W tym temacie chodzi o martini, a nie o mnie cthulhu87, zatem napiszę o żołnierzach ostatni raz, ponieważ w gruncie rzeczy myślę że nasze poglądy nie różnią się tak bardzo.

Wiem, co to autosugestia, naprawdę.

Przyznam, że może źle to ujęłam, stąd nieporozumienie. Po prostu, kiedy bywam w pewnych miejscach wyczuwam Duchy bardziej niż w innych. Niezależnie czy są to Duchy żołnierzy, czy cywilów. Jeśli poczytasz moje posty zauważysz, iż zawsze (zależy czego dotyczy temat) piszę ludziom, by nie doszukiwali się we wszystkim manifestacji, udziału Duchów. Sama zwykle najpierw wykluczam inne możliwości, analizuję. To nie jest tak, że idąc na cmentarz, czy inne miejsce zawsze każde dziwne uczucie odbieram, jako działanie Duchów. O nie, chyba bym popadła w paranoję!

Mało tego, zdaję sobie sprawę, że na cmentarzach są tylko ciała, szczątki, a nie Duchy. Jednak czasem i same Duchy pojawiają się tam, przebywają w danym miejscu. Zwróć uwagę, jakie uczucia mogły towarzyszyć żołnierzowi na krótko przed śmiercią, jak i w chwili śmierci. Dlatego napisałam, że nie jest to przyjemne.
Jeśli chodzi o ostatnią sytuację na Cytadeli, to oprócz odczuć wydarzyło się coś jeszcze, czego autosugestią nie można nazwać. Zresztą sam zacytowałeś moje słowa mówiące o tym. Skoro już rozmawiamy o tym to myślę, że powinieneś wiedzieć, iż zwykle ciężko mi uwierzyć, że naprawdę czegoś doświadczyłam (mam na myśli manifestację Ducha), jestem sceptyczna, zatem jeśli wypowiadam się na tego typu temat pewna, że to, co piszę jest prawdą, to znaczy, że to musiało być dobitne doświadczenie, no i bardzo dobrze sobie to wszystko przeanalizowałam.