autor: Freya » 02 cze 2009, 17:13
Ostatnio wrócilam do "Rozmów z Bogiem" i wiecie jak Bóg odpowiada Walschowi na pytanie o piekło?
"Czym jest piekło?-Doświadczeniem najgorszego z mozliwych skutków własnych wyborów,decyzji,wytworów.To naturalna konsekwencja każdej myśli,która się Mnie wypiera i zaprzecza temu Czym Jesteś w relacji ze Mną.To cierpienia jakiego przysparzasz sobie w wyniku błędnego myslenia.
Piekło jest przeciwieństwem radości, niespełnieniem.To znajomość prawdziwej własnej istoty i niemożnosć jej doświadczenia.To bycie nie w pełni.Oto czym jest piekło i nie ma straszniejszej rzeczy dla twej duszy.
Ale piekło nie istnieje w postaci miejsca ,o którym snuje sie przeróżne fantazje,gdzie płoniesz w wiecznym ogniu,ani tez jako stan nigdy nie kończącej sie udreki.Jaki miałbym w tym cel?
Nawet gdybym powziął te jawnie nie-Boską myśl ,że ty "nie zasługujesz"na niebo , czy szukałbym tego rodzaju wymyslnej zemsty, czy kary za to że nie stanąłeś na wysokosci zadania? Czy nie byłoby dla mnie prościej pozbyć się ciebie?Skąd to mściwe dążenie do poddania cię cierpieniu przekraczającemu wszelkie wyobrażenie?Jeśli powiesz ze z potrzeby sprawiedliwości, to czy nie zadoścuczyniłoby jej zwykłe wyłączenie ciebie ze wspólnoty ze Mną w niebie?Czy konieczne bylyby jeszcze innego rodzaju męki?Oświadczam ci ,ze nie spotka cie po śmierci nic z tych rzeczy, które tak barwnie malują wasze teologie oparte na strachu.Lecz dusza twoja moze doświadczyc takiego smutku, takiej niepełności,takiego braku, takiego oddzielenia od Boskiej radości, że wyda jej się to piekłem. Powiadam jednak ze to nie Ja jestem tego sprawcą.Ty sam stwarzasz to doświadczenie (...)ilekroc wypierasz się własnej Jaźni;ilekroć odrzucasz to, Czym W Istocie Jesteś.
Lecz nawet to nie trwa wiecznie.Nie moze, ponieważ mój plan wobec ciebie nie przewiduje , abyś pozostał odłączony ode Mnie po wsze czasy. Coś takiego jest we ogóle nie mozliwe-gdyż aby do tego doszło , nie tylko ty musiałbyś wyprzeć sie swej prawdziwej istoty, ale Ja również. A tego nigdy nie zrobię.(...)
Czy konieczny jest strach , abyś trzymał się tego , co jest z gruntu dobre?Czy trzeba ci grozić , abyś był dobry? Na czym właściwie polega "bycie dobrym"?Kto to ustala? Kto ustanawia reguły i wytycza zasady postępowania?
Powiadam ci: to ty ustanawiasz własne reguły, ty ustanawiasz sam dla siebie zasady postępowania.I osądzasz , jak dobrze sie spisałes;jak dobrze sie sprawujesz.Albowiem to ty sam postanowiłeś Kim i Czym W Istocie Jestes- i Czym Pragniesz Być. Dlatego ty jeden możesz siebie ocenić.Nikt inny cię nie osądzi, nigdy, po cóż bowiem Bóg miałby osądzać własne dzieło i potepiać je?Gdyby było moim zamierzeniem, abyś był idealny pod każdym względem, pozostawiłbym ciebie w stanie skończonej doskonałości, z której przybyłeś. Cała rzecz polega na tym, byś siebie odkrył, stworzył swą Jaźń, jaką jesteś w rzeczywistosci i jaką szczerze chcesz być. Ale to nie mogłoby się stać , gdyby nie dano ci też wyboru bycia czym innym.
Zatem czy mam cie karać za to ,że dokonałeś wyboru, jaki Ja sam przed tobą postawiłem? Gdybym nie życzył sobie , abyś wybrał tę druga możliwość , to czy stwarzałbym cokolwiek innego niż ta pierwsza?
Należy się nad tym zastanowić , zanim wyznaczy Mi się rolę potepiającego Boga.
(...) Możesz więc czynić , jak ci się podoba, bez obawy przed karą. Warto jednak uświadomić sobie tego konsekwencje. Konsekwencje to rezultaty , naturalne następstwa. Różnią się od zemsty czy kary. Następstwa są po prostu wynikiem puszczenia w ruch naturalnych praw. Wystepują jako konsekwencja , dość przewidywalna tego co było.
Naturalnym prawom podlega całość procesów życiowych. Jesli je pamiętasz i stosujesz , to znaczy, ze opanowałeś sztukę życia na płaszczyźnie fizycznej.To , co odbierasz jako karę-albo co wydaje ci się złem , albo pechem-jest niczym innym jak skutkiem działania naturalnego prawa."
Taki przekaz na temat piekła otrzymał Walsch.
Nie wiem jak Wy , ale ja jestem pod wrażeniem tych "rozmów". Trzeba tylko czytać w skupieniu i bardzo uwaznie, a wszystko układa sie w logiczny ciąg i ma sens.
"Śmierć nie jest zgaszeniem światła,lecz tylko wyłączeniem lampy,ponieważ przyszedł świt. "
R.Tagore