Mirku, to jest cała długa dyskusja o tym, co potrzebne jest do zbawienia i czym owo zbawienie jest. W wielu nurtach chrześcijaństwa uznaje się, że do zbawienia potrzebne jest uwierzenie w Jezusa Chrystusa i nic więcej. Ty w swoim poście zdajesz się łączyć tę myśl z ideą Boga jako bytu, który jest nam równy. Masz pewne prawo w to wierzyć, ale generalnie w spirytyzmie nie znajdziesz za bardzo potwierdzenia tych idei. Hasłem spirytyzmu jest na pewno: "Bez miłosierdzia nie ma zbawienia", czyli twierdzenie, że tylko poprzez działanie na rzecz dobra stajemy się doskonalsi i wyzwalamy się z naszych problemów i niedoskonałości. Spirytyzm wyraźnie pokazuje, że Bóg stoi ponad nami, ale z drugiej strony nie stanawia nas w roli jego sługi, pokazując, że musimy się przed nim kłaniać... Jest wręcz przeciwnie. Człowiek odgrywa aktywną rolę i patrzy na Boga szukając inspiracji na drodze do swojej doskonałości. Ale jego relacja z Bogiem jest bliższa współczesnym relacjom rodziców z dziećmi, gdzie dzieci traktują rodziców jako partnerów w działaniu, ale wciąż się od nich uczą, a nie jako autorytarne postaci, które decydują o ich życiu.
Jeżeli zagłębisz się w spirytyzm, zobaczysz, że obraz Boga w nim zawarty jest bliższy deizmowi niż wizji chrześcijańskiej, muzułmańskiej lub innej. Bóg nas stworzył, dał narzędzia do działania, ale niekoniecznie stoi za naszymi plecami i wpływa na nasze życie.
A co do przypisów biblijnych, warto poznać przede wszystkim historię Biblii, żeby zrozumieć, że przypisy są jedynie próbą zrozumienia niektórych słów, ale oczywiście trzeba pójść dalej i zobaczyć, że wielu słów w początkowych manuskryptach po prostu nie było i zostały potem dopisane, zmienione, źle przetłumaczone. Nie chodzi zatem o to, że błędnie interpretujemy oryginał, ale o to, że do oryginału - czyli słów Jezusa - możemy w ogóle nie mieć dostępu, bo to, co mamy do dyspozycji, jest wymysłem ludzi żyjących na przykład 500 lat po Chrystusie.
