Dziekuje Wam kochani za wasze odpowiedzi. Kazda Wasza wskazowka jest dla mnie cenna
Mirku byc moze masz racje patrzac na to z naszego ludzkiego punktu widzenia.
Jesli chodzi o prace z energiami... ja nie potrzebuje robic przekazu by czytac osobe czy czuc jej "bolaczki"
To takie troche samonapedzajace sie kolo bez mojego swiadomego udzialu)
Podam przyklad: przychodza znajomi na zwykle spotkanie...rozmawiamy o sprawach zupelnie nie zwiazanych z duchowoscia, zwykle sprawy przyziemne , osoba cos mowi a ja wychwytuje wiecej niz to co powiedziala, dodatkowo czuje jej nastawienie, emocje , jesli ma jakies problemy zdrowotne i cos ja np. boli to automatycznie w tym samym czasie ja odczuwam jej dolegliwosci

Czasem jest tak ze przychodzi ktos znajomy i ja np. nie znam jego zony osobiscie ( a zona cierpi na raka) i od razu czuje chorobe jego zony i bol rosnacego raka..
Mialam podobne przypadki wiele razy, czasem sama musze bardzo uwazac i zastanawiac sie czy to co czuje nalezy do mnie, czy to moje, czy danej osoby...
Byc moze mam za bardzo rozwinieta empatie, za bardzo sie wczuwam w innych nie wiem ,ale bylam taka od dziecka

" Ten typ juz tak ma Mirku"
Natasza cyt. "
....... musisz mieć świadomość, iż wchodzisz w pewien rodzaj transu
bo każda medytacja sprawniejsza, czy też nie, jest tym celem samym w sobie
wprawiasz swój umysł w pewien rodzaj hibernacji - (szukam słówka) gdzie próbujesz przebić się na trochę inne fale
tylko , że na tych falach możesz spotkać inny dryfujący umysł a najczęściej są to zmarli
do tego widzę pewne niebezpieczeństwo, gdyż jak sama piszesz bardzo się boisz bytów jakie czasami do Ciebie zaglądają - choćby sen - koszmar z kimś kogo nazywasz demonem
widzę pewien dysonans, bo jeśli wchodzisz na pewne poziomy przepływu informacji musisz być przygotowana na takie spotkania i umieć je rozpoznawać i kiedy trzeba przeciwdziałać.
Zapewne masz racje, gdzies wlasnie czytalam ze ludzie ktorzy regularnie latami medytuja maja troszke inne hmm...mozgi czy fale mozgowe niz osoby niemedytujace, wiec dobrze zakladasz , ze przez to wlasnie moge doswiadczac takich atakow.
Tylko widzisz Natasza do puki nie spotkalam tych "drani" mialam polaczenie z moim WJ i ochrone...i takie rzeczy mi sie nie przydarzaly,
owszem odbieralam wizje od moich zmarlych ale nie bylo to cos co by mozna nazwac codziennoscia , nie mialam nic do czynienia z tymi mrocznymi rzeczami...oprocz tego 1 razu z tym gosciem/luckiem czy jak mu tam
ale to raczej potraktowalam jako tylko informacja/nauke ze takie zlo istnieje naprawde
Natomiast moje przezycia z 2012 roku kiedy przez 11 miesiecy bylismy nieustannie gnebieni
zupelnie mnie hm...rozwalilo

i bylo dla mnie szokiem bo nigdy nie spotkalam sie z bezposrednim atakiem....I z ludzkiego punktu widzenia byly to dla mnie bardzo trudne doswiadczenia i lekcje ktorych jako czlowiek nigdy bym nie chciala przezyc, z drugiej strony majac inne doswiadczenia nauczylam sie rowniez jednego ze nic nie dzieje sie przypadkiem i nie wszystko jest takie na jakie wyglada...dla nas ludzi Natasza. I to doswiadczenie potraktowalam rowniez jako nauke...pewnie zapytasz sie jaka nauke...tez zadawalam sobie te pytanie wielokrotnie , co dzieki temu zyskalam?
Otoz nauczylam sie wyczuwac takie istoty w realu...wyczuwac wlasnie te roznice miedzy energia np. domu (klotnie awantury) a energia przebywajacych tam niezbyt milych istot.
Cos co dla ludzi jest tragedia czy wrecz traumatycznym przezyciem jak np. smierc przed czym zawsze chcielibysmy sie uchronic i naszych bliskich z perspektywy duszy wyglada to juz zupelnie inaczej...Moze zabrzmi to niedorzecznie ale ja to nazywam "ukrytym dobrem" nie dla mnie jako czlowieka ale dla rozwoju mojego ducha i swiadomosci. Pisze to z perspektywy doswiadczen ze smiercia mojej corki.
Tak pisalam Ci juz Natasza ze ja nie odbieram ich jako tych pozytywnych. Nie wiem jak wygladali ,byc moze gdy mi sie uda w koncu odblokowac pamiec bedziemy mieli pelny obraz tego spotkania.
Danut tak wiem o czym piszesz wyczuwam takie miejsca, domy wystarczy ze wejde do czyjegos domu i wiem w czym rzecz z tym ze, miejsca takie maja owszem ciezka energie albo lekko w zaleznosci jakie jej mieszkancy produkuja mysli/energie. Jesli nawet osoby sa pozytywne a wprowadza sie do domu obciazonego negatywnymi energiami to po pewnym czasie w tym domu rowniez nie bedzie sie dobrze dzialo do puki nie zostanie to oczyszczone Danut, natomiast zupelnie inna jest wibracja domow gdy jest tam ze tak powiem "lokator na gape"

w tym przypadku jakis zly duch lub demoniczny jak zwal tak zwal, to akurat odrozniam bez problemu.
Piszac nawet tutaj na forum gdy poruszamy takie tematy odczuwam to co tutaj plynie/wibruje doslownie fizycznie Danut. Po takich postach czuje ubytek/spadek energii , witalnosci, psychiczne zmeczenie , mdlosci i fizyczny bol w czakrze serca, mam wrecz alergie na takie rzeczy
