Natasza pisze:kiedy miałam 17 lat i stanęłam przed nimi wszystkimi Oni nie wyglądali jak ludzie, nie wyglądali jak ktoś kogo mogłaś gdzieś widzieć
to co zapamiętałam stojąc w niemocy przed nimi to jedno ze zdań jakie mówili , które świadczyło, że Ich nie poznaję, a powinnam
moja głowa ma wspomnienia z dzieciństwa, pierwsze myśli człowieka , który po traumie jaką są narodziny, zachował świadomość i myśl ,, nie mogę zapomnieć o ... , czy jesteście? nie opuszczajcie mnie,,
wiesz jaka była moja najstraszniejsza myśl gdy leżałam w beciku? patrzyłam w okno i czułam , że jestem uwięziona w ciele, że będę w tym tkwić przez wiele lat, że najpierw będę dzieckiem, zanim dorosnę przejdę gehennę tkwienia w niczym
gdy miałam 5 lat oddano mnie do przedszkola - bym mogła się odnaleźć wśród rówieśników; jednak w przedszkolu stwierdzono, że nie mogę być z rówieśnikami, bo do nich nie pasuję i dano mnie do 6 latków; to nie pomogło; patrzyłam na nich jak na śmieszne ludziki, oni biegali , skakali a ja siedziałam z dala i myślałam ile czasu minie zanim będę wyzwolona z dzieciństwa
moja pierwsza ucieczka z przedszkola poszła mi sprawnie, ubrałam się i niezauważona przez nikogo wyszłam z budynku
kolejna ucieczka nastąpiła ok 2 tygodni później
przy trzeciej schowano moje różowe futerko i kozaki , uciekłam w środku zimy tylnym wyjściem w samej sukience i papciach
kolejna ucieczka mi nie wyszła - przeniesiono mnie do moich 5 latków na 1 piętro i zamknięto drzwi
jak widzisz, łatwo nie miałam i cierpiałam przez wiele pierwszych lat - utknęłam na długo
gdy byłam mała kilka razy opuściłam ciało i nie chciałam wracać a musiałam , bo miałam coś do załatwienia w tej lokalizacji
Wow Nataszo to rzeczywiscie musialo byc Ci bardzo ciezko.....miec swiadomosc kim jestes a jednoczesnie tkwic/byc uwieziona w dzieciecym ciele...trudno mi to nawet sobie wyobrazic co musialas przechodzic.....

. Ja nie mam az tak wyraznych wspomnien, natomiast pamietam jak w wieku 3 moze 4 lat zostalam jak by odcieta umyslem/myslami od bezposredniego polaczenia ze swiatem ducha?/kosmiczna rodzina...?

Te wspomnienia sa juz bardzo zamazane ale pamietam doskonale te zmiany , nawet ciezko mi to jest opisac slowami dokladnie ten moment to tak jakby ktos wylaczyl/odciol jakis przelacznik w mozgu w odbieraniu informacji... tesknilam za tym mocno i te wielkie nie do opisania uczucie rozdzielenia/tesknoty...przez wiele lat zmagalam sie z tym uczuciem i nie chcialam tutaj byc....do tego stopnia ze chcialam swiadomie umrzec, nie poprzez samobojstwo ale cos podobnego....wiem jak swiadomoscia mozna sprawic zeby cialo umarlo ( co by nikt nie mogl mi zarzucic samobojstwo w swiecie ducha

) i bylam na ten krok zdecydowana ale wtedy odwiedzila mnie pewna istota i pokazala i dala odczuc skutki mojej decyzji a takze obraz przed zejsciem na ziemie i moja determinacje by zrobic wszystko co sobie zaplanowalam.... wiec zmienilam zdanie i jeszcze tu jestem

Danut nie mowie na 100% ze te 6 procent to kosmici czy ze pochodza od kosmitow, swiat naukowy nie potrafi wyjasnic skad sie wziela taka anomalia jak RH- , faktem natomiast jest ze takimi osobami interesuja sie ufaki i robia swoje eksperymenty z ludzmi tworzac jakies hybrydy z tylko sobie znanych powodow

, wiele osob probuje na to znalesc odpowiedz, sa tacy ktorzy twierdza ze tak wlasnie jest , mi rowniez powiedzano tak jak Nataszy ze nie jestem taka jak ludzie ,ale patrzac na to z szerszego punktu mozna powiedziec ze kazdy czlowiek to kosmita Danut bo nasza prawdziwa ojczyzna jest swiat ducha a nie swiat materialny...tutaj przywdziewamy tylko skafanderki na pewien czas, nie napisalam rowniez ze osoby z grupa rh- to jacys wyjatkowi/wybrancy , eksperymenty/nekanie nie jest niczym przyjemnym, czyms co bys swiadomie wybrala bedac czlowiekiem/lub w ciele. Ponadto napisalam Ci juz wczesniej i dalam przyklady ze my ludzie jestesmy hybrydami innych hybryd wiec idac tym torem mozna smialo powiedziec ze kazdy z nas jest wyjatkowy nie tylko pod wzgledem puli genetycznej ktorej jest nosnikiem w ciele ale takze jako istota duchowa.