danvue pisze:Nie mógłby stworzyć duszy jeśli wiedzialby, że nigdy nie dojdzie do światła.
Napiszę teraz herezję, więc proszę nie linczujcie mnie

A jeśli Bóg jest istotą (energią) neutralną? Stwarza i dobro, i zło? I tylko od nas samych zależy, w którą stronę pójdziemy? Napisałeś Bóg wiedziałby. Cały czas odbieracie Boga jako człowieka. Skąd wiadomo, że Bóg wie cokolwiek? albo że odczuwa cokolwiek? Gdzieś niedawno była mowa o tym, że niemożliwością jest by Bóg odczuwał negatywne emocje (złość, chęć zemsty), a może pozytywnych też nie odczuwa? Może to tylko siła, energia stwórcza neutralna, ani dobra, ani zła?

Wiem trochę herezje opowiadam

ale czasem coś takiego moja "inteligencja" ;P mi podsuwa

danvue pisze:Miliardy lat dusza może być zła, ale w końcu i tak dojdzie do Boga, no nie ma opcji.
Mnie do tego nie musisz przekonywać

Tyle, że ja się skupiam na troszkę mniejszym czasie

takim, w którym dusze "jeszcze chcą" być złe

danvue pisze:Nie chodziło mi o ich cele, ale o cel życia - rozwój odbywa się tylko w jedną stronę - w stronę doskonałości.
Można być też doskonale złym ;P chodziło ci raczej o rozwój w kierunku dobra

danvue pisze:Źli ludzie cierpią - zgadzam się z Krzysztofem. Hmm.. jeśli przekazy z tamtej strony Cię nie satysfakcjonują (Niebo i Piekło A Kardeca na przykład), to może uwierzysz mediom, które, jak wiadomo, czują co się dzieje z Duchem i dlaczego.
Mnie satysfakcjonują

ale według niektórych osób jestem nawiedzona, bo wierzę w duchy i paranormalność. Większość niestety jest bardziej realistami i dopóki ich to nie dotknie osobiście, to ciężko im cokolwiek wytłumaczyć. A ci realiści widzą, że niska moralność się im opłaca, i nie przejmują się przyszłymi życiami (tak wiem oni będą musieli powtórzyć lekcję

). Realiści nie wierzą w duchy i nie wierzą też w przekazy medium. Tym bardziej, że nawet w tej dziedzinie zdarzają się oszuści (niestety - patrz Wanda Prątnicka).
danvue pisze:On był przerażony, nie wiem czy wiesz co czują takie Duchy..
Nie mam pojęcia. Jedyne moje kontakty z duchami, to sny o babci mojego męża i teściowej. Ani jedna, ani druga w moich snach się nie bała. Babcia była raczej wściekła na mnie

A teściowa była tak miła, tak pomocna, że obudziłam się jeszcze w szoku

danvue pisze: Dręczą je wyrzuty sumienia, nieustające, one nie śpią, nie zajmą się czymś innym, czasem nie mają nadzieji na poprawe, czasem są same w ciemności i trwają tak, nie wiedząć ile to może trwać, myśląć, że to piekło może trwać wiecznie. Mają wtedy większy ogląd spraw, więc widzą wyraźnie komu zrobili przykrość itp. Napewno jesteś w stanie sobie to wyobrazić chociażby po części.
No właśnie. Mam nieodparte przekonanie, że po śmierci przechodzimy tak jakby czyściec. Tam analizujemy nasze życie i nasze wybory. I jeśli uznamy, że jesteśmy czemuś winni, to musimy to odpokutować (przeprosić, pomóc, czy coś w tym stylu). Ci, którzy odpokutują wszystkie zawinienia idą dalej (reinkarnacja). Ale niektórzy nie chcą ani odpokutować, ani nie widzą własnej winy. Ci, według mnie, zostają uwięzieni w międzyczasie. Ani w tamtym świecie, ani w tym. I to są, według mnie, duchy, które straszą. Ale poza nimi są jeszcze siły, które są bardzo złe (może to duchy, które przebywają na Ziemi od wieków i nie chcą się poprawić, i tylko są coraz bardziej złe, nie wiem).
I tak, jestem w stanie to sobie wyobrazić, bo moje sumienie już mi podpowiada, co będę odpokutowywać. Jeśli robię coś źle, i mogę za to jeszcze przeprosić, to to robię. Ale jest kilka spraw, których nie jestem w stanie już naprawić. I wiem, że będę to mogła zrobić po śmierci, co nie oznacza, że moje sumienie je sobie odpuszcza

Gryzie mnie stale....
danvue pisze:Napisałaś że "Dlatego inteligent może robić rzeczy niskie moralnie, ale opłacalne tu i teraz." i zgadzam się, ale to jest tylko "tu i teraz", a popatrz na ciągłość życia.
Danvue, ale ja wiem, że po tym życiu jest następne

Wiem, a nie tylko wierzę. Mnie o tym przekonywać nie musisz

Ale większość nie zdaje, i nie chce sobie zdawać z tego sprawę. Im łatwiej myśleć, że życie się kończy po śmierci. I łatwiej im robić złe rzeczy

danvue pisze: Tak jak i człowiek tutaj uczy się, że czasem uśmiechem, dobrym słowem, uprzejmością, może zdziałać o wiele więcej niż siłą.
Ba

A wiesz co robi miłość z głębi serca? Zwala z nóg i potrafisz przenosić góry

Chcesz wiedzieć jakie zdarzenie jest dla mnie najważniejsze w moim życiu? Urodzenie moich dzieci. To mnie zmieniło diametralnie, choć tego nie chciałam, ani się o to starałam. To się po prostu stało.

Ale oczywiście to jest najważniejsze dla mnie. Dla innych ich cel życia może być inny

Krzysiu świetny artykuł.
Krzysztoff pisze:Według Kardeca (1857) jest to zdolność podejmowania wyborów i wyciągania nauki z tych wyborów, co umożliwia inteligentnym stworzeniom stopniowe odkrywanie otaczającego je świata i tworzenie nowych rozwiązań (intelektualny rozwój). Co więcej, ten sam intelektualny wzrost wyposaża istotę w zdolność lepszego dokonywania moralnych wyborów lub nauki opartej na analizie przeszłych złych decyzji... "
Wyciągania nauki z tych wyborów. Tak właśnie rodzą się mordercy seryjni. Zabiją, nie złapano ich, nie ponieśli kary, wniosek: mogą zrobić to ponownie. A sumienie można wyciszyć. I można się udoskonalić i przy następnym morderstwie zrobić to szybciej, łatwiej, bardziej skomplikowanie, bardziej nieludzko, z mniejszą ilością krwi, lub większą w zależności od chorych potrzeb mordercy. Intelektualny wzrost nie zawsze prowadzi do dokonywania lepszych moralnie wyborów.