Na obraz i podobieństwo Boga

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Na obraz i podobieństwo Boga

Postautor: atalia » 28 wrz 2014, 22:25

Xeniu, nie ma żadnego obowiazku zgadzania się ze mną. Masz swoje zdanie, jednak nie oznacza to automatycznie, ze tak jest naprawdę.
Argument o ziemskich dzieciach ma się jakby nijak do dziecięctwa bozego.
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Na obraz i podobieństwo Boga

Postautor: atalia » 28 wrz 2014, 22:26

Dzięki za ciekawą dyskusję, ale idę spac.
Dobrej nocy! :)
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Na obraz i podobieństwo Boga

Postautor: Xsenia » 28 wrz 2014, 22:33

cthulhu87 pisze:Nie sądzę, że łączy się to z egoizmem. Myślę, że chęć bycia częścią Boga, albo nawet zlania się z Bogiem w jedną całość wynika przede wszystkim z głębokiej ludzkiej potrzeby bliskości i uwolnienia od cierpienia. Freud porównywał doświadczenie mistycznego zjednoczenia z Bogiem z poczuciem błogiej jedności, jakie dziecko miało z matką jeszcze w okresie płodowym. Dziecko, które rodzi się, dorasta i którego umysł stopniowo napełnia się bogactwem wrażeń otrzymanych ze świata zewnętrznego, zaczyna odróżniać swoje ja od nie-ja. Pierwsze odróżnienie między dzieckiem a matką pojawia się na przykład w chwili, gdy dziecko chce otrzymać pokarm a matka nie zawsze jest dostępna. A więc podział na ja i nie-ja wiąże się zawsze z jakimś cierpieniem... Jeśli nie ma czegoś, co doznaje bólu, nie ma mowy o bólu.

Piszesz to tak, jakby samotność była ciągłym cierpieniem. A to nieprawda. Można być samotnym i szczęśliwym. Owszem większość ludzi dąży do stada :) ale nie oznacza to że wszyscy. A chęć być częścią Boga, albo gorzej - bycia samym Bogiem, to przerost własnego EGO. I współczuję ludziom, którzy czują się Bogami. Bo im wyżej się wzleci tym dłużej i boleśniej się spada.

Atalia oczywiście, że każdy ma prawo do własnego zdania :D I oczywiste jest, że mogę się mylić :D ale skoro ja mam być jak Bóg, to czy Bóg też się myli?
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Na obraz i podobieństwo Boga

Postautor: Krzysztoff » 28 wrz 2014, 22:33

Mirek pisze:Krzysztofie jak mozna porownywac rzecz martwą do żywej? Zawsze wyjdzie Ci niedorzeczność.

To tak samo jak porównywanie człowieka do Boga, czyż nie ?

Mirek pisze: tylko ludzie zapomnieli kim są


Czy są ku takiemu twierdzeniu jakiekolwiek przesłanki ? Różne źródła twierdzą jednak że po stronie duchowej istoty stoją na różnym poziomie wiedzy, świadomości i rozwoju moralnego.

Skoro "jesteśmy równi Bogu" to chyba po śmierci powinniśmy właśnie tą boskość uzyskać ?!
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: Na obraz i podobieństwo Boga

Postautor: cthulhu87 » 28 wrz 2014, 22:39

Xsenia pisze:
cthulhu87 pisze:Nie sądzę, że łączy się to z egoizmem. Myślę, że chęć bycia częścią Boga, albo nawet zlania się z Bogiem w jedną całość wynika przede wszystkim z głębokiej ludzkiej potrzeby bliskości i uwolnienia od cierpienia. Freud porównywał doświadczenie mistycznego zjednoczenia z Bogiem z poczuciem błogiej jedności, jakie dziecko miało z matką jeszcze w okresie płodowym. Dziecko, które rodzi się, dorasta i którego umysł stopniowo napełnia się bogactwem wrażeń otrzymanych ze świata zewnętrznego, zaczyna odróżniać swoje ja od nie-ja. Pierwsze odróżnienie między dzieckiem a matką pojawia się na przykład w chwili, gdy dziecko chce otrzymać pokarm a matka nie zawsze jest dostępna. A więc podział na ja i nie-ja wiąże się zawsze z jakimś cierpieniem... Jeśli nie ma czegoś, co doznaje bólu, nie ma mowy o bólu.

Piszesz to tak, jakby samotność była ciągłym cierpieniem. A to nieprawda. Można być samotnym i szczęśliwym. Owszem większość ludzi dąży do stada :) ale nie oznacza to że wszyscy. A chęć być częścią Boga, albo gorzej - bycia samym Bogiem, to przerost własnego EGO. I współczuję ludziom, którzy czują się Bogami. Bo im wyżej się wzleci tym dłużej i boleśniej się spada.

Atalia oczywiście, że każdy ma prawo do własnego zdania :D I oczywiste jest, że mogę się mylić :D ale skoro ja mam być jak Bóg, to czy Bóg też się myli?


Nie napisałem tu nic na temat samotności. Staram się tylko dociec psychologicznych podstaw tej formy mistycyzmu, o której rozgorzała dyskusja. Mówienie tu o egoizmie jest trochę nie na miejscu, z dwóch powodów:

1) spłyca tematykę, sugerując, że istnieje jedna tylko pobudka, która prowadzi do tego kierunku myślenia;
2) wprowadza element wartościowania, w dodatku negatywnego, bo egoizm jednoznacznie kojarzy się z negatywnym osądem moralnym.

Generalnie proponuję zdefiniować pojęcia, co dokładnie ma tu być jednością i z czym. I jak rozumieć tę jedność i o jakim Bogu mowa. Jeśli wam się chce i jeśli chodzi tu o dojście do prawdy, a nie takie tam... gadu gadu.

