Wszyscy wiemy ze istnieje reinkarnacja i prawo karmy podobno sprawiedliwe...dla wiekszosci kojarzace sie na zasadzie jak ty kubie tak kuba tobie.
I tu zaczynaja sie moje watpliwosci
Zapewne slyszeliscie ze w niektorych przekazach spirytystow sa informacje ze dwie istoty lub grupa istot za nim reinkarnuja sie na ziemi planuja sobie pewne scenariusze
ziemskich hmm przezyc. I tak jedna osoba jest np. mezem druga zona , wedle scenariuszu ten maz ma byc niezbyt "dobrym mezem" w ziemskim wydaniu wyglada to np. jak maz tyran i alkoholik dreczacy, bijacy i zaniedbujacy swoja zone i rodzine.
Z poziomu przed narodzinami wyglada to tak ze te dwie istoty umowily sie i zgodzily na ten scenariusz , bo dusza np. grajaca zone chciala doswiadczyc pewnych przezyc i jest wszystko ok , po czym reinkarnuja sie , oczywiscie w wiekszosci przypadkow mamy wymazywana pamiec przed narodzeniem, wcielamy sie i realizujemy scenariusz na ziemi.
Z perspektywy ziemskiej poniewaz nie mamy pamieci co do umowy jaka zawarlismy taki zwiazek jest dla nas bardzo toksyczny, powoduje wiele bolu i cierpienia dla tej istoty ktora gra role zony i istot grajacych role dzieci. Nagromadza sie wiele pretensji, zalu, czasem nienawisci, istota grajaca role meza tyrana rowniez jest obciazona poczuciem
ze jest zla osoba, agresywna, nie radzaca sobie ze swoim nalogiem i brutalnoscia. Powiedzmy ze te istoty przezyly razem na ziemi ten scenariusz i przychodzi moment opuszczenia ciala. I tu zaczynaja sie moje demagogie....
W chwili smierci istota grajaca role meza jest pewna obaw , ma poczucie winy bo narozrabiala , mimo ze juz nie posiada ciala materialnego jej swiadomosc pozostaje na tym samym etapie idac dalej wiec pojawia sie swiatlo , tunel, pojawia sie jasna istota pelna milosci , zostaje wyswietlony film z calego zycia i postepki meza i teraz wedle karmy ten maz istota grajaca te role musi poniesc konsekwencje....to samo z zona ,smierc fizyczna, tunel, swiatlo, film , ona rowniez nie jest swiadoma umowy jaka zawarla z mezem, wiec czuje sie ofiara....ale laskawie mu wybacza...no ale karma powstala wiec trzeba ja hm... odpokutowac-zrownowazyc i zaczyna sie bledne kolo
Nasuwa sie nastepne pytanie jesli to tak wyglada to o jakiej karmie my mowimy? Jesli tak jest ,to zaczyna byc zachwiany caly dualizm tego swiata czyli dobra i zla. Bo idac dalej ten sam scenariusz mozna odniesc na motyw ofiara i morderca, dziecko i pedofil itd. Z duchowego punktu zostalo to zaprogramowane z ziemskiego "suprajs"
i wielka tragedia przynoszaca wiele cierpienia i bolu.
Wiec jesli tak jest czy reinkarnacja ma jakikolwiek sens?
Teraz drugi aspekt przed narodzinami wymazuje nam sie pamiec wcielamy sie ,zyjemy, umieramy trafiamy jak swiezaki spowrotem do swiata duchowego. Czy macie informacje od
medium przekazanae przez duchy o tym czy jest nam zwracana cala pamiec, nie tylko poprzednich reinkarnacji ale wszystkich pobytow w swiatach duchowych przed reinkarnacja na ziemi???
Inna sprawa wedle opisow gdy umieramy widzimy Jezusa, Budde, Mahometa w zaleznosci w co wierzymy na ziemi, a ja mam pytanie jak mozemy widziec jako istote pelna milosci np. Mahometa ktory w swoich hadisach namawia innych wierzacych by zabijali tych ktorzy nie sa mulzumanami, jako czlowiek gdy zyl nie byl dobrym przykladem , sex z dzieckiem Aisza ktora zostala jego zona w wieku 6 lat , masa mulzumanow bierze go za wzor do nasladowania jako czlowieka bez skazy.
Jak do tego ma sie dobro i zlo. postrzegane przez nas?JCzy duchy cos o tym mowia?
I ostatnia sprawa wedle Bibli to "Bog" ustanawia krolow na tej ziemi...czyli przywodcow.
Jesli ktos interesowal sie historia niekoniecznie ta obiegana to wie ze np. Hitler bardzo interesowal sie mistyka, spirytualizmem , a takze ze mial kontakt z duchami, wiele takich duchow jak by to powiedziec bylo inspiracja dla Hitlera , to samo z Bonaparte, czy nawet Mahometem. Wedle zalozenia z poczatku moich wywodow kazda dusza reinkarnujac sie tutaj ma scenariusz czyli wiadomo bylo z gory ze Hitler zostanie przywodca lll rzeszy i ze swoimi sklonnosciami do bestialstwa zamorduje miliony, to samo Stalin, Bonaparte czy Mahomet. Tak samo trzeba zalozyc ze grupa dusz ktora wcielala sie w tym okresie miala rowniez w scenariuszu zetkniecie sie z faszyzmem , ludobojstwem i wyrazila na to zgode. A skoro tak to czy tak naprawde istnieja zle dusze, czy tak naprawde istnieje dobro i zlo?
Przepraszam z gory za poruszenie takiego tematu ale jestem ciekawa waszych opini. Pozdrawiam
