autor: Hansel » 20 lip 2015, 01:58
,,W ewangelii „Łukasza” poza opisem męki Jezusa jest jeszcze coś innego, co mnie bulwersuje. Jest to mianowicie stosunek tego ewangelisty do praktyki krzyżowania.
Rzecz naturalna, ukrzyżowanie Jezusa jest w oczach ewangelistów najokropniejszą ze zbrodni, jakich się kiedykolwiek dopuszczono. Jednakże w czasach panowania imperium rzymskiego ukrzyżowano tysiące ludzi! Co o tym myśli ewangelista ? W jego przekazie podczas samego krzyżowania „Jezus mówił: «Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią»” (23: 34)
W modlitwie tej upatruje się, zwłaszcza jeśli idzie o chrześcijan, przejaw wykazanej przez Jezusa nadludzkiej zdolności przebaczania: doznając męki modli się
za tych, którzy mu ją zadają. Jednakże zwrócić wypada uwagę na dwuznaczność zwrotu „nie wiedzą, co czynią”. Z czego ci ludzie nie zdają sobie sprawy? Oczywiście z tego, że dopuszczają się bogobójstwa (czy też wydają na kaźń „Syna Bożego”, jakkolwiek by się miało ten tytuł rozumieć). W każdym razie nie wiedzą, że wydają na kaźń kogoś niewinnego. Ponieważ tego właśnie nie rozumieją, Jezus modli się o boże zmiłowanie dla nich.
Z innej jednak strony ludzie ci doskonale „wiedzą, co czynią”:mianowicie wydają człowieka, którego uważają za winnego, na mogącą trwać kilka dni potworną agonię. Za to Jezus nie błaga Boga o zmiłowanie dla nich. Widocznie w tym nie upatruje ich grzechu. Ten, który według innego ewangelicznego przekazu ocalił grzesznicę przed ukamienowaniem, zdaje się nie widzieć nic grzesznego w stosowaniu tak okropnej metody wykonywania kary śmierci, o ile podlegają jej zbrodniarze albo ludzie przez wyrokujących o nich szczerze za zbrodniarzy uważani.
Oczywiście, zakładając historyczność postaci Jezusa, nikt nie wie, co mówił Jezus przybijany do krzyża, jeśli cokolwiek wówczas mówił, a nie np. krzyczał z bólu. Ewangelista daje tu po prostu wyraz własnemu poczuciu moralnemu. Wyraża je raz jeszcze, kiedy „nawróconemu złoczyńcy” wkłada w usta słowa zwrócone do złoczyń-cy zatwardziałego: „My przecież odbieramy słuszną karę za nasze uczynki” (23: 41).
Nie wiemy, czego według ewangelisty dopuścili się złoczyńcy ukrzyżowani po lewej i prawej stronie Jezusa. Czy jednak możliwa jest taka zbrodnia, za któ-163 Redaktorzy BT informują w przypisie, że „brak jest tego zdania w kilku czołowych rękopisach”. Uwaga moja dotyczy więc tych redaktorów Ewangelii „wg” Łukasza, którzy zamieścili to zdanie w ewangelii – oraz tych chrześcijan, w szczególności współczesnych, dla których zdanie to, jedno z najbardziej znanych z ewangelii, jest również jednym z najbardziej ich wzruszających.
Pomijam sprawę, do której kilkakrotnie w tym szkicu wracałam, a mianowicie że według podstawowego mitu chrześcijańskiego ludzie ci są narzędziami bożego planu, wykonują więc to, czego dokonanie jest ich przeznaczeniem, a niemniej przeto są przedmiotem gniewu bożego. Na tej podstawie ma sens błagać o zmiłowanie dla nich, choć, o ile wiem, w przekonaniu większości chrześcijan Bóg nie przychylił się w tym wypadku do wstawiennictwa swego „Syna”. Quasi-diatessaronrą słuszną karą byłoby nawet nie po prostu zastosowanie kary śmierci, ale ukrzyżowanie?Albo wbijanie na pal? Albo łamanie kołem? Albo palenie na stosie czy gotowanie żywcem w smole? Albo wieszanie człowieka aż do śmierci za nogi wraz z tak samo powieszonymi psami, które miały w agonii gryźć powieszonego? Przez wieki czciciele Pisma zawierającego Kazanie na Górze oraz przekaz o niedopuszczalności ukamienowania cudzołożnicy tak właśnie mniemali i takie praktyki stosowali, a jeśli obecnie wielu z nich tak nie mniema, a przynajmniej tak nie mniemają ich intelektualne i polityczne elity – jeżeli zatorturowanie na śmierć nie groziło hitlerowskim ludobójcom, rosyjskiemu kanibalowi, belgijskiemu pedofilowi-zabójcy – to taka zmiana poglądów i praktyki nie odbyła się pod wpływem ko ścielnego kaznodziejstwa. Na skutek zjawiska psychicznego nazwanego przeze mnie we „Wstępie” do niniejszego zbioru szkiców „otorbieniem” znakomita liczba chrześcijan współczesnych nie zauważa postępu, jaki się w czasach nowożytnych dokonał w chrześcijańskim etosie. Nie zauważa, iż nie zgadza się z ewangelistą, który swój konformizm w stosunku do państwa rzymskiego posuwa tak daleko, że uznaje „słuszność” wymierzania „złoczyńcom” kary ukrzyżowania (nb.stosowanej, o ile wiem, jedynie do buntowników, którzy w naszych oczach uchodzić mogą za bojowników o wolność ich krajów, oraz do niewolników). Na tym tle rzuca się w oczy to, że świadectwo o niesprawiedliwości ukrzyżowania Jezusa wydaje w ewangeliach synoptycznych nie po prostu poganin, który mógłby się znaleźć w tłumie przyglądającym się kaźni, ale setnik, siepacz, który nadzorował przybijanie ludzi do krzyży. (O tym „świadku”, jak już na to zwracałam uwagę, niczego się więcej nie dowiadujemy – nie dowiadujemy się, czy został czcicielem Jezusa i przejęty etosem Kazania na Górze porzucił zawód siepacza.),,
Helena Eilstein ..Biblia w ręku ateisty..
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo