu były takie jakie były.

Niewiele wiem, prawda ?

:)
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: sigma » 23 gru 2009, 23:47

Coś mi jeszcze przyszło do głowy z tego co mógłbym w miarę sensownie tutaj napisać. Otóż "przebudzenie" to określenie właściwe dla każdej chyba bez wyjątku religii, również chrześcijaństwa. Czytałem na ten temat ciekawy artykuł w jednym z czasopism wydawanych przez któryś z Kościołów ewangelikalnych, nie pamiętam niestety dokładnie gdzie, zresztą to było dość dawno.

Piszesz m.in. o znajomości języków obcych z poprzednich wcieleń. Otóż nurt zielonoświątkowy chrześcijaństwa to m.in. "mówienie językami". Bywałem na nabożeństwach charyzmatycznych w Kościele Rzymskokatolickim oraz na nabożeństwach dwóch Kościołów ewangelikalnych nurtu zielonoświątkowego. Podczas tych nabożeństw miało miejsce "mówienie językami". Ja nie jestem do tego przekonany ale rozmawiałem na ten temat kiedyś w Dzięgielowie k/ Cieszyna przy okazji Tygodnia Ewangelizacyjnego organizowanego tam przez naszych luteran z całkiem poważnymi ewangelikami którzy przekonywali mnie że "mówienie językami" ma sens.

Nie muszę wszystkiego rozumieć, no ale dlatego nie powinienem niczego odrzucać tylko z tego powodu że nie rozumiem...

Wklejam przydatne linki:

Dz. Ap. 2,1-4
http://online.biblia.pl/rozdzial.php?id=379

http://pl.wikipedia.org/wiki/Zes%C5%82a ... %C4%99tego

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ruch_Odnow ... i%C4%99tym

http://pl.wikipedia.org/wiki/Chrzest_w_ ... i%C4%99tym

http://pl.wikipedia.org/wiki/Pentekostalizm
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: konrad » 24 gru 2009, 01:17

sigma pisze:Piszesz m.in. o znajomości języków obcych z poprzednich wcieleń. Otóż nurt zielonoświątkowy chrześcijaństwa to m.in. "mówienie językami". Bywałem na nabożeństwach charyzmatycznych w Kościele Rzymskokatolickim oraz na nabożeństwach dwóch Kościołów ewangelikalnych nurtu zielonoświątkowego. Podczas tych nabożeństw miało miejsce "mówienie językami". Ja nie jestem do tego przekonany ale rozmawiałem na ten temat kiedyś w Dzięgielowie k/ Cieszyna przy okazji Tygodnia Ewangelizacyjnego organizowanego tam przez naszych luteran z całkiem poważnymi ewangelikami którzy przekonywali mnie że "mówienie językami" ma sens.


Kwestia mówienia językami jest doskonale tłumaczona przez spirytyzm. Nie znam innej teorii, która potrafiłaby w całości wyjaśnić zjawiska tego typu. Można je zrozumieć dopiero wtedy, gdy przyjmiemy istnienie Duchów, które manifestują swoją obecność za pośrednictwem mediów i dzięki nim przekazują nam swoje myśli w języku, na który w danym momencie się zdecydują.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: sigma » 24 gru 2009, 02:12

konrad pisze:...Kwestia mówienia językami jest doskonale tłumaczona przez spirytyzm. Nie znam innej teorii, która potrafiłaby w całości wyjaśnić zjawiska tego typu. Można je zrozumieć dopiero wtedy, gdy przyjmiemy istnienie Duchów, które manifestują swoją obecność za pośrednictwem mediów i dzięki nim przekazują nam swoje myśli w języku, na który w danym momencie się zdecydują.


O, a to ciekawe, bo:

Dz.Ap. 2,4.6b.7.8.17a

http://online.biblia.pl/rozdzial.php?id=379

"I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. ...każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku. Czyż ci wszyscy, którzy przemawiają, nie są Galilejczykami?» - mówili pełni zdumienia i podziwu. Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty? ... W ostatnich dniach - mówi Bóg - wyleję Ducha mojego na wszelkie ciało"

W tych wersetach wyraźnie mowa jest o Duchu jako o bycie mającym wpływ na rzeczywistość.

