Złorzeczenie

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Złorzeczenie

Postautor: stefan12 » 13 sty 2014, 14:05

Pomiędzy swobodnym decydowaniem o usunięciu ciąży, a usunięciem w przypadkach zagrożenia życia matki lub uszkodzenia płodu, jest przepaść.

KD, jak i zacytowane w którymś z powyższch postów informację mówią, że od momentu zapłodnienia, duch jest połączony z płodem. Jest już przypisany do niego i choć w nim nie przebywa, to zostało już zapoczątkowane jego wcielenie. Jego fluid jest już przyklejony do płodu.
Dlatego też uważam, że nie można swobodnie decydować o życiu lub śmierci płodu. Od momentu zapłodnienia, płód nie jest własnością kobiety i częścią jej ciała. Kobieta "użycza" mu schronienia i zapewnia odżywianie i rozwój fizyczny, ale nie jest właścicielem, chociażby ze względu na to, że płód powstaje z 2 komórek rozrodczych, każda z nich jest równoprawna.
Awatar użytkownika
stefan12
 
Posty: 474
Rejestracja: 05 gru 2013, 13:08

Re: Złorzeczenie

Postautor: Nikita » 13 sty 2014, 14:21

Ludzie nie maja tej swiadomosci, ze usuniecie ciazy jest grzechem ...albo czuja to instynktownie ale czasami decyduja sie mimo to na zabieg...znam takie osoby. Dlatego bylam ciekawa konsekwencji....

Wczoraj obejrzalam film "Matki" Chico Xavier....bardzo mnie poruszyl....ale szkoda mi tych kobiet , ktore usunely a teraz zaluja...niestety czasu nie mozna cofnac...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Złorzeczenie

Postautor: Xsenia » 13 sty 2014, 20:15

Nikita pisze:Ludzie nie maja tej swiadomosci, ze usuniecie ciazy jest grzechem

Grzech, jak grzech, ale to zostaje w psychice do końca życia.
Ja znowu żałuję, że nie ma ośrodka, w którym kobieta, która chce usunąć dziecko, dostałaby wszelaką pomoc w podjęciu decyzji przeciwnej. Kobiety chcą usuwać ciążę z naprawdę różnych powodów. Bardzo często te kobiety nie widzą innych możliwości, i może gdyby dostały odpowiednie wsparcie, odpowiednią radę, to może zrezygnowałyby z takiego rozwiązania. Obce osoby są w stanie spojrzeć bezstronnie na daną sytuację i znaleźć potrzebne rozwiązanie.
Kobiety, które chcą usunąć ciążę często są potępiane, a jakoś nikt nie chce się postawić w ich sytuacji. Nie ma nikogo, kto chciałby wysłuchać ich historii i zrozumieć dlaczego podjęły taką, a nie inną decyzję. Najlepiej powiedzieć, że to grzech i będzie żałować do końca życia. Nie ma zrozumienia dla nich. I dlatego jestem za aborcją, bo nikt nie myśli o sytuacji tych kobiet. Puściła się, to ma urodzić, a reszta ludzi nie interesuje. Nie rozumiem tego.
A już naprawdę super sprawą byłaby możliwość dorastania płodu poza ciałem kobiety, która go nie chce. Wtedy aborcje nie byłyby potrzebne w ogóle, i każde dziecko miałoby szansę się urodzić i żyć.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Złorzeczenie

Postautor: Nikita » 13 sty 2014, 20:51

Masz racje...czesto kobiety sa w sytuacji bez wyjscia....a spoleczenstwo nie pomaga takim kobietom...dlatego ja nie potepiam tego aczkolwiek uwazam, ze nie powinno sie tego robic. Kiedys bylam za aborcja ale teraz juz nie. Bo sa tez kobiety , ktore tego naduzywaja....aborcja powinna byc zastrzezona do naprawwde trudnych sytuacji i przypadkow. Jezeli rzad ma sie w jakis sposob w to wmieszac to powinno sie stworzyc odpowiednie domy opieki dla samotnych matek i pomoc im stanac na nogi pod wzgledem ekonomicznym bo na rodzine i partnera nie zawsze mozna liczyc...takie sa realia....

