autor: cthulhu87 » 23 lip 2010, 23:10
1* Brak uznania boskości Jezusa nie zakłada wcale ateizmu. Podobnie, uznanie istnienia Boga nie zakłada od razu uznania boskości Jezusa.
2* Brak uznania boskości Jezusa nie musi godzić w jego potęgę - wiele zależy od tego jak definiujesz boskość.
3* Brak uznania boskości Jezusa nie godzi w fakt, że spirytyzm opiera się na jego naukach i uznaje go za najwyższy autorytet moralny.
4* Jezus jest filarem spirytyzmu niezależnie od tego czy uznajemy go za duchowego przywódcę, nauczyciela, Boga czy człowieka. Są ludzie zupełnie niewierzący, którzy uznają, że życie według jego zaleceń to życie dobrego człowieka i ideał, do którego należy dążyć.
Spirytyzm powinien szanować każdą religię i każde przekonania, które opierają się na humanitarnych wartościach. Czy spirytysta, który nie wierzy w boskość Jezusa jest gorszym spirytystą? Czy nie ma prawa zajmować się spirytyzmem w imię Jezusa, skoro uznaje jego autorytet moralny? Czy konieczne do tego jest przeświadczenie o jego boskości? Z drugiej strony: czy spirytysta, który wierzy w boskość Jezusa jest lepszym spirytystą od tego pierwszego?
Odpowiedzmy sobie na te pytania i zastanówmy się czy rzeczywiście dogmaty nie wprowadzają więcej zamętu niż pożytku. Człowiek sam powinien być właścicielem swojego sumienia i przekonań - nie nam w to ingerować, wystarczająco dużo grup religijnych robi to każdego dnia.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl