Ja swoją "demonicę" poznałam jako 15 latka młodziutka naiwna dziewczyna, prawie dziecko, które nie wierzyło, że mogą istnieć tak fałszywi ludzie. Ciekawa jest to historia, ponieważ ona specjalnie wybrała szkołę taką jak ja, choć była z daleka i nie powinna mnie znać, ani uczęszczać do tej szkoły, to już z innych powodów, bo zaprzeczało temu wiele faktów( nie chcę dokładnie tłumaczyć). Wcześniej miało miejsce zdarzenie, którego nie umiem zrozumieć do dziś. Korespondowałam z taką dziewczyną z "Płomyka" i nagle przy pracy polowej zobaczyłam sunącą - sunącą w moim kierunku, jakby w powietrzu Romkę w łachmanach, gdy się ocknęłam zobaczyłam nieznajomą dziewczynę. Spędziła u mnie tydzień wakacji, ale przedstawiła się jako ta, z która korespondowałam, trochę nie zgadzał mi się jej wygląd ze zdjęciem, ale pokrętnie mi to wytłumaczyła, ze przysłała mi zdjęcie sprzed dwóch lat i znała naszą z tą właściwą koleżanką korespondencję. Szok pojawił się zaraz po tych wakacjach - zobaczyłam ją na korytarzu w szkole, ale oczywiście zaraz zbajerowała mnie tym, ze mnie nie zna, nic o mnie nie wie i dlaczego ja ją nazywam innym nie jej własnym imieniem, z kim ją pomyliłam?
Druga osobą z tej grupy był już mag i to na dość wysokim poziomie, o czym świadczyły jego powiązania z elitą(też nie napisze jaką) pojawiła się przy mnie w równie niezwykłych okolicznościach. Tu odgrywa rolę przepowiednia Cyganki, ostrzeżenie przed tą osobą. Była cała obsada w szkole, rozdzielone przedmioty gotowy plan zajęć i nagle w październiku zostaje przyjęty do pracy człowiek mający inne, całkiem odmienne wykształcenie i jak pisałam wyżej mimo to zamieszkuje tuż obok mnie i wynajmuje mieszkanie. Nic mi się w tym nie zgadzało, a pamiętając dokładny opis tej postaci przez Cygankę powiedziałam mu o tym, bo jeszcze nie wiedziałam czym poza praca on się zajmuje. Każda inna osoba na taką moją relacje w tamtych latach i pewnie i dziś wybuchnęła by śmiechem zresztą ja podawałam to również się śmiejąc, a on się wściekł, pierwszy raz zobaczyłam tak wielki strach i oburzenie w jego oczach. Piszesz "Danut ja wiedziałam, ze ta osoba umrze już około 2 miesiące wcześniej a przed jej śmiercią okolo 2 tyg. widywałam ja już jako ducha w domu , mimo ze wydawała się być całkowicie zdrowa i sprawna." - Ja miałam sen że osoba, którą kochałam umrze jakieś trzy lata wcześniej, oczywiście nic na to nie wskazywało bo była to wysportowana silna całkowicie zdrowa osoba, w śnie byłam na jego pogrzebie w ślubnej sukni. Mało z tego panicznie bałam się, ze będzie to związane z wojskiem, doradzałam mu odraczać powołanie na ile się dało i przez te trzy lata się to udawało. Zaznaczyłam to Twoje zdanie, bo zdarzyło się przed jego śmiercią też drugie bardzo dziwne zdarzenie - moje widzenie podczas podroży pociągiem, gdzie jego żyjąca postać nagle zamieniła mi się w postać nieznajomego żołnierza, a jeszcze tak na około chyba jak piszesz 2 tygodnie przed tragedią mogłam go zobaczyć tylko w lustrze prawidłowo, wiec przedmioty dawały odbicie tego co jest a w moich oczach widziałam inną jego postać - nieznajomego mężczyzny. Właśnie te widziane jeszcze za życia postaci odwiedzały mnie już po jego śmierci.
Co do tych "Jam jest" tak to teraz kojarzę, a już myślałam że to jest jakaś ciekawsza historia