Dlatego ja nie osadzam tego i uwazam, ze kazdy powinien sam zadecydowac o tym....boje sie tylko konsekwencji bo ciagle wszyscy strasza kara. Kazdy przypadek jest rozwazany indywidualnie...tego jestem pewna....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Złorzeczenie

Postautor: Xsenia » 13 sty 2014, 21:38

Nikita pisze:często kobiety są w sytuacji bez wyjścia....

No właśnie, nie ma sytuacji bez wyjścia, zawsze jest kilka możliwości. Tyle, że te kobiety ich nie widzą.
Nikita pisze:Bo są tez kobiety , które tego nadużywają

Ja pisałam o kobietach w trudnych sytuacjach życiowych, a nie zdegenerowanych jednostkach, które usuwają ciążę z egoistycznych pobudek albo jeśli nie usuną, to urodzą i zabiją po urodzeniu. Mogły przecież te dzieci oddać do okienek życia!!! a one wolały zamordować. Dla takich kobiet nie mam wybaczenia.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Złorzeczenie

Postautor: juniperus » 14 sty 2014, 13:41

Xsenia pisze:zdegenerowanych jednostkach, które usuwają ciążę z egoistycznych pobudek albo jeśli nie usuną, to urodzą i zabiją po urodzeniu. Mogły przecież te dzieci oddać do okienek życia!!! a one wolały zamordować. Dla takich kobiet nie mam wybaczenia.

Oczywiście morderstwo jest rzeczą bardzo okrutną. Jeśli morderstwo po porodzie wynika czystko z chęci pozbycia się dziecka traktując je jako niewygodny balast to nie ma wytłumaczenia. Czasami jednak kobiety przechodzą wstrząs poporodowy, często łączy się on z depresją i wówczas mamy do czynienia z chorobą, gdzie kobieta nie do końca jest świadoma tego, co robi, także może lepiej byłoby nie osądzać. Nigdy nie możemy jednoznacznie określić, czym kieruje się dana kobieta, decydując się na tak drastyczny krok, czy to aborcja, czy morderstwo po porodzie i co siedzi jej w głowie.

Znam osobiście kobietę, która wielokrotnie zachodziła w ciążę. Jej mąż za każdym razem, gdy dowiadywał się o kolejnych ciążach, które zresztą były jego dziełem, katował ją, bił, kopał po brzuchu, by poroniła. Jeśli do poronienia nie dochodziło, zmuszał do aborcji. Przez wiele lat zginęło w ten sposób kilka embrionów. Pewnie napiszecie, że powinna była się sprzeciwić, uciec od niego itd. Nie osądzajcie jej proszę, ponieważ nie miała odwagi i siły by to zrobić, a także środków, by utrzymać siebie i dzieci (miała dwoję). Stać ją było jedynie na ciągłe ucieczki do nas i tzw. przeczekanie aż mąż się uspokoi. Byłam wtedy dzieckiem - nie potrafiłabym nic zrobić, mogłam tylko obserwować. Mężczyzna ten kilkanaście lat później umierał w potwornych męczarniach na raka. Do ostatniej chwili był agresywny.
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Złorzeczenie

Postautor: Nikita » 14 sty 2014, 16:11

ojej to smutna historia...mysle, ze tutaj cala wine poniesie ten mezczyzna bo to on ja zmuszal i zastraszal....wcale nie ejst tak latwo odejsc z tolsycznego zwiazku....moze dla tych dzieci lepiej, ze sie nie urodzily....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Złorzeczenie

Postautor: Xsenia » 14 sty 2014, 22:06

quote="juniperus"]Nie osądzajcie jej proszę, ponieważ nie miała odwagi i siły by to zrobić, a także środków, by utrzymać siebie i dzieci (miała dwoję). Stać ją było jedynie na ciągłe ucieczki do nas i tzw. przeczekanie aż mąż się uspokoi.[/quote]
Nikt nie ma zamiaru osądzać takiej kobiety, ale zaniechanie obrony, pozwalanie na maltretowanie, to tak jakby sama sobie robiła krzywdę. A przecież zarówno samobójstwo jak i samookaleczanie się jest według KD karane. To jest dokładnie to samo. Ona też jest winna, ale sama będzie się z tego tłumaczyć po śmierci. Ja znam kobietę, która z 3 małych dzieci, w koszulach nocnych, w zimie uciekła od oprawcy. Uciekała tak jak stała, jedynie kurtki dzieciom zabrała. I świetnie sobie poradziła.
Piszesz, że byłaś wtedy mała, więc to musiało być trochę czasu temu. Na szczęście teraz jest większa świadomość ludzi o przemocy w domu. Ale to w sumie osobny i bardzo obszerny temat.
A jeśli chodzi o zachodzenie w ciążę, to jest coś takiego jak prezerwatywy, wkładki, czy nawet kalendarzyk małżeński. Metod unikania zajścia w ciążę jest wiele i nie ma tłumaczenia, że usunęłam, bo nie wiedziałam o metodach antykoncepcyjnych.
Juni ja miałam na myśli raczej kobiety, które mordowały dzieci zamiast zapobiegać ciąży. Ostatnio trochę się o tym słyszy.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Złorzeczenie

Postautor: juniperus » 15 sty 2014, 10:03

Rozumiem dlatego napisałam, że morderstwo jest rzeczą okrutną i nie ma wytłumaczenia, o ile nie jest skutkiem choroby lub zaburzeń psychicznych. Jeśli chodzi o tę kobietę, strach przed mężczyzną był u niej silniejszy niż odwaga na ucieczkę. Podziwiam kobiety, które zdobywają się na odwagę i uciekają, ale rozumiem również te, które nie posiadają w sobie na tyle siły i odwagi, by się sprzeciwić. Ja z domu, w którym cierpiałam odważyłam się raz na ucieczkę, spakowałam dziecko, siebie i pojechałam do rodziców. Inna kwestia, że musiałam wrócić, ponieważ od tego zależała przyszłość i stabilizacja mojej rodziny. Trzeba było się poświęcić. Wiem jednak, że w sytuacji gdyby mój kochający mąż zmienił się w potwora uciekłabym tylko raz - w chwili zagrożenia. Później sytuację rozwiązałabym inaczej. Mam jednak nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie i nie będę musiała sięgnąć po te środki. Niemniej jednak mam zrozumienie dla kobiet, które nie potrafią się bronić i bardzo im współczuję, szczególnie, gdy nie potrafią podnieść się z tej sytuacji tak, jak ja się podniosłam.
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Złorzeczenie

Postautor: Xsenia » 15 sty 2014, 12:55

Juni naprawdę chcesz rozpocząć ten temat?? :)
Wiele kobiet nie odchodzi. Wiele musi powoli dojrzewać do tej decyzji. A niektóre nigdy nie odchodzą. Ja też nie odeszłam, choć uciekałam kilkanaście razy. Najdłuższy okres, w którym nie mieszkałam z mężem, to 8 miesięcy (3 lata po ślubie). Choć ja miałam trochę inną sytuację, bo u mnie toksyczną osobą nie był mąż tylko teście. Tyle, że pewne osoby z forum o przemocy w domu, nawet nie chciały słyszeć, że mąż może też być ofiarą. Dla tych kobiet facet to samo zło, obojętnie dlaczego tak się zachowuje. Ja tak na to nie potrafiłam patrzeć, ciągle się zastanawiałam dlaczego?, a według niektórych nie powinnam się zastanawiać, tylko uciekać. Nie uciekłam, zaczęłam walczyć (oczywiście słownie :)) i wywalczyłam to czego chciałam. Zmieniłam się ja i zmienia się mój maż. I teraz jest bardzo dobrze. :)
Tobie Juni też tego życzę. :)
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości