Czytałam kiedyś, że osoby, z którymi w poprzednich wcieleniach mieliśmy jakieś nie do końca załatwione sprawy, bądź byliśmy z nimi zanadto związani emocjonalnie, powracają do nas w obecnym wcieleniu i czasami jeśli łączą nas z kimś uczucia, których nie potrafimy wyjaśnić [ np. silna niechęć bądź strach przed kimś bez powodu], jest to powiązane ze stosunkami z poprzednich wcieleń. Słyszałam o przypadku dziewczyny, która panicznie bała się swojego ojca, mimo że stosunki miała z nim poprawne, nie było też żadnych przejawów przemocy w rodzinie. Po seansie z hipnotyzerką wróciła min. do swego wcielenia, jako młodej dziewczyny w średniowiecznej Szkocji. Dziewczyna została zamordowana przez trójkę mężczyzn, z czego dusza jednego z morderców reinkarnowała obecnie w... jej ojca!
Witam tak w ogóle wszystkich na forum...
Nie lubię używać słowa 'wierzę'' lub ''nie wierzę'' jeśli chodzi o sprawy wyższego bytu...To jest kwestia doświadczenia osobiście pewnych odczuć. Jeśli chodzi o reinkarnację- czasami mam przebłyski jakiś wspomnień, skojarzeń, które mogłyby wskazywać na moje losy w poprzednich wcieleniach, bądź też ustawicznie trafiam na zdarzenia, bądź ludzi wiążące mnie ze Skandynawią, a szczególnie z miejscami takimi jak Sztokholm czy Odense [ ludzie tam urodzeni, bądź mieszkający, albo opowiadający, że tam byli...Sztokholm zresztą sama odwiedziłam dwa razy i nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że znam skądś te miejsca, choć mogły wyglądać inaczej...bo nie tyczyło się to tego, że znałam je z widzenia, mogłam je przecież widzieć na zdjęciach...to było raczej jakieś doznanie związane z samą ziemią, miejscem...nie umiem tego jakoś sensownie opisać, ale mam nadzieję, że domyślicie się, o co chodzi] Podejrzewam, że musiałam być silnie związana z tymi rejonami.
Inna sprawa- odnośnie ludzi, z którymi jednak byliśmy rozliczeni, którzy nie pojawili się ponownie na naszej drodze tak na dłużej...Miałam dwukrotnie takie dziwne wrażenie, że znam kogoś od wielu, wielu lat i to bardzo dobrze, mimo że nigdy wcześniej nie spotkałam tej osoby, nie rozmawiałam. Raz miałam coś takiego na ulicy, drugi raz się tyczył muzyka, z którym odczuwam jakąś dziwnie silną więź od przesłuchania pierwszej płyty...czego totalnie nie umiem wyjaśnić sobie.
Chciałabym kiedyś zdecydować się na seans, tak z czystej ciekawości, bo jest zdecydowanie wiele rzeczy, które silnie oddziałowywują na moje życie, a nie do końca potrafię wyjaśnić, czemu.