Szkoda że nie zapisałem sobie odnośnika do tego artykułu w czasopiśmie ewangelikalnym. Ale nie przypuszczałem że spotkam spirytystów :). A ściślej że jeden zamieszka za ścianą :).

A poza tym to trochę mnie zniechęcały manifestacje mówienia językami, moim ówczesnym zdaniem wymuszane, przynajmniej w niektórych przypadkach...
No ale, szczerze mówiąc, nie miałem pewności że we wszystkich przypadkach. Skąd to można wiedzieć ?

Pastorzy ewangeliccy i zielonoświątkowi zachęcali mnie do udziału w tych nabożeństwach ale zrezygnowałem.

A tak w ogóle to bywając na Śląsku Cieszyńskim dowiedziałem się że mieszka tam sporo spirytystów :). W Wiśle, na przykład, o ile pamiętam na Jaworniku.
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: konrad » 24 gru 2009, 11:48

Ja pod nazwą Ducha Świętego rozumiem właśnie Duchy wyższe, czyli te doskonałe, których celem jest niesienie nam pomocy i wsparcia. Opis z Dziejów Apostolskich przytoczony przez sigmę znajduje doskonałe wyjaśnienie w spirytyzmie. W apostołach żyjących w ukryciu po śmierci Jezusa obudziły się pod wpływem Duchów wyższych zdolności medialne. Zaczęły się po prostu za ich pośrednictwem manifestować Duchy.

Historia ta przypomina w niesamowity sposób wydarzenia mające miejsce w grupie bydgoskiej, opisane w "Opowieściach spirytystycznych". Tam również w czasie jednego spotkania u wszystkich uczestników pojawiły się zdolności medialne. Nie był to co prawda dar języków, ale innego rodzaju umiejętności...

sigma pisze:A poza tym to trochę mnie zniechęcały manifestacje mówienia językami, moim ówczesnym zdaniem wymuszane, przynajmniej w niektórych przypadkach...


Za takimi manifestacjami nie zawsze stoją dobre Duchy. Duchom wyższym nie zależy na tym, by zrobić show, ale bardziej na tym, by przekazać nam istotne informacje, zmotywować do działania itp.

Co warto dodać, nie każde medium nadaje się do otrzymywania tego typu komunikatów, gdyż związane są z tym różne uwarunkowania (Duch np. korzysta z narządów głosowych medium przyzwyczajonych do danego języka itp.). Pamiętajmy też, że dla Duchów myśl jest wszystkim, forma zaś niczym... To dlatego mówienia w obcych językach nie można wywoływać na zawołanie.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: sigma » 24 gru 2009, 12:29

Zgadza się, dar "mówienia językami" opisany w Dziejach Apostolskich nie jest jedynym darem Ducha Świętego. Dary Ducha Świętego opisuje ogólnie Iz. 11,1.2. A w NT, poza mówieniem językami, w kilku miejscach jest podkreślony dar prorokowania.

Z tego co pamiętam to niektórzy pastorzy (zarówno ewangeliccy jak i zielonoświątkowi) próbowali rozmawiać z uczestnikami nabożeństw właśnie na temat unikania "mówienia językami" na zawołanie. Ale chyba nie zawsze byli w stanie ich przekonać...
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: Paweł » 25 gru 2009, 03:31

konrad pisze:Ja pod nazwą Ducha Świętego rozumiem właśnie Duchy wyższe, czyli te doskonałe, których celem jest niesienie nam pomocy i wsparcia. Opis z Dziejów Apostolskich przytoczony przez sigmę znajduje doskonałe wyjaśnienie w spirytyzmie. W apostołach żyjących w ukryciu po śmierci Jezusa obudziły się pod wpływem Duchów wyższych zdolności medialne. Zaczęły się po prostu za ich pośrednictwem manifestować Duchy.

Historia ta przypomina w niesamowity sposób wydarzenia mające miejsce w grupie bydgoskiej, opisane w "Opowieściach spirytystycznych". Tam również w czasie jednego spotkania u wszystkich uczestników pojawiły się zdolności medialne. Nie był to co prawda dar języków, ale innego rodzaju umiejętności...

sigma pisze:A poza tym to trochę mnie zniechęcały manifestacje mówienia językami, moim ówczesnym zdaniem wymuszane, przynajmniej w niektórych przypadkach...


