danut pisze:Dziś w wypowiedzi byłej więźniarki, sanitariuszki AK w TV - usłyszałam jak w pewnym momencie swojej niedoli, zamknięcia, częstych jej przesłuchiwań i braku wiary w wyjście na wolność kiedykolwiek( miała dożywocie) - bardzo się wystraszyła, gdy pojawił się u niej "stan pustki wewnętrznej" barak wiary w Boga, nie obchodziło ją już nic, ani nic do niej nie docierało, przestała wierzyć w Boga. Wtedy pomyślałam, a więc znalezienie się w szponach zła w szponach swoich oprawców potrafi coś takiego z ludzką osobowością zrobić.
artykuł onet pisze:Prywatne listy i pisma Matki Teresy, opublikowane w książce, którą wydał ksiądz w 2007 roku (w 10. rocznicę śmierci świętej), ujawniły, że Teresa miała za sobą długie dekady okrutnego lęku spowodowanego przeświadczeniem, że Bóg ją opuścił. Czy ten rodzaj duchowego cierpienia jest niezbędnym warunkiem wstępnym do świętości, a może należałoby go uznać za przeszkodę?
W positio – tym łacińskim terminem określamy pisemną relację dotyczącą chrześcijańskiego życia Matki Teresy – mamy specjalny rozdział poświęcony "nocy ciemnej", ponieważ ma ona w tym wypadku duże znaczenie. Musieliśmy przyjrzeć się temu w kontekście tradycji mistyków. Nie jest niczym zaskakującym, że coś takiego się Matce Teresie zdarzyło, ponieważ inni święci też tego doświadczali. Zaskakujące jest raczej to, że jej doświadczenie trwało tak długo, blisko 50 lat. Przeżycie czegoś podobnego świadczy o bohaterstwie świętej. Mniej dojrzała osobowość załamałaby się pod tym ciężarem. Matka Teresa cierpiała z powodu samotności, poczucia bycia niekochaną, niechcianą w swej relacji z Jezusem, ale też z tego samego powodu doświadczała solidarności z innymi – identyfikowała się z tymi, którzy również z innych względów cierpieli z powodu samotności czy poczucia bycia niekochanym.
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości