Atalio i Krzysiu, Zbyszkowi i mnie nie chodzi o to, że ludzie cierpiący po stracie np dziecka są egoistami. To bardzo naturalne i oczywiste, że rodzice cierpią tak, że nie da się tego nawet opowiedzieć, ani wyobrazić. Dziwne byłoby, gdyby spłynęło to po nich jak po kaczce. Jeśli się kocha, wiadomo, że rozłąka będzie bolała. Wynika to z tęsknoty.
Egoizm, o którym mówi wiele duchów, ale i żyjących to stawianie swojego bólu, ponad dobro ducha naszego bliskiego. Jest to w sytuacji, gdy ktoś tak bardzo koncentruje się na swoim cierpieniu, że całkowicie pomija kwestię szczęścia ducha.
Pozostawanie ducha przy Ziemi nie niesie mu szczęścia, dlatego napisałam, że powinniśmy nalegać, by bliski nie pozostawał przy nas, ale szedł tam, gdzie jego miejsce i szczęście. Przecież nie rozstajemy się na zawsze, tylko na króciutką chwilkę, bo czym jest nawet kilkadziesiąt lat wobec wieczności?
Pomiędzy rozpaczą i bólem, a przytrzymywaniem ducha na siłę przy sobie jest na prawdę bardzo cieniutka granica. Często wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, że nasza rozpacz uniemożliwia odejście bliskiego. Ból i rozpacz to jedne z najsilniejszych uczuć człowieka. Dlatego właśnie popadając w nich widzimy rzeczywistość bardzo subiektywnie i jest to zrozumiałe. I wtedy właśnie można przekroczyć tę granicę.
Można przecież płacząc po stracie mówić jednocześnie: "Kocham Cię bardzo Słoneczko, brakuje mi Ciebie i zawsze będę myślami z Tobą, ale nie zostawaj tu na Ziemi. Idź tam, gdzie Twoje szczęście - do Boga. Do zobaczenia po tamtej stronie". Pozwalamy sobie na cierpienie, płacz, ból, przeżycie żałoby, przez którą dla zdrowia psychicznego trzeba przejść, jednocześnie otwierając drogę swemu dziecku i umożliwiając mu odejście.
Niestety w Polsce spirytyzm jest bardzo mało rozpowszechniony i nasi rodacy nie wiedzą, jak zachować się po śmierci bliskiego. W wielu krajach na świecie, szczególnie na kontynencie azjatyckim i afrykańskim, śmierć bliskiego to powód do radości. Rodzina czule żegna go i świętuje uwolnienie go z ciała i powrót do domu. Niektórzy natychmiast po śmierci, palą wszystkie rzeczy bliskiego, by nic go tu nie trzymało. Zaciekawił mnie fakt, jak bardzo spirytystyczne jest ich rozumowanie.
Jeśli chodzi o dowiadywanie się o położeniu naszego bliskiego, tak jak mówi Zbyszek, można poprosić Opiekuna o informację, a Boga o taką możliwość. To cudowne, że matka chce wiedzieć, czy jej dziecko jest szczęśliwe i czy niczego nie potrzebuje. Wynika to z jej troski i miłości. Jeśli sam duch bliskiego będzie miał możliwość przyjść do niej lub do medium, będzie wiedział kiedy i w jaki sposób to zrobić. Ludzie, którzy przychodzili do Chico, szli właśnie z nadzieją, że ich bliski zechce również przyjść i coś przekazać. Duchy były więc wcześniej na to przygotowane i te, które mogły przychodziły. To dlatego Chico odbierał informacje, które następnie dalej mógł przekazać rodzinom. Nie ma w tym nic złego, ponieważ to inicjatywa samych duchów w odpowiedzi na prośby rodzin. Trzeba jednak wiedzieć, że nie wszyscy otrzymywali odpowiedź. W wielkiej Brytanii spotkanie z mediami odbywa się w taki sposób, że ludzie siedzą sobie w jakiejś sali z medium, które wskazuje na człowieka i mówi, że przyszedł duch taki i taki i przekazuje mu to i to. I również nie wszyscy otrzymują informację, ponieważ zdarza się, że z jakiegoś powodu duch nie może przyjść, lub człowiek nie może otrzymać informacji.
Inną rzeczą jest, jeśli ktoś przychodzi do medium i mówi: skontaktuj mnie z moim bliskim i następuje przywoływanie na siłę. Konsekwencje takiego kroku mogą być bardzo poważne. I historia opowiedziana przez Zbyszka jest jedną z wielu możliwości. Niestety jest to kwestia bardzo delikatna, ponieważ duchy mogą zachować się na prawdę różnie, dlatego trzeba zachować dużą ostrożność. Na samym początku dwukrotnie popełniłam taki błąd i wywoływałam. Dziękuję dziś Bogu, że dostałam wtedy reprymendę w tej kwestii i że nie przyszły duchy, które wywoływałam, ale te które aktualnie były obok mnie, ponieważ mogłabym zrobić im krzywdę. Na prawdę warto poczekać, aż przyjdą same.
Najbardziej niebezpiecznym okresem jest czas tuż po śmierci bliskiego, gdy jest on jeszcze w pewnym zawieszeniu pomiędzy światem ziemskim i duchowym. To wtedy trzeba zachować ostrożność i spokój. To bardzo nieodpowiedni czas na szukanie z nim kontaktu, gdyż musi on wówczas dokonać decyzji o dalszej drodze.
Jest tu na forum osoba, która niedawno straciła ukochane dziecko. Mam nadzieję, że któregoś dnia zechce się podzielić swoimi spostrzeżeniami. Absolutnie ją podziwiam i uwielbiam za to co zrobiła. Bardzo cierpiała, a jednocześnie znalazła w sobie siłę, by prosić dziecko, by szło właśnie w stronę "światła", a nie zostawało tutaj.
Ostatnio przeczytałam bardzo mądre zdanie, które mówiło, że prawdziwa miłość to taka, która daje, nie oczekując nic w zamian.
Czy Atalio i Krzysiu rozumiecie już tę subtelną różnicę. Jeśli nie, spróbuję to opisać jeszcze inaczej. Tylko dajcie znać.
Xsenia pisze:Spirytyzm wierzy w reinkarnację, więc jak można przywołać ducha osoby zmarłej jeśli tamta się reinkarnowała?
Czasami pomiędzy inkarnacją jedną, a drugą upływa mnóstwo czasu, w niektórych przypadkach nawet całe stulecia. Duch ma więc mnóstwo okazji, by przyjść.