Opowiastki o wznoszeniu się ponad rozumowanie ludzkie jestem w stanie przyjąć w tym znaczeniu, że to wznoszenie się ponad rozumowanie ludzkie skutkuje otrzymaniem wiedzy niekomunikowalnej drogą rozumowania ludzkiego, a więc prawdziwy mistyk winien raczej milczeć, a nie rozprawiać o swoich doświadczeniach na forach dyskusyjnych.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Na obraz i podobieństwo Boga

Postautor: konrad » 28 wrz 2014, 22:52

Ja szczerze powiedziawszy stwierdzenie, że jesteśmy jednością z Bogiem, traktuję podobnie jak inne (np. wszystko jest energią), które ładnie brzmią, ale jak się w nie zagłębiamy, to niekoniecznie są logiczne i spójne. To, że ktoś kiedyś wymyślił teorię o tym, że jesteśmy cząsteczkami Boga, nie oznacza, że jest ona prawdziwa, choć z pewnością kusi... Jeśli chcemy szukać mechanizmów psychologicznych, które stoją za tym przekonaniem, to oczywiście nie można upraszczać, ale myślę, że raczej nie ma w tym jakichś wyższych idei... Ludzie mogą chcieć się dowartościować, poszukują nadziei na to, że są kimś lepszym niż w rzeczywistości itp. Podchodzę trochę tak do tego, bo wydaje mi się, że wszystkie przekonania, które dotarły do nas gdzieś ze wschodu, a które bazują właśnie na tym wyzbyciu się ego i wtopieniu się w Boskość, koniec końców sprawiają, że człowiek skupia się na sobie. Zaczyna wyzbywać się siebie i de facto odnajduje pustkę. Nie wiem, czy to przynosi szczęście albo spełnienie. Chyba wręcz przeciwnie.

O wiele bardziej podoba mi się idea spirytyzmu, czyli idea dążenia duchów do doskonałości, do której dochodzą pokonując trudną drogę. Z początku muszą kroczyć drogą instyktów, z których wyrasta egoizm. To droga niezbędna do tego, by zacząć uczyć się emocji i człowieczeństwa. Następnie muszą się wyzbyć tego, co instynktowne, muszą odejść od egoizmu, by działać na rzecz innych. I w pewnym momencie będą tak bardzo poświęcać się dla innych, że zupełnie zatracą swoje ego... Będą wciąż zachowywały swoją tożsamość, ale ich życie będzie polegało na wspieraniu innych. Nie oznacza to, że staną się Bogiem lub gdzieś znikną... Po prostu aktywują swój Boski potencjał, rozpalą iskrę Boskości, która dała im życie... Ale wciąż będą sobą, dziećmi Boga, które Bogiem nie były i nigdy nie będą.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Na obraz i podobieństwo Boga

Postautor: Xsenia » 28 wrz 2014, 23:01

cthulhu87 pisze:Generalnie proponuję zdefiniować pojęcia, co dokładnie ma tu być jednością i z czym. I jak rozumieć tę jedność i o jakim Bogu mowa. Jeśli wam się chce i jeśli chodzi tu o dojście do prawdy, a nie takie tam... gadu gadu.

Też jestem za tym by sprecyzować w czym jesteśmy Bogiem, a w czym nie. Choć to w czym nie jesteśmy Bogiem potwierdzi tylko, że jesteśmy inną istotą niż Bóg.

konrad pisze:Ja szczerze powiedziawszy stwierdzenie, że jesteśmy jednością z Bogiem, traktuję podobnie jak inne (np. wszystko jest energią), które ładnie brzmią, ale jak się w nie zagłębiamy, to niekoniecznie są logiczne i spójne.

Dobrze to napisałeś Konrad :) tylko nie rozumiem dlaczego teoria, że wszystko jest energią jest dla ciebie nielogiczna i niespójna. :?
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Na obraz i podobieństwo Boga

Postautor: konrad » 28 wrz 2014, 23:10

Xsenia pisze:tylko nie rozumiem dlaczego teoria, że wszystko jest energią jest dla ciebie nielogiczna i niespójna. :?


Jeżeli nawet przyjmiemy, że materia jest energią, czy też może się nią stać, to np. duchy nie są energią, bo nie są materią. To zdanie "Wszystko jest energią" brzmi podobnie jak "Wszystko jest miłością" albo "Wszystko jest jednością". Takie piękne stwierdzenia, ale nie do końca wiadomo, co z nich wynika i na czym się opierają.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Na obraz i podobieństwo Boga

Postautor: Xsenia » 29 wrz 2014, 00:29

konrad pisze:Jeżeli nawet przyjmiemy, że materia jest energią, czy też może się nią stać, to np. duchy nie są energią, bo nie są materią.

Hmm materia jest energią, ale energia nie jest materią. Inaczej mówiąc, energia może stworzyć materię, ale nie musi. Dusze to energia z informacją, ale nie materią. Tak to rozumiem.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Na obraz i podobieństwo Boga

Postautor: stefan12 » 29 wrz 2014, 07:48

A może stwierdzenie o naszym podobieństwie do Boga jest związane z tezą, że w takiej materialnej formie jaką mamy, zostaliśmy "stworzeni" nie przez Boga Stwórcę, ale przez osobniki innej cywilizacji, które poprzez manipulację DNA małpoludów stworzyli homo sapiens, które swoją budową cielesną przypomina ich budowę?

To teoria Danikena, ale cały czas mam wrażenie, że być może to pycha każe nam uważać, że jesteśmy tak bardzo wyjątkowi, że tylko bezpośrednio Bóg nas stworzył. Zapewne nasze dusze tak, ale ciało fizyczne może już nie.
Awatar użytkownika
stefan12
 
Posty: 474
Rejestracja: 05 gru 2013, 13:08

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość