Krzysztoff pisze:Spędzamy większość naszego życia w pogoni za szczęściem...
A po co? Po co gonić za szczęściem? Dla mnie szczęście, przynajmniej te chwilowe (według tego co pisze w tym artykule), jest łatwe do osiągnięcia. Po pierwsze niczego nie oczekuję, przyjmuję mój los takim jaki jest. Z dobrych rzeczy i sytuacji się cieszę, złe i trudne sytuacje staram się rozwiązać, tak by nikogo nie urazić. Od razu dodam, że nie zawsze mi się udaje. Wtedy staram się tym nie przejmować i przejść nad tym do porządku dziennego.
Po drugie cieszę się tym co mam. Nie mam super mieszkania, super auta i super wyglądu. No i dobrze. Przy super mieszkaniu jest super sprzątanie

, super auto kosztuje super kasę

, a po co mi super wygląd? Jeśli ktoś mnie odrzuca, bo nie mam makijażu i 40kg, to jego problem, nie mój

Mała dygresja: wśród znajomych uchodzę za dziwaczkę, bo cieszę się z każdego siwego włosa

a czemu się cieszę? Siwe włosy od dawien dawna kojarzyły się w wielkim doświadczeniem i wielką wiedzą, więc jak mam się nie cieszyć z każdego z nich??

Tego akurat nie rozumieją nawet moje siostry

Po trzecie gdy jest mi ciężko, to się rozglądam i patrzę na otoczenie. Gdy jestem w domu to widzę: mam dwójkę zdrowych obecnie dzieci

, mam męża, który choć czasem wkurzający, to jednak bardzo często jest pomocny, mam mieszkanie, co prawda nie wyremontowane, ale na głowę mi nie kapie, mam łóżko na którym mogę spać, stół przy którym jem, i fotel w którym mogę wypocząć, mam wiele rzeczy, które dla wielu ludzi byłyby największym szczęściem.
A jeśli jestem na zewnątrz (z tym jest łatwiej), to widzę: rozwijające się pączki, jednolitość zieleni na wiosnę, letni deszcz, który jest jak ciepły prysznic, piękny czerwony liść (najczęściej klonu

), kupy super szeleszczących liści, w których najchętniej bym się wytarzała

śmieszna chmura, piękne płatki śniegu, deszcz, który uwielbiam, bo daje życie

mróz i śnieżycę

bo zaraz będę w domku i napiję się gorącego kakaa

Czy wiecie, że potrafię się zachwycać autobusami? Jak ludzie muszą być mądrzy by wymyślić transport publiczny. O ile się nie mylę, to jeszcze tylko mrówki potrafią wskakiwać po kilka na liść by przebyć kałużę. Tylko człowiek jest na tyle zdolny by wymyślić różne urządzenia (auto, telewizor, pasteryzator piwa

). Cudowności na tym świecie jest ogrom i aż żal, że ludzie ich nie widzą i nie doceniają.
Mój mąż uważa mnie za minimalistkę, bo wystarczy mi to co mam.

Często tez uważa, że nie mam ambicji, a to nie prawda. Nie mam ambicji by kupić 100m2 mieszkania, by znaleźć pracę za 10.000zł miesięcznie, ale mam ambicję by wychować dzieci na ludzi (nie muszą być geniuszami z samymi piątkami i szóstkami, wystarczy mi że będą szczęśliwe w tym co będą robić), by udoskonalać siebie, by zdobywać wiedzę. I czuję w moim sercu i sumieniu, że tak jak robię, jest dobrze.
