Pawełek pisze:A ja wciąż czekam na źródło tych informacji.
Autor (z netu).
Nauka i postać Allana Kardeca wywarła, rzecz jasna, szczególne wrażenie w świecie kobiecym. Znalazł całe szeregi zwolenniczek gorących wśród tych pań, którym znudziła się już monotonia pukających psychografów. Otaczały go zwartym kołem wyznawczyń. W Anglii zaciekłą jego zwolenniczką, propagatorką i tłumaczką stała się Anna Blackwell, na kontynencie działała głośna Adelma von Vay. Mówiono jeszcze, że cała twórczość literacka Rivaila jest właściwie dyktandem spisanym według słów tajemniczej Celiny Japhet, która długie lata spała snem somnambulicznym, ukrywana starannie przez Samsona Rivail. Każdej z pań czynił prorok olśniewające rewelacje co do jej wcieleń poprzednich. Np. miss Anna Blackwell była jego zdaniem damą dworu Marii Stuart, zaś Adelma von Vay, o czym wie na pewno, ową sławną jasnowidzącą dziewicą z Kolonii, która jako czarownica poniosła śmierć na stosie. Przeto pani Adelma grała dużą rolę w sekcie i działaniach Kardeca. Gawędziła z Buddą, św. Alojzym i św. Wawrzyńcem. Przez jej usta przemawiali rozmaici apostołowie, a przede wszystkim św. Piotr, który zawiadomił ją, że w poprzednim wcieleniu był — Buddą!
Ponadto przepowiadała przyszłość z szklanki wody i aż do spazmów kochała żabki, muszki i zające, tłumacząc ludziom, że to są zaklęte dusze z innych wcieleń. („Nie myślcie, że żabka, chociaż zimna i śliska, nie ma serca i uczucia. O!")
Gdzie i kiedy nasza p. Malwina Gromadzińska miała szczęście poznać mistrza, nie wiemy. Z wielu jej napomknięć wydaje się, że widywała go. „Trzeba osobiście zetknąć się z niepospolitą osobistością tego człowieka, aby..." pisze w jednym miejscu. W każdym razie korespondowała z mistrzem pilnie i często. Być może, że on to właśnie odkrył w p. Malwinie wyjątkowy talent mediumistyczny, uchodziła odtąd za bardzo wrażliwe medium „mówiąco-piszące". Za pośrednictwem p. Malwiny można było wejść w kontakt z każdym nawet najwytworniejszym i najniechętniejszym do rozmów duchem.
Początki mediumizmu p. Malwiny datują,- jak się zdaje, od straty jej dwojga ukochanych dzieci Lili i Pawełka. Pawełek i Lila byli bliźniętami, a opuściwszy świat w pierwszych wiosnach, pocieszali rodziców za pomocą wierszyków, które pani Malwina w „transie" spisywała.