Za takimi manifestacjami nie zawsze stoją dobre Duchy. Duchom wyższym nie zależy na tym, by zrobić show, ale bardziej na tym, by przekazać nam istotne informacje, zmotywować do działania itp.

Co warto dodać, nie każde medium nadaje się do otrzymywania tego typu komunikatów, gdyż związane są z tym różne uwarunkowania (Duch np. korzysta z narządów głosowych medium przyzwyczajonych do danego języka itp.). Pamiętajmy też, że dla Duchów myśl jest wszystkim, forma zaś niczym... To dlatego mówienia w obcych językach nie można wywoływać na zawołanie.



Czy mediumizm można wyćwiczyć czy też rodzi się z tym?
Paweł
 
Posty: 204
Rejestracja: 09 paź 2009, 15:08
Lokalizacja: Szczecin

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: Jul » 25 gru 2009, 07:40

Tak, zdaniem spirytyzmu można wyćwiczyć mediumizm. Choć, moim osobistym zdaniem, indywidualne predyspozycje osobnicze nie są zupełnie bez znaczenia.

Odnośnie daru języków - tylko dodam, że inaczej nazywa się to zjawisko "glosolalia". Nauka jest jak zwykle sceptyczna wobec tego zjawiska, psycholodzy twierdzą że większość tych przypadków da się wytłumaczyć bez hipotezy spirytualnej, sam czytałem badania Iana Wilsona (skadinąd parapsychologicznego popularyzatora książek o życiu po śmierci i reinkarnacji), w których przeanalizował krytycznie głośniejszy przypadek z zeszłego stulecia.
Jul
 
Posty: 346
Rejestracja: 31 paź 2008, 23:41

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: konrad » 25 gru 2009, 15:04

Jul pisze:Tak, zdaniem spirytyzmu można wyćwiczyć mediumizm. Choć, moim osobistym zdaniem, indywidualne predyspozycje osobnicze nie są zupełnie bez znaczenia.


W wielu przypadkach przeszkodą może być np. zablokowanie zdolności medialnych, które jest dla nas np. karą czy próbą związaną chociażby ze złym wykorzystaniem tychże zdolności w poprzednim życiu. Generalnie jednak każda z osób jest w stanie do pewnego stopnia zdolności wyćwiczyć. Nigdy jednak nie osiągnie tych samych umiejętności, co ci, którzy z tymi zdolnościami się rodzą. Podobnie jak z grą na skrzypcach. Poprzez długą i wytrwałą pracę każdy jest w stanie nauczyć się grać, ale nie każdy będzie wirtuozem.

Jul pisze:Odnośnie daru języków - tylko dodam, że inaczej nazywa się to zjawisko "glosolalia". Nauka jest jak zwykle sceptyczna wobec tego zjawiska, psycholodzy twierdzą że większość tych przypadków da się wytłumaczyć bez hipotezy spirytualnej, sam czytałem badania Iana Wilsona (skadinąd parapsychologicznego popularyzatora książek o życiu po śmierci i reinkarnacji), w których przeanalizował krytycznie głośniejszy przypadek z zeszłego stulecia.


Tu bezcenna jest lektura książki Ernesta Bozzano, który analizuje chyba z kilkanaście przypadków i pokazuje, że wszystkie inne teorie nie są w stanie ich wyjaśnić. Najczęściej przytacza się hipotezę, zgodnie z którą nasz mózg magazynuje wszystkie informacje i może z nich korzystać. To trochę naciągane w wielu sytuacjach, zwłaszcza jeśli próbujemy wyjaśnić przypadki sprzed stu lat, kiedy ludzie mieli dużo mniejszy kontakt z językami obcymi niż dziś. Jak wyjaśnić jednak kwestię mówienia czy pisania w językach dawnych, dialektach, których dana osoba nigdy nie mogła słyszeć? Innych teorii, które dyskutował Bozzano, chyba nie warto nawet przytaczać... Dla tych, którzy książki nie czytali dobra wiadomość, w ciągu jakichś dwóch lat powinienem ją przetłumaczyć :D
